Derby dla Włocławka – Anwil lepszy od Polskiego Cukru

Share on facebook
Share on twitter

Doskonała obrona i kontrola sytuacji przez prawie cały mecz. Anwil Włocławek wytrzymał pościg „Pierników” w końcówce i zasłużenie wygrał w Toruniu 89:80.

Anwil Włocławek / fot. A. Romański, plk.pl

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Oglądając mecze Ligi Mistrzów widzimy, że jedna z kluczowych różnic między PLK a europejskimi pucharami to fizyczność i intensywność gry. Niedoceniany przed tym spotkaniem Anwil od początku zagrał agresywnie, prezentując obronę na poziomie właśnie Ligi Mistrzów. I mocno tą intensywnością zaskoczył torunian…

Dość nieoczekiwanie to goście (grając bez Walerija Lichodieja) wygrywali pojedynki pod koszem i po dobrych akcjach Josipa Sobina i Nikoli Markovicia, było 17:10 dla Anwilu. Kilka dobrych, ładnych technicznie akcji pokazał Karol Gruszecki, po 1. kwarcie włocławianie prowadzili 23:17.

Druga kwarta to rosnąca dominacja zespołu Igora Milicicia. Bardzo skuteczne okazywały się kolejne wersje obrony strefowej, Polski Cukier szokująco źle radził sobie z rozrzucaniem piłki, nie miał też patentu na podwojenia wysokich w pasach bocznych. Po bardzo dobrej zmianie Jarosława Zyskowskiego, różnica wzrosła do 11 oczek (28:17). Gdyby nie – zdarzające się co kilka posiadań – niewymuszone straty, do przerwy Anwil mógł prowadzi nawet wyżej niż 47:32.

Po przerwie Polski Cukier próbował zacząć równie mocno, ale kończyło się to głównie faulami. Rozczarowywali, zupełnie niewidoczni w ataku, Aaron Cel i Damian Kulig. Małym sukcesem gospodarzy było jedynie wymuszenie 4. przewinienia Josipa Sobina, najważniejszego gracza gości.




Przełom znów dla „Pierników” nie nastąpił, ponieważ kilka wielkich minut zagrał Kamil Łączyński (8 pkt., 8 asyst), niemal jak w poprzednich playoff. Gdy z rogu po, po ładnym rozrzuceniu całego zespołu, trójkę trafił Vladimir Mihailović, były już nawet 23 punkty (65:43) przewagi!

Gospodarze się jednak nie poddali – serią wspaniałych rzutów z dystansu popisał się Michael Umeh (20 pkt.) i przewaga Anwilu zaczęła topnieć. W połowie 4. kwarty zrobiło się już tylko 10 czek różnicy (68:78), a włocławianie – jak to im się w tym sezonie zdarza – zupełnie się pogubili, zamiast atakować próbowali jedynie przetrwać do ostatniego gwizdka.

Po akcjach Roba Lowery’ego było tylko 6 punktów różnicy na niecałą minutę przed końcem. W przełomowej akcji Mateusz Kostrzewski zablokował jednak Bartosza Diduszkę, chwilę później goście trafili rzuty wolne i zwycięstwo Anwilu było przesądzone.

Jednym z bohaterów meczu był Chase Simon, nie tylko z racji 22 punktów, ale również świetnej pracy w obronie. Warto zauważyć także aż 13 zbiórek Markovicia. Polski Cukier we własnej hali trafił tylko 6/24 (25%) rzutów za 3 punkty.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi