Derby dla Włocławka – Anwil lepszy od Pierników

Share on facebook
Share on twitter
Piękny powrót do gry gości z Włocławka, Kamil Łączyński liderem i jeszcze jedna młodość Szymona Szewczyka. Po emocjonujących derbach w Toruniu, Anwil wygrał z Twardymi Piernikami 92:84 i pozostaje w ścisłej czołówce tabeli.
Przemysław Frasunkiewicz i Kamil Łączyński / fot. A. Romański, plk.pl

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Lekkim faworytem starcia (przynajmniej zdaniem bukmacherów) byli gospodarze i tak też rozpoczęli spotkanie – od wyraźnej przewagi. W swoim stylu grali poukładane akcje, a do tego ciasno bronili włocławian, którzy przez to w pierwszych minutach na potęgę pudłowali zza łuku. Gorącą rękę “złapał” Jahenns Manigat – po jego trójkach na tablicy widniał wynik 24:11.

Drugim ofensywnym liderem torunian był James Eads, dzięki któremu w połowie kwarty prowadzili oni nawet 16 punktami. Anwil jednak otrząsnął się, zaczął też trafiać z dystansu – uczynili to Kamil Łączyński i robiący dużo dobrego w ataku: James Bell oraz Szymon Szewczyk. 

Po 20 minutach na prowadzeniu byli zawodnicy Ivicy Skelina, którzy przegrali drugą kwartę 17:26, ale ogółem grali bardziej drużynowo. Do przerwy prowadzili 41:37. 

Po zmianie połów przyjezdni zdecydowanie przejęli inicjatywę, przede wszystkim zupełnie wybijając z ofensywnego rytmu torunian, po których stronie wstrzelić nie mógł się Maurice Watson (1/10 z gry). Anwil zaczął grać bardziej fizycznie i przyspieszył w ataku, a ponownie w roli egzekutora dobrze sprawdził się Łączyński, a później i Jonah Matthews czy Luke Petrasek. Problemem były jedynie cztery faule “Łączki”, ale po 30 minutach to ekipa Przemysława Frasunkiewicza prowadziła już 59:51

Na początku ostatniej części gry w dobrze funkcjonujący atak Anwilu wkradło się jednak dużo niedokładności, co doprowadziło do przechwytów i kontr Pierników, które znów wróciły na prowadzenie. Kolejne akcje okazały się jednak popisem egzekucji w wykonaniu gości, ale bezcenne trafienia dopisał Szymon Szewczyk. 

W końcowych minutach włocławianie wręcz prowokowali do rzutów dystansowych Watsona, który dalej nie mógł się wstrzelić, co przesądziło o tym, jak wyglądała końcówka. Torunianie przegrywali 72:81 na 2 minuty przed ostatnią syreną, po efektownej trójce po stepbacku Kamila Łączyńskiego (4/5 za trzy) nad Aaronem Celem. 

Anwil bezbłędnie rozegrał końcówkę mimo presji, nie zawodząc w rozegraniu i na linii rzutów wolnych. Wygrał ostatecznie 92:84. Kluczowymi postaciami byli bardzo doświadczeni Polacy: Kamil Łączyński (16 punktów, 6 asyst, 5 zbiórek, 3 przechwyty) i Szymon Szewczyk (20 punktów, 7 zbiórek). Dzięki zwycięstwu Anwil zrównał się bilansem z Piernikami (9-3), ale wyprzedził je w tabeli przez lepszy bilans małych punktów.

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

NBA

Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Był jednym z najlepszych polskich zawodników w tym okienku reprezentacji, pod koszem zachodnich zrobił wiele dobrego. Olek Balcerowski ze swoich występów przeciwko Izraelowi i Niemcom może być zadowolony, a kibice pytają – czemu kadra nie polegała na nim bardziej?
29 / 11 / 2021 12:07
Ważne zwycięstwo zaliczyli we wtorek zawodnicy GKS-u Tychy, którzy na własnym parkiecie wygrali 88:77 z drugą drużyną TBS Śląsk Wrocław. To już ósma wygrana z rzędu tyskiego zespołu, który z bilansem 11-1 jest liderem tabeli 1. ligi.
1 / 12 / 2021 13:09
Ostatnia kolejka Euroligi była jedenastą w trwającym sezonie – oznacza to, że za nami blisko jedna trzecia rundy zasadniczej, można więc powoli pokusić się o pierwsze typowania. Na wyraźnych liderów wyrastają Real Madryt i FC Barcelona, ale za ich plecami tworzy się mała grupa pościgowa. Zawodzą jak na razie obrońcy tytułu – Anadolu Efes Stambuł oraz zawsze groźne i mierzące wysoko CSKA Moskwa.