DeMarcus Cousins w Warriors – pasuje idealnie!

Share on facebook
Share on twitter

To nie jest tak, że Golden State Warriors potrzebowali DeMarcusa Cousinsa – ich margines błędu przed jego przyjściem był już przecież wystarczająco duży. Jednak wkomponowanie do składu tak utalentowanego wysokiego otwiera w Oakland najważniejszym zawodnikom nowe możliwości i sprawia, że wszystkim wokół – znowu – gra się łatwiej.

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>

Kolejny line-up śmierci: Pewnym zaskoczeniem może być jak dobrze – mimo rdzy widocznej np. w postaci zbyt dużej liczby fauli – radzi sobie Cousins po powrocie po zerwanym ścięgnie Achillesa. I z jednej strony możemy dostrzec tonowanie nastrojów – to ledwie sześć meczów, z czego cztery były przeciwko drużynom znacznie przetrzebionymi kontuzjami – ale nawet w niewielkiej próbce trudno nie zauważyć ile kłopotów w ataku, szczególnie tych związanych z rozstawieniem poszczególnych graczy, rozwiązuje 28-letni center.

Piątka największych gwiazd Warriors – Stephen Curry, Klay Thompson, Kevin Durant, Draymond Green i Cousins – zagrała ze sobą ledwie 43 minuty. W tym czasie mistrzowie NBA w przeliczeniu na 100 posiadań byli lepsi od swoich rywali aż o 35,7 punktu, zdobywając o ponad 10 punktów więcej niż najlepszy atak i tracąc również o ponad 10 punktów mniej niż najlepsza obrona w lidze.

Co więcej, Golden State zanotowało 43 asysty przy tylko 7 stratach – jak nietrudno się domyślić, nikt nie dzielił się tak piłką, tak rzadko ją tracąc.

Minuty bez dwóch MVP: Niemniej bardziej istotne mogą być kombinacje, w których dwaj najlepsi zawodnicy drużyny z Oakland – Curry i Durant – przebywają na ławce. Warriors w tych ustawieniach do powrotu Cousinsa byli gorsi od swoich rywali o 9,7 punktu na 100 posiadań i mieli w tym czasie odpowiednik przedostatniej ofensywy i 23. obrony.

Obecnie? W niewielkiej próbce GSW nadal ma kłopot z punktowaniem – choć dodanie zawodnika, który bez duetu czołowych graczy jest w stanie w 3,5 minuty zdobyć 12 z 14 punktów drużyny i asystować przy pozostałych 2, co Cousins uczynił przeciwko Indianie Pacers bardzo pomaga – ale zaskakująco wygrywa te minuty obroną. Warriors tracą wtedy równo punkt na posiadanie (bez meczu z Philadelphią 76ers), co byłoby najlepszym wynikiem w NBA. – Bardzo ciężko pracuję – mówi Boogie i ponadprzeciętne zaangażowanie w połączeniu z wielką siłą przynosi pozytywne skutki także w defensywie.

Coś nowego: Warto przyjrzeć się w jaki sposób Cousins usprawnia atak swojego nowego zespołu. Co by nie mówić, mimo tylu sukcesów, Steve Kerr nie miał do swojej dyspozycji centra, który, cóż… potrafiłby rozciągnąć grę i trafiać trójki na solidnym %.

Dlatego też wpasowanie Cousinsa do zespołu przebiega tak naturalnie. Te pozycje, które są stwarzane dla Boogiego zawsze w Golden State były, tylko rywale wcześniej nie przejmowali się jeżeli oddawał je przykładowy Kevon Looney, Jordan Bell, czy wcześniej Festus Ezeli lub Andrew Bogut. Dodatkowo nagle pojawia się kolejny gracz, którego trzeba pilnować, co znacznie utrudnia potencjalne podwojenia na rzucających.

Gdyby w tym miejscu stał nawet Green, to z chęcią odpuściłoby się mu tę pozycję do rzutu. Teraz Green, gdy nie rozgrywa może czekać na miejscu dla nierzucającego zawodnika – bliżej kosza – a przeciwnik musi wybierać: podwoić Curry’ego/ Thompsona/ Duranta na zasłonie, lecz zostawić wolnego na dystansie Cousinsa, czy zostać przy Cousinsie, ale ryzykować natychmiastowym rzutem lub wjazdem któregoś z wymienionej trójki. Wybór może przyprawić o ból głowy, a Kerr zastosował kilka prostych rozwiązań, które tylko mogą tylko ten ból u rywala nasilać.

Dwójkowe akcje bez piłki: Zarówno w głównych, jak i rezerwowych ustawieniach można dostrzec sporo dwójkowych akcji bez piłki, gdzie Thompson wybiega po pindownowej zasłonie Cousinsa. Całość odbywa się na wyczyszczonej stronie dla dwóch graczy, co znacznie komplikuje ewentualną pomoc w defensywie – szczególnie, że bez piłki czekają wyborowi strzelcy.

Na poniższym przykładzie można zauważyć także dlaczego te sytuacje są tak trudne do obrony – Al Horford musiał wybierać między pozostawieniem otwartej drogi do kosza lub odpuszczeniem Cousinsa rozciągającego grę na dystansie.

via Gfycat

Ktoś mógłby stwierdzić, że dedykowany obrońca może wykonać lepiej swoją pracę (w następnym posiadaniu Jayson Tatum nie zgubił już na zasłonie pilnowanego Thompsona, więc ten skorzystał jeszcze raz z zasłony Cousinsa, by i tak zdobyć punkty). A jeżeli z tym jest kłopot, to przynajmniej ratować sytuację zmianą krycia. Niestety rzecz w tym, że Cousins w trudniejszym pojedynku jest w stanie w tej samej zagrywce przeszkolić obrońcę na bloku.

via Gfycat

Akcje na piłce: Dwa schematy zwróciły moją uwagę.

Pierwszy to podwójna zasłona dla Curry’ego, gdzie jeden z graczy ścina do kosza, a drugi rozbiega się na dystans, tylko znowu – ze względu na zagrożenie rzutowe – jest to coś w repertuarze Warriors niespotykanego.

via Gfycat

Pacers zdecydowali się podwoić na zasłonie dwukrotnego MVP – bez tego ten miałby otwarty rzut – przez co Myles Turner miał do wyboru zostawić Jordanowi Bellowi ścieżkę do kosza lub zostać przy Cousinsie. Wybrał pierwszą opcję, przez co nowy wysoki GSW miał niepilnowany rzut za 3. To jest o tyle ciekawe rozwiązanie, że wcześniej trudno było o wyciągnięcie centra rywala spod kosza. Jeżeli rywale w pewnym momencie się dostosują i zaczną za Cousinsem wychodzić, to znajdzie się więcej dogodnych pozycji pod obręczą.

Drugi schemat to pick and roll, w którym Cousins po zasłonie na piłce nie roluje bezpośrednio do kosza, a zajmuje pozycję na bloku. Zmiana krycia jeszcze bardziej ułatwia zadanie:

via Gfycat

Kerr w tym sezonie nie miał wysokiego, z którym mógłby wykorzystać podobny manewr. Po odejściu na emeryturę Davida Westa brakowało zawodnika, który będzie potrafił się przepchnąć i zdobyć punkty tyłem do kosza, więc w Oakland znaleźli wersję – patrząc na etapy karier obu – znacznie ulepszoną.

Koszykarskie IQ: Warriors wcześniej stosunkowo często wykorzystywali grę przez post, ale raczej w kwestii rozegrania. I hej! z Boogiem też można to robić, skąd może podobnie jak Green – także nieco wyżej – kierować ruchem, gdy dwójka strzelców rozbiega się w przeciwnych kierunkach.

via Gfycat

Niespecjalnie minie się z prawdą powiedzenie, że w ostatnim czasie tak utalentowanego gracza pod koszem w Golden State nie było. Nie chodzi tylko o grę na bloku, a szereg dodatkowych rzeczy, które Cousins zapewnia. Jak sam mówił w wywiadzie dla „The Athletic”, zawsze opierał się na umiejętnościach technicznych, rzucie za 3 i koszykarskim IQ. Czyta też grę na wysokim poziomie, o czym zdążył już wspomnieć asystent Kerra, Ron Adams.

Dzięki temu 28-letni wysoki tak łatwo wpasował się do nowego zespołu: zapewnia elementy, których Warriors wcześniej brakowało – zbiórki, więcej pozycji pod koszem, grę na bloku – zachowując przy tym solidną efektywność i podkręcając jeszcze bardziej te kwestie, dla których mistrzowie NBA funkcjonują tak dobrze jako całość.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Podcast Autora znajdziesz TUTAJ >>

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>




POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi