PRAISE THE WEAR

Dobry Karnowski w pucharach – Boris Diaw nie pomógł

Dobry Karnowski w pucharach – Boris Diaw nie pomógł

Morabanc Andorra we wtorkowym meczu EuroCup pewnie pokonał francuskie Levallois Metropolitan 79:61, a Przemysław Karnowski był jednym z najlepszych zawodników na boisku.

Przemysław Karnowski / fot. Morabanc Andorra

NBA, PLK – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>

Przemysław Karnowski w pierwszej piątce wprawdzie nie wychodzi – miejsce podkoszowego przypada w niej, znanemu z PLK, Oliverowi Stevicowi, ale tym razem Polak spędził na boisku ponad 22 minuty, co było drugim najlepszym wynikiem w zespole.

Przeciwko francuskim rywalom Przemek zdobył 10 puntów (4-8 z gry) i miał 4 zbiórki. Zdobycz mogłaby być jeszcze okazalsza, gdyby nasz środkowy lepiej wykonywał rzuty wolne – trafił z nich bardzo kiepskie 2-7.

Dobrze broniący zespół z Andory dość wyraźnie prowadził przez większość meczu, budując przewagę z każdą kolejną kwartą. Najwięcej punktów dla gospodarzy (po 12) zdobyli Moussa Diagne i David Walker, Inny znajomy, David Jelinek, podobnie jak Karnowski, miał 10 punktów.

Przed sezonem wszyscy się zastanawiali, jak w Europie wypadać będzie legenda francuskiego (i nie tylko) basketu – Boris Diaw. Były zawodnik NBA w barwach Levallois niczym się jednak nie wyróżnił – miał 5 punktów (1-3 z gry), 2 asysty i 2 straty. W poprzednich meczach w EuroCup wcale nie wyglądał dużo lepiej.

Morabanc i Karnowski zanotowali pierwszą wygraną. Z bilansem 1-3 są na przedostatnim miejscu w tabeli grupy A, wyprzedzając jedynie właśnie zespół z Francji.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

RW

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza >>




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami