• Home
  • PLK
  • Derby Trójmiasta dla Arki – Trefl walczył do końca

Derby Trójmiasta dla Arki – Trefl walczył do końca

Share on facebook
Share on twitter

Prestiżowe zwycięstwo z Treflem Sopot (89:84) Arce zapewniła przede wszystkim dobra forma Jamesa Florence’a i Josha Bostica. Mimo skrajnie różnych pozycji drużyn w tabeli, kibice w Ergo Arenie obejrzeli mecz z emocjonującą końcówką.

Dariusz Wyka / fot. A. Romański, plk.pl

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>

Od czasu rozłamu koszykówki w Trójmieście sopocko-gdyńskie derby zawsze wywoływały mnóstwo emocji. Jednak w tym sezonie nastroje w obu drużynach są tak skrajne, że o powtórkę któregoś z dramatycznych scenariuszy trudno było dziś liczyć. Jak się ostatecznie okazało – nigdy nie należy lekceważyć ciężaru derbów i straty koncentracji graczy Arki w czwartej kwarcie.

Arka w tym sezonie różnie pochodziła do meczów ze słabszymi rywalami, ale spotkania z lokalnym rywalem zlekceważyć na początku nie mogła. Po trójkach Jamesa Florence’a, Josha Bostica i Filipa Dylewicza prowadziła 14:5. W pierwszej kwarcie gdynianie przeważali praktycznie w każdym elemencie gry, a sopocianie jakby wzięli sobie do serca, ze w Nowy Rok wszystko można robić wolno – tak więc poruszali się w ataku i wracali do obrony. Dla błyskawicznie wprowadzających ataki gdynian było to wodą na młyn.

Wysokie prowadzenie nieco uśpiło gości – druga kwartę Trefl zaczął odważniej w ataku, co zaowocowało serią 8:2. Najlepszy mecz w Sopocie grał obchodzący 35. urodziny Sasa Zagorac (15 pkt w II kwarcie, w tym 3×3; w całym meczu – 25 pkt w 24 minuty) i gdy gościom spadła skuteczność, różnica na tablicy wyników zmalała nawet do 6 oczek. Trefl wygrał drugą część gry 28:22, jednak przez cały czas to koszykarze Arki mieli mecz pod kontrolą – i na dobrą sprawę wystarczał im do tego talent Bostica i Florence’a.

Pierwsze minuty trzeciej kwarty mogły wskazywać na to, że koszykarze Arki mocno w taką teorię uwierzyli. Z kolei Trefl z minuty na minutę coraz bardziej rozumiał, że teoretycznie mocniejsi rywale nie są z innego koszykarskiego świata – po punktach Pawła Leończyka gospodarze przegrywali tylko 49:51.




Wtedy jednak znów przypomnieli o sobie Amerykanie – do wspomnianej już dwójki dołączył tym razem Robert Upshaw i goście znów opanowali sytuację. W sumie Florence, Bostic i Upshaw zdobyli 53 z 89 punktów zespołu.

A propos graczy z USA – o ile zrobili różnicę po stronie Arki, to zawiedli ich rodacy z Trefla. Żaden z nich nie był w stanie wziąć na siebie ciężaru gry w ataku przy stosunkowo niewielkiej stracie do rywali. Na tle Bakera i Taylora nieźle radził sobie Łukasz Kolenda (14 pkt, 7 as., ale 4/14 z gry), który nadal jednak głównie zbiera doświadczenie i dobre akcje przeplata prostymi błędami.

Mimo tego Arka nie była w stanie postawić kropki nad i – po bardzo słabych minutach w czwartej kwarcie roztrwoniła w sobie znany tylko sposób (nie po raz pierwszy w tym sezonie) całą przewagę. Trefl mógł nawet objąć prowadzenie, ale rzutów za 3 nie trafili Kolenda i Zagorac, a po chwili ważne punkty zdobyli – po raz kolejny – Florence i Bostic.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

Michał Świderski, Sopot

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>