Dogrywka w konkursie trójek – Gordon lepszy od Irvinga

Share on facebook
Share on twitter

Były emocje w konkursie rzutów za trzy punkty – do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dodatkowa runda, w której Eric Gordon jeszcze przed ostatnim stanowiskiem zapewnił sobie zwycięstwo nad Kyriem Irvingiem.

(fot. Wikimedia Commons)

W takich butach trafia Kyrie Irving >>

Z początku poziom rywalizacji nie stał na zbyt wysokim poziomie i można było nabrać obaw, czy tegoroczny Three Point Contest nie okaże się kolejnym rozczarowaniem, dla którego nie warto zarywać nocy. Na szczęście show uratowali Eric Gordon i Kyrie Irving.

Obrońca tytułu sprzed roku, Klay Thompson, odpadł już w pierwszej rundzie, w której zdobył 18 punktów. Ale jemu i tak poszło nieźle, Wesley Matthews uzbierał 11 punktów, C.J. McCollum miał 10, a Kyle Lowry raptem 9. Do dalszego etapu awansowali wspomniani finaliści (Irving 20, Gordon 25) oraz Kemba Walker, który zanotował jedno „oczko” więcej od zawodnika Warriors.

W rundzie finałowej Walker zatrzymał się na 17, więc wszystko wskazywało na to, że o tytule rozstrzygną między sobą dwaj pozostali uczestnicy. „Uncle Drew” znów wykręcił 20. Gordon miał świetną okazję, aby już wtedy zapewnić sobie zwycięstwo. Do ostatniego stanowiska podchodził z dwupunktową stratą, ale jedyne, na co było go w tamtej chwili stać, to doprowadzenie do remisu.

Podobnego błędu nie popełnił już w dogrywce, w której sprawę załatwił jeszcze przy przedostatnim koszyku. Dodatkową rundę zakończył z wynikiem 21 punktów i odebrał zasłużoną nagrodę.

https://www.youtube.com/watch?v=pHKSPEb8N7Q

Zaraz po zakończeniu głównej rywalizacji na fanów zgromadzonych w hali Smoothie King Center czekał jednak mały bonus. W ramach wsparcia dla Fundacji Craiga Sagera, zmarłego w połowie grudnia popularnego reportera stacji TNT, zorganizowano dodatkowy konkurs, w którym grupa kilkunastu osób, głównie koszykarzy (m.in. James Harden, DeMar DeRozan, Reggie Miller), ale także kilku celebrytów, przez 60 sekund rzucała za trzy z jednego, ustawionego na wprost kosza stanowiska.

Za każdą celną próbę NBA przeznaczyła 10 tys. USD na rzecz fundacji. W sumie w wyznaczonym czasie udało się „zabrać” 130 tys. USD. Stephen Curry stanął przed szansą, aby podbić stawkę do 500 tys. celnym rzutem z połowy boiska. Mimo usilnych starań nie udało się, ale wtedy do gry wszedł niezastąpiony Shaq, który przy wsparciu najmłodszego s synów Sagera zapewnił drużynie niezwykle cenne, bo warte aż 370 tys. dolarów, punkty drugiej szansy.

Mateusz Orlicki

POLECANE