Dlaczego Memphis Grizzlies są tak dobrzy?

Dlaczego Memphis Grizzlies są tak dobrzy?

Share on facebook
Share on twitter
Powiedzieć, że znakomita postawa Memphis Grizzlies to zaskoczenie, to jak nic nie powiedzieć. W końcu tak młode zespoły – z trzema zawodnikami w pierwszej piątce na debiutanckich kontraktach, w tym dwoma 20-latkami – wygrywają rzadko, zwłaszcza kiedy za jego prowadzenie odpowiada debiutujący, do tego 2. najmłodszy w NBA, trener. Czemu zatem w przypadku Miśków jest inaczej?
Ja Morant / fot. wikimedia commons

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

Nie bez przyczyny bukmacherzy z Vegas widzieli przed sezonem Niedźwiadki na ostatnim miejscu Konferencji Zachodniej, ustawiając ich linię zwycięstw na 27,5. Wygląda na to, że po wygranej od początku br. 13 z 18 rozegranych spotkań, drużyna ze stolicy Tennessee przekroczy tę liczbę w najbliższych dniach, co więcej krążąc wokół dodatniego bilansu, okupując 8. miejsce na zachodzie i grając prawdopodobnie najbardziej ekscytującą koszykówkę w lidze. 

Nie wiedząc, który mecz z nocy warto nadrobić, niemal w ciemno można wybrać ten z udziałem Grizzlies. Ci prezentują nie tylko widowiskową, ale również zespołową koszykówkę, gdzie jest dużo dzielenia się piłką (numer 1 w asystach) i nie ma wyraźnie jednego zawodnika, na którym skupia się ofensywa (w tym sensie, że trzech najczęściej rzucających graczy – kolejno: Dillon Brooks, Ja Morant i Jaren Jackson Jr. – oddaje średnio niemal po tyle samo – 13,7, 13,3 i 13,4 – rzutów). 

W grze podopiecznych Taylora Jenkinsa widać też klarowny pomysł. Choć nigdy za sukces zespołu nie odpowiada jedna przyczyna, to tą główną będzie dostosowanie stylu gry bezpośrednio pod posiadany personel (np. przez co Kyle Anderson z reguły rozciągnie grę, ustawiając się nie za linią za trzy a na półdystansie). Stąd zmiana tempa (z ostatniego w poprzednich rozgrywkach do 6. najszybszego) i stąd otoczenie zawodnika z piłką strzelcami.

W Memphis wszystko, co dobre, zaczyna się od właściwego spacingu. Niezależnie od tego, czy w danym posiadaniu akcja zostanie rozpisana na stronie, czy na szczycie, za podstawę posłuży szerokie ustawienie trójki zawodników nieuczestniczących bezpośrednio w akcji. 

Jeśli zasłonę będzie stawiał ktoś inny niż center, to w takich sytuacjach wciąż nie musi się wiele zmienić: wystarczy Jonasa Valanciunasa wysłać do rogu. 

via Gfycat

Dzięki temu ewentualna pomoc do kozłującego staje się utrudniona, co otwiera przestrzeń konieczną do wjazdów. Stawia to także defensywę przed niewdzięcznym dylematem i wyborem klasycznego mniejszego zła: zostawać przy strzelcach, ale ryzykować odpuszczeniem Moranta przy wjazdach, czy wysyłać pomoc do kozłującego kosztem tego, że ten rozrzuci piłkę do pozostawionego strzelca. 

Wydawało mi się na początku sezonu, że przy przeglądzie parkietu pierwszoroczniaka i jego kłopotach z wykańczaniem akcji lepszą opcję stanowi zamienienie rozgrywającego w punktującego. Myliłem się. W tym przypadku zło koniec końców, za Geraltem, będzie oznaczało i tak zło: „Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno (…) jeżeli mam wybierać pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale”. 

Morant może pod obręczą zamieniać na punkty przeciętne 58% wszystkich prób, lecz w dużej mierze wynika to z tego, że chce wykończyć pod koszem KAŻDĄ akcję (najlepiej wsadem), nie zwracając uwagi na obecność podkoszowego.

Brak strachu pod tym względem – prawdopodobnie najbardziej wyróżniający od najlepszych atletycznie lat Russella Westbrooka – niekiedy skutkuje przytrafiającymi się pudłami czy blokami, lecz będzie również prowadził do niezwykle trudnych finiszów, z czekającym centrem, o które pokusiliby się jedynie nieliczni. 

via Gfycat

Co istotne, Morant ma w swoim repertuarze szeroką gamę sztuczek, dzięki którym jest w stanie wykiwać rywala: wszelkie zmiany kierunków, przyspieszenia na koźle czy zastawienia obrońcy wchodzą w grę. 

Oprócz zdolności do gry 1v1 dochodzi przecież niesamowita umiejętność w zarządzaniu tym, co dzieje się na parkiecie. Oglądając Moranta w akcji, można odnieść wrażenie, że pierwszoroczniak czyta dokładnie zachowanie obrony przeciwników; bawi się z defensywą, zastawiając na nią pułapkę i dopiero, gdy ta wpadnie w jego sidła, decyduje się na wybór najlepszej opcji. Jest to o tyle imponujące, że czasami rywale pozostawią jedynie pojedynczą lukę na dogranie – wtedy dokładnie tam Morant pośle podanie. 

Ale nie tylko 20-letni point-guard doskonale odnajduje się w warunkach stworzonych przez Jenkinsa. 

Brandon Clarke ma mnóstwo miejsca, aby floaterkami siać popłoch w pomalowanym, skąd trafia jedne z najlepszych w lidze 57% (rzut z półdystansu nadal jest przydatnym narzędziem, aczkolwiek żeby tak się stało, pierw należy wystarczająco rozciągnąć obronę – w ten sposób dana jednostka będzie miała więcej przestrzeni do operowania na półdystansie). 

via Gfycat

Dillon Brooks rozwija się w kogoś więcej niż klasyczny 3&D skrzydłowo-obwodowy (choć akurat D – mimo pozytywnych momentów – troszkę mniej). Zwiększenie liczby rzutów o mniej więcej połowę (z 6,8 do 13,7) nie odbiło się na efektywności Kanadyjczyka – skuteczność wręcz się poprawiła. 

Największy postęp Brooks poczynił w rzutach po koźle: w poprzednich rozgrywkach oddawał łącznie 1,6 takich prób, trafiając z nich niecałe 28%. Obecnie ta liczba wzrosła ponad trzykrotnie – do 5,7 pull-up rzutów na mecz, z których trzecioroczniak na punkty zamienia 41,4%. Rzucający obrońca Miśków potrafi skarcić zmianę krycia czy przejście pod zasłoną, w czym w odróżnieniu od swoich pierwszych dwóch sezonów w NBA czuje się w miarę komfortowo. 

via Gfycat

Jaren Jackson Jr. kontynuuje zaskakujący – jak na 211-centymetrowego wysokiego z 224-centymetrowym zasięgiem ramion – rozwój na piłce. Przebłyski umiejętności gry na koźle widzieliśmy już w poprzednim sezonie, aczkolwiek wtedy były to głównie izolacje. W kolejnych rozgrywkach doszły w niewielkim stopniu także pick and rolle (póki co pojawiło się ich 16), na których JJJ zdobywa 1,19 punktu na posiadanie i obok drygu w przedostawaniu się do obręczy pokazał smykałkę do kreowania dogodnych pozycji kolegom. 

via Gfycat

Ponadto podkoszowi pod Jenkinsem zyskali zielone światło do błyskawicznych rzutów w kontrach. To jedna z przyczyn, dla których % oddawanych trójek Jacksona w stosunku do wszystkich rzutów wzrósł z 21% do 45% – Jenkins chce zrobić użytek z uniwersalności, jaką oferuje Triple J

Grizzlies nie boją się rzucać wcześnie (między 18 a 15 sekundą akcji) i bardzo wcześnie (odpowiednio między 22 a 18 sekundą akcji). W zeszłych rozgrywkach plasowali się w tych kategoriach na kolejno 24. i 28. miejscu – teraz na 12. i 9. Zmianę widać po liczbie takich prób u Jacksona: pod J.B. Bickerstaffem silny skrzydłowy oddawał średnio 0,3 trójki we wspomnianym przedziale czasowym, by u Jenkinsa liczba ta skoczyła do 2,5 trójek.

Wczesne rzuty za trzy w dosyć łatwy sposób, bez większego wysiłku, prowadzą bardzo szybko do dogodnych pozycji. Naturalnym instynktem obrońcy – zupełnie słusznie – będzie powrót w stronę kosza i zatamowanie do niego drogi. Niemniej w rezultacie nikt nie znajdzie się przy dopiero nadchodzącym wysokim, dzięki czemu Jackson (ewentualnie Valanciunas) będzie miał okazję do zaskoczenia rywali błyskawicznym rzutem z dystansu. 

via Gfycat

Podsumowanie

Powodów, dla których Grizzlies niespodziewanie walczą o miejsce w play-offach znajdzie się oczywiście więcej, m.in.: dobra – wzbogacona dodatkowo o kreatywnego Justise’a Winslowa – ławka rezerwowych prowadzona przez De’Anthony’ego Meltona, który ma 4. najwyższy NetRating w NBA (Niedźwiadki z nim na parkiecie są lepsze o 17,2 punktu na 100 posiadań); solidni weterani, którzy nie przeszkadzają a pomagają; twarde, otwierające zasłony Valanciunasa i jego obecność na bloku.

Trudno powiedzieć, czy to już w najbliższym kwietniu zaowocuje awansem Niedźwiadków do najlepszej ósemki Konferencji Zachodniej – wydaje się, że w którymś momencie, przy wynikach ponad stan, powinien przyjść pewien regres. Coraz trudniej będzie Grlizzies „brać” przeciwników z zaskoczenia. Do tego dochodzi też bardziej doświadczona grupa pościgowa, z Damianem Lillardem na czele. 

Grizzlies grają jednak na tyle dobrze, by i tak znaleźć się w post-season

Mimo wszystko niezależnie od końcowego rezultatu przyszłość Miśków rysuje się wyłącznie w jasnych barwach: widać klarowne fundamenty do dalszego rozwoju i obiecującą współpracę na linii trener-zawodnicy. Bowiem czysty talent to jedno. Trzeba jeszcze wiedzieć, jak go wykorzystać i odpowiednio uzupełnić. Wygląda na to, że w Memphis wiedzą. 

Łukasz Woźny, @l_wozny, Blog Autora na Facebooku znajdziesz TUTAJ >>

.

POLECANE

tagi

Klub z Włocławka poinformował oficjalnie o rozwiązaniu kontraktu z Jakubem Karolakiem, który miał obowiązywać na przyszły sezon 2020/21. Jednocześnie Anwil nie wyklucza, że wróci do rozmów z zawodnikiem i na nowo tę umowę podpisze.
4 / 04 / 2020 12:12

NBA

Shaquille O’Neal i Kobe Bryant w drodze do swojego pierwszego mistrzostwa z Lakers najwięcej problemów mieli nie w samych finałach NBA, ale rundę wcześniej. Portland Trail Blazers ze stanu 1-3 doprowadzili do meczu numer 7, w którym byli o krok od zaskakującego wyeliminowania ekipy z Los Angeles.
5 / 04 / 2020 12:54
Świetny zestaw gości najnowszego odcinka podcastu Kamila Chanasa. Gospodarz rozmawia z Maciejem Wiśniewskim, prezesem Polskiego Cukru Toruń, komentatorem Wojciechem Michałowiczem oraz Adamem Waczyńskim, jednym z najlepszych polskich koszykarzy.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Shaquille O’Neal i Kobe Bryant w drodze do swojego pierwszego mistrzostwa z Lakers najwięcej problemów mieli nie w samych finałach NBA, ale rundę wcześniej. Portland Trail Blazers ze stanu 1-3 doprowadzili do meczu numer 7, w którym byli o krok od zaskakującego wyeliminowania ekipy z Los Angeles.
5 / 04 / 2020 12:54
Phoenix Suns w sezonie 1992/93 awansowali do Finałów NBA, na ostatnim etapie play-offów na zachodzie pokonując Seattle SuperSonics. I choć do wyłonienia zwycięzcy koniecznych okazało się aż siedem spotkań, to tym kluczowym był niezwykle wyrównany mecz nr 5, w którym Charles Barkley zaliczył imponujące triple-double.
29 / 03 / 2020 10:17
Piotr Niedźwiedzki został wybrany przez trenerów najbardziej wartościowym zawodnikiem (MVP) pierwszej ligi sezonu 2019/2020. Szkoleniowcy docenili też pracę trenera Górnika Trans.eu Wałbrzych Łukasza Grudniewskiego. Największą niespodzianką in plus była postawa Elektrobud-Investment ZB Pruszków.
3 / 04 / 2020 20:04
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34