Lucky 6 – Szczęśliwe 6 z Donnie’em Areyem z NBA

Share on facebook
Share on twitter

Mnóstwo korzyści dla uczestników, camp w stylu najlepszej ligi świata i perspektywy na przyszłość dla młodych zawodników. Coach Donnie Arey opowiada, ja będą wyglądały letnie imprezy HoopLife Camps w Polsce.

HOOP LIFE SUMMER CAMP – zapisz się i odbierz koszulkę >>

PolskiKosz.pl: W lecie startuje Camp HoopLife pt. „Szczęśliwe 6 z Donnie’em Areyem”. Jak to ma wyglądać i czym jest „Lucky 6”?

Trener Donnie Arey: Seria campów koszykówki HoopLife jest wyjątkowa. Ponownie wracam do was latem z największą przyjemnością. Uwielbiam pracować w Polsce, ponieważ zawodnicy są głodni wiedzy i aktywni, a co za tym idzie robią ogromny postęp w 10 dni i 60 godzin wspólnej pracy, jakie serwujemy podczas jednej sesji. W tym roku po raz pierwszy będę mógł spędzić w Polsce cały miesiąc i prowadzić wszystkie trzy 10-dniowe sesje treningowe z HoopLife. Niewątpliwie będzie to bardzo pracowity czas znając trenera Mrozika.

Lucky 6 – Szczęśliwe 6 to korzyści, które sprawiają, że camp ten daje tak wiele młodzieży, która uczestniczy w zgrupowaniach.

1. Kurs Językowy
2. Dietetyka żywienia
3. Psychologia sportu
4. Trener Donnie Arey – filozofia trenerska NBA
5. Head Hunterzy/Scouting
6. Stypendia Sportowe – wyjazd do USA

Posiada Pan ogromne doświadczenie w prowadzeniu campów na całym świecie? Jak to się stało że wyspecjalizował się Pan w tej dziedzinie koszykówki?

Nie specjalizowałem się specjalnie nastawiając by prowadzić campy. Jeżeli chcesz być dobry, musisz rozumieć koszykówkę najlepiej jak się da. Kształciłem się w tym zakresie długie lata, pracując z wieloma wybitnymi trenerami i zawodnikami NCAA i NBA. Od 24 lat jestem trenerem, od 18 na poziomie NCAA, od 13 lat pracuje dla NBA prowadząc campy. Z chęcią przystępuję też do projektów takich jak HoopLife w różnych zakątkach świata. Wasze campy w Polsce często są już na wysokim, światowym poziomie, stale się rozwijacie i inwestujecie w młodzież. To niedługo bardzo zaowocuje.

Czym konkretnie może zaowocować?

Popularnością koszykówki. Z tego, co wiem popularność nie jest może taka jak kiedyś, ale ja tego nie odczuwam. Campy HoopLife kształcą młodzież, ale nie tylko pod względem koszykówki. Uczymy życia, uświadamiamy czym jest dorosłość. Cała formuła i potencjał tego campu są świetne. Koszykówka i studia. To jest klucz. Dzięki edukacji zawodnicy będą mogli się rozwijać, a później pracować w dziedzinie koszykówki, jeżeli będą tego chcieli. Sędziowie, menadżerowie, potencjalni sponsorzy klubów, to tylko niektóre istotne funkcje w federacjach i instytucjach sportowych.

Dlatego edukacja jest tak istotna i idzie w parze z koszykówką w USA. Jestem pewien, że przez dekadę Camp HoopLife urośnie jeszcze bardziej. Może jeśli kiedyś osiągnie ilość 500 zawodników w jedno lato, jak campy Michael’a Jordan’a w Kalifornii, to sam MJ zechce się tu zjawić (śmiech!) W końcu znam go parę dobrych lat. Mówiłem Aleksowi, aby napisał do MJ’a list, który mu wręczę, ale jeszcze tego nie zrobił…

Co w takim razie Aleks Mrozik powinien zawrzeć w tym liście do MJ’a ?

Nie wiem, zapytajcie Aleksa (śmiech!).

Ponad 5000 uczelni wyższych w USA sprawdzi Polki i Polaków! >>

Posiada Pan wielkie doświadczenie w prowadzenia koszykarskich campów na całym świecie. Co jest najważniejszym celem przy tego rodzaju imprezach?

Celem jest oczywiście uczenie koszykówki, zgodnie z kluczową zasadą, że jeśli chcesz być naprawdę dobry, musisz być dobry w rożnych aspektach gry. Musisz umieć ciężko pracować, słuchać, czerpać z gry przyjemność, próbować stać się jeszcze lepszym, by osiągnąć cel.

W Polsce i na świecie odbywa się teraz dużo campów. Jak wybrać ten, który jest naprawdę wartościowy? Czym HoopLife Camp różni się od innych?

Nie jest łatwo wybrać optymalny camp. Gdy rozwijasz się jako gracz, potrzebujesz uczyć się nowych rzeczy – koszykarski obóz zawsze powinien być dla ciebie pewnym wyzwaniem. Niektóre imprezy skupiają się na podstawach, inne popychają cię na następny poziom.

HoopLife Camp jest idealny dla młodzieży, ponieważ daje więcej walorów niż podobne imprezy. Lucky 6!

Jeśli chodzi o aspekty czysto koszykarskie, camp jest prowadzony podobnie to campów drużyn uniwersyteckich w USA. Spokojnie może się równać z imprezami w Europie – ja wręcz zachęcam zawodników i trenerów ze Stanów, Francji i innych krajów do udziału w HoopLife Camps w Polsce, ponieważ tylko tutaj aż tak dużo czasu poświęca się rozwojowi wszystkich aspektów z „idealnej szóstki”.

Na czym polega właściwa praca trenera z dziećmi i młodzieżą? Na czym trzeba się koncentrować najmocniej?

Młodzi ludzie obecnie uczą się na różne sposoby. Camp powinien być dla nich doświadczeniem, podczas którego uczą się razem, są ważną częścią tego wydarzenia i czują się w ten sposób. Proces nauki musi być bogaty w zdjęcia i obrazy, w końcu rywalizujemy z tabletami i telefonami komórkowymi.

Niezbędny jest dobry kontakt, między trenerami i graczami. Ćwiczenia koszykarskie muszą tworzyć też kontakt między zawodnikami, ponieważ praca w grupie jest niezbędna, aby osiągnąć codzienny cel campu.

Czego nauczył się Pan podczas poprzednich edycji HoopLife Camps? Co w polskich koszykarskich obozach sprawia najwięcej satysfakcji?

Mam wielką radość z każdego młodego zawodnika/zawodniczki, który/a przyjeżdża na camp, ponieważ słucha i stara się robić postępy, a przede wszystkim nawiązuje kontakt z innymi członkami drużyny, co potem tworzy naszą niepowtarzalną atmosferę.

Ponad 5000 uczelni wyższych w USA sprawdzi Polki i Polaków! >>

Na jakich elementach koszykarskich podczas campu w tym roku będzie się Pan szczególnie koncentrował?

Będą to przede wszystkim: wartość wszystkich 5 graczy na parkiecie, czytanie gry, 3 podstawowe reczy: czy potrafisz biegać, podawać i łapać, efektywny drybling na niewielkiej przestrzeni, właściwe decyzje i ich szybkość podejmowania, budowanie najlepiej kozłującej drużyny korzystającej z jak najmniejszej ilości kozłów, budowanie atmosfery w zespole, wiedza o tym, co pomaga, a co szkodzi zespołowi, budowanie właściwej reputacji gracza, który dąży do perfekcji.

Jaki jest Pana główny cel, jeśli chodzi o HoopLife Camp? Co powinien wynieść na zakończenie każdy z uczestników campu?

Moim celem jest by moje oko cieszyło się obserwując dobrą koszykówkę podczas sparingó campowych oraz ćwiczeń zawierających formę gry. Chcę widzieć sytuacje, gdy robicie postępy. Mam nadzieję, że kończąc camp uczestnik będzie miał poczucie, że zyskał jeszcze więcej, niż oczekiwał i że będzie grał przez następny sezon najlepszą koszykówkę swego życia. Aby to osiągnąć, zawodnicy muszą jedynie ciężko pracować i dobrze się przy tym bawić, a ja dostarczę im narzędzi do rozwoju stosowanych na poziomie NCAA i NBA.

Jak zawodnicy powinni przygotować się do campu? Czy ich aktualny poziom ma znaczenie?

Muszą być nastawieni na naukę. Amerykańskie campy uniwersyteckie i NBA to dobra zabawa i wymagania wychodzenia ze strefy komfortu, robienia czegoś nowego. Tak samo będzie tutaj, nie tworzymy i rozwijamy robotów. Pracujemy z ludźmi a chcemy z nich zrobić potworów na boisku. Tak więc przyjeżdżaj i stopniowo stawaj się potworem. Bądź gotowy na naukę, miej otwartą głowę, bądź pewny siebie, zadawaj pytania, rozmawiaj z nami i dawaj z siebie najlepsze na boisku i poza nim.

Co może Pan przekazać rodzicom dzieci i młodzieży, którzy rozważają wysłanie latem swoich wychowanków na HoopLife Camp?

Że na pewno będą zadowoleni. Czas spędzony w trakcie campu będzie wykorzystany bardzo efektywnie. Te 60 godzin w 10 dni podczas HoopLife można porównać do 60 godzin w 30 dni na słynnych uczelniach, jak Duke czy Gonzaga, przygotowujących się do sezonu. Dodajmy jeszcze inne aktywności w ramach naszego campu i otrzymamy rewelacyjne efekty.

HOOP LIFE SUMMER CAMP – zapisz się i odbierz koszulkę >>