Dlaczego Anwil przegrał z Rosą?

Share on facebook
Share on twitter

Słaba kondycja, brak usprawnień trenera i kiepska forma Davida Jelinka – to tylko niektóre z problemów Anwilu Włocławek, które zadecydowały o wyraźniej przegranej 1:3 w półfinale ligi z Rosą Radom.

David Jelinek (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)
David Jelinek (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

1. Przegapił końcówkę rundy zasadniczej
Sensacyjne porażki z Siarką i Treflem spowodowały, że to Rosa zajęła drugie miejsce w tabeli, zagrała tylko trzy mecze w serii z Polfarmeksem Kutno, nie musiała podróżować aż do Szczecina i miała więcej czasu na taktyczne przygotowanie się do meczów z Anwilem. Gdyby nie nagła obniżka formy lub brak koncentracji zespołu Milicicia – sytuacja mogła być odwrotna.

2. Nagła zapaść pod względem kondycyjnym
To subiektywne wrażenie, ale jeśli mówią o tym niemal wszyscy obserwatorzy, to niewątpliwie coś było na rzeczy. Gracze z Włocławka wyglądali na biegający wolniej, skaczących niżej i mniej agresywnych od zawodników Rosy, częściej przegrywali pojedynki 50/50. W końcówkach meczów momentami (było to szczególnie widać w spotkaniu nr 2) słaniali się na nogach, nie wszyscy wracali do obrony przy kontrach rywala.

Przyczynę tej sytuacji najlepiej zna Igor Milicić i jego sztab, ale w półfinale jego zespół był po prostu gorzej przygotowany fizycznie. I nie zmienia tego faktu wyjątek w postaci Roberta Tomaszka.

3. Brak usprawnień w trakcie serii
Anwil wygrał sporo meczów w sezonie dzięki swojej obronie strefowej, ale od samego początku rywalizacji widać było, że Rosa na zonę włocławian jest świetnie przygotowana i radzi sobie z nią bez specjalnego problemu. Po rozszyfrowaniu taktycznym była to wręcz woda na młyn dla drużyny, która znana jest w lidze z upodobania do rzutów z dystansu i ma w składzie graczy, którzy potrafią to robić. Ma też zawodników, którzy jak Robert Witka, potrafią inteligentnie rozrzucić piłkę do rogów. Igor Milicić nie zdecydował się aż do samego końca zmienić obrony, choć ta ewidentnie nie dawała oczekiwanych rezultatów.

4. Kontuzje i urazy ważnych graczy
Różnego rodzaju problemy natury zdrowotnej mieli Robert Skibniewski, Bartosz Diduszko, Michał Chyliński i Fiodor Dmitriew. To znaczące osłabienie Anwilu, które na pewno wpłynęło na jakość gry. Nie może być jednak demonizowane, ponieważ Rosa także straciła CJ Harrisa, najlepszego strzelca i pierwsza opcję w ataku, a potrafił to przekuć wręcz w atut, angażując w atak graczy drugiego planu. Włocławianie takich rezerw przygotowanych nie mieli.

5. Słabsza forma lidera i brak innych kandydatur
Zadyszkę Davida Jelinka również widać było już przynajmniej od tygodni, jak nie od miesięcy. Kibice Anwilu mieli jednak prawo liczyć, że ich największa gwiazda pokaże co potrafi przynajmniej w chwilach, gdy będzie to naprawdę ważne. Nic takiego się nie zdarzyło. W półfinale z Rosą brodaty Czech trafił tylko 13 z 38 rzutów, miał 2.8 straty na mecz, podejmował za dużo złych decyzji i przegrywał bezpośrednie pojedynki z Michałem Sokołowskim. A w zespole nie było innego zawodnika, który byłby w stanie indywidualnymi akcjami poderwać i pociągnąć zespół.