Doncić, Dragić, Słowenia – co za widowisko z Łotwą!

Share on facebook
Share on twitter

27 punktów Luki Doncicia i 26 Gorana Dragicia dały Słoweńcom zwycięstwo 103:97 z Łotwą i awans do półfinału. Kristaps Porzingis rzucił aż 34 „oczka”, ale jedzie do domu.

Luka Doncić i Goran Dragić (fot. Eurohoops.net)

BACK ON THE COURT – świetna promocja w Sklepie Koszykarza! >>

W połowie czwartej kwarty było 81:79 dla Słowenii i Luka Doncić zaczął swój show. Wejście, nieprawdopodobna trójka lobem o tablicę w ostatniej sekundzie akcji, a po celnym rzucie Gorana Dragicia – kolejna trójka! 18-latek doprowadził do wyniku 91:83, wydawało się, że Łotwa już się nie podniesie.

Ale się podniosła! Tak samo jak w drugiej kwarcie, gdy odrobiła kilkanaście punktów straty. Znakomity momentami Kristaps Porzingis (34 punkty) trójką doprowadził wynik do 92:93 na kilkadziesiąt sekund przed końcem. Jednak w tych już naprawdę najważniejszych momentach dla Słowenii trafiali Edo Murić i Dragić.

Słoweńcy wygrali 103:97, w czwartek, w półfinale, spotkają się z Hiszpanią. I będzie to mecz jedynych niepokonanych drużyn w turnieju.

Ale już ćwierćfinał Słowenia – Łotwa był znakomitym, ofensywnym widowiskiem. Najpierw do ataku ruszyła Słowenia – Dragić, Doncić, Gasper Vidmar i Anthony Randolph po kolei mieli swoje 2-3 minuty, w których kręcili rywalami jak chcieli – po sekwencji akcji Doncicia (blok i wygrana jeden na jednego z Porzingisem) Słoweńcy prowadzili nawet 30:15.

Łotysze zmienili wówczas styl gry – ograniczyli rzuty z dystansu, zaczęli grać pod kosz. Świetną drugą kwartę miał Porzingis, który znakomicie wykorzystywał przewagę wzrostu w rzutach po obrocie, o tablicę. Łotwa zredukowała straty i znów wycofała się za obwód, a stamtąd trafiali Davis i Dairis Bertans – bracia do przerwy zdobyli razem 20 punktów, mieli 5/8 za trzy.

I wynik się odwrócił – po pierwszej kwarcie, którą Słowenia wygrała 34:23, w drugiej Łotysze zwyciężyli 32:17 i po 20 minutach prowadzili 55:51. Obie drużyny trafiły aż 14 z 27 trójek.

Tylko że w trzeciej kwarcie Słowenia zmiotła Łotwę z boiska (zaczęła 11:0, wygrała 25:11) i narobiła rywalom wielu kłopotów – czwarty, niepotrzebny faul popełnił Porzingis, lepsza obrona Słoweńców odebrała skuteczność za trzy (0/10 Łotyszy z dystansu).

A na dodatek Słoweńcy mieli też innych bohaterów niż świetny Dragić (26 punktów, 8 asyst) – cały czas dobrze grali Doncić i Randolph, a czarną, ale też efektowną robotę pod koszami wykonywał Vidmar. Środkowy Słowenii blokował rzuty, zbierał piłki, zaliczył kilka widowiskowych wsadów.

Seria rzutów wolnych Porzingisa i trójka Davisa Bertansa pozwoliły jednak Łotyszom zbliżyć się na 75:79 na siedem minut przed końcem i walka o zwycięstwo zaczęła się od nowa.

A w niej górą byli Słoweńcy.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

BACK ON THE COURT – świetna promocja w Sklepie Koszykarza! >>

POLECANE