Dion Waiters: był D-Wade, będzie D-Wait?

Share on facebook
Share on twitter

Dion Waiters jeszcze parę miesięcy temu nie mógł znaleźć drużyny, a teraz snuje śmiałe plany bycia nową legendą Miami, nowym D-Wade’em. D-Wait?

Dion Waiters (fot. wikimedia commons)

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Dion Waiters był przez większość kariery liderem NBA pod względem „żebroposiadań” – akcji, które spędził na obwodzie żebrząc o piłkę poprzez machanie rękami, przebieranie stópkami w miejscu i krzyczenie „I’m open!”. Chęć do rzucania piłką w kierunku kosza połączona z niepopartą osiągnięciami przesadną pewnością siebie uczyniła z niego dyżurny przykład boiskowego pajaca.

Niestety wszystkie niezużyte do tej pory żarty o Waitersie trzeba było niedawno wyrzucić do kosza, po tym jak okazał się jednym z liderów Miami Heat – największej pozytywnej niespodzianki tego sezonu. Ekipa z Florydy zaczęła sezon zgodnie z oczekiwaniami – jak drużyna w trakcie przebudowy (wiecie, dokładnie taka drużyna, która latem daje szanse Dionowi Waitersowi).

Jednak gdy rozgrywki spisano już na straty, zgodnie zresztą z ówczesnym bilansem Heat (11-30), nagle dokonała się jakaś niewytłumaczalna przemiana w teamie Spoelstry. W ostatnich 26 meczach Miami odniosło aż 21 zwycięstw i wywindowało się w tabeli Wschodu w okolice ósmego miejsca, dającego awans do playoffs (obecnie tracą do niego ledwie 0.5 meczu).

Twarzą tej pogoni stał się właśnie Waiters. We wspomnianej 26 meczowej sekwencji zagrał 23-krotnie, notując średnio 19.1 punktów, 5 asyst i 3.8 zbiórek na mecz, trafiając 45.5% rzutów z dystansu, w tym takich jak ten:

W tym sezonie średnie na poziomie 19pkt/5ast/3.8zb zalicza w koszulce Heat Goran Dragić, wcześniej jednak w historii klubu takimi osiągami mogli się pochwalić jedynie LeBron James i Dwyane Wade.

I to właśnie o wejściu w rolę tego drugiego marzy dziś Dion Waiters.

Już zapowiedział, że ma gdzieś wolną agenturę, na której wody wypłynie latem i chce jak najszybciej przedłużyć kontrakt w Miami (m.in. dlatego, że jego mama uwielbia Florydę), a jego wymarzone wakacje chciałby spędzić w jednej sali gimnastycznej z D-Wade’em.

„Mamy te same inicjały, nasz styl gry jest podobny, ale on ma trzy pierścienie, jest MVP Finałów i jednym z trzech najlepszych rzucających obrońców w historii. To też moje cele. Jest jednym z moich ulubionych koszykarzy, moim idolem i wzorem. Gdy gramy przeciw sobie, zawsze podpatruję co robi. Może któregoś lata się spotkamy i nauczy mnie kilku sztuczek z dziedziny wymuszania fauli.”

Łatwo zarazić się entuzjazmem będącego na fali Waitersa, więc kto wie, może faktycznie D-Wade zgodzi się latem nauczyć czegoś D-Waita, ale marzenie o pójście w jego ślady właśnie na Florydzie może być trudniejsze w realizacji.

Według ekspertów może tego lata liczyć na pensję roczną w okolicach 14 milionów dolarów (za ten rok dostaje niecałe 3), ale czy Pat Riley zechce wyłożyć na stół takie pieniądze na podstawie tylku kilkudziesięciu meczów, zapominając o wcześniejszych czterech sezonach i największym koszykarskim cudzie ze wszystkich, czyli „contract year„?

Na miejscu fanów Heat spieszyłbym się kochać ich nową maskotkę.

Tomasz Kostrzewa

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE