Donovan Mitchell – szturmem bierze ligę i serca kibiców

Share on facebook
Share on twitter

Kto jeszcze pamięta, że rookie Jazz miał dopiero 13 numer draftu? Bez względu na to, czy Donovan Mitchell dostanie nagrodę dla debiutanta roku, już stał się liderem zespołu z Utah i wschodzącą gwiazdą ligi.

Donovan Mitchell / fot. wikimedia commons

Buty adidas D Rose 8 – w rewelacyjnej cenie!! >>

Gdy latem ubiegłego roku Gordon Hayward po dobrym sezonie Utah Jazz spakował walizki i przeniósł się do Celtics, fani z Salt Lake City zostali postawieni przed bardzo trudną rzeczywistością: na kolejną gwiazdę w składzie będzie trzeba poczekać. Mało który topowy wolny agent zwraca w ogóle uwagę na Utah, a oszlifowanie młodego talentu może potrwać trochę czasu, szczególnie jeśli twój zespół nie wybiera w top 10 draftu.

Jak się okazało, kibice Jazz szybko zapomnieli o Haywardzie i pokochali Donovana Mitchella, który mocno niespodziewanie stał się gwiazdą drużyny Utah. Mitchell został wybrany dopiero z 13-tką i to na dodatek przez Denver Nuggets, którzy zgodzili się oddać go do Salt Lake City w zamian za Treya Lylesa oraz 24. pick w tym samym naborze (z którym Nuggets postawili na Tylera Lydona).

Lyles ma za sobą co prawda najlepszy w karierze sezon, ale do Mitchella mu daleko. Lydon z kolei większość rozgrywek spędził w G-League, grając w jednym zaledwie spotkaniu Nuggets przez cały rok.

Mitchell z kolei świetnie wpasował się do systemu trenera Quina Snydera i z miesiąca na miesiąc zyskiwał coraz większe grono fanów. Niesamowite wsady, świetne występy i szalone pod względem ofensywnym mecze (dwukrotnie w debiutanckich rozgrywkach udało mu się zaliczyć 40 lub więcej punktów). A na dokładkę także wygrana w corocznym konkursie wsadów przy okazji All-Star Weekend w Los Angeles.

Już są! Nowości w Sklepie Koszykarza, których nie możesz przegapić! >>

On albo Simmons

Przed sezonem nikt nawet nie myślał, że Mitchell – po dwóch udanych, ale tylko udanych – sezonach na uniwerku Louisville będzie bił się o nagrodę ROTY. Dziś jest jednym z dwóch największych faworytów obok Bena Simmonsa. Ich rywalizacja często wychodziła także poza parkiet i nadal nie można stwierdzić, który z nich otrzyma wspomniane wyróżnienie. Mitchell zbudował sobie jednak całkiem mocną kandydaturę.

W sezonie regularnym 21-latek wszedł bowiem na poziom ponad 20 punktów na mecz, prowadząc Jazz do piątego miejsca na Zachodzie i bilansu 48-34. Średnio na mecz notował aż 20.5 punktu, 3.7 zbiórki i 3.7 asysty, trafiał 43.7 % rzutów z gry.
Sukses Utaj to oczywiście zasługa także innych zawodników zespołu Snydera, natomiast nie ma żadnych wątpliwości, że rookie po prostu doskonale wypełnił dziurę, jaka pojawiła się w Utah, gdy z drużyny odszedł Gordon Hayward. Za skrzydłowym Celtics nikt już w Salt Lake City chyba nie tęskni.




Jeszcze lepszy w playoff

Mitchell jeszcze więcej powodów do braku tęsknoty dał w fazie play-off, gdy w swoich siedmiu pierwszych meczach w tej części rozgrywek za każdym razem zdobywał co najmniej 20 oczek (średnio w playoff – 24.4). Taka sztuka udała się jeszcze tylko jednemu pierwszoroczniakowi w historii ligi: Kareem Abdul-Jabbar (wtedy jeszcze jako Lew Alcindor) dokonał tego w 1970 roku w barwach Milwaukee Bucks.

Takiego wejścia w swych pierwszych playoffs nie miał więc nawet Michael Jordan. Ba, Mitchell poprawił także rekord Jego Powietrzności, gdyż w swoich dwóch pierwszych spotkaniach zdobył łącznie 55 punkty, czyli o dwa więcej niż MJ. Sukcesy indywidualne Mitchella szły w parze także z drużynowymi, gdyż Jazz pokonali w pierwszej rundzie 4-2 wyżej rozstawionych Thunder z takimi gwiazdami jak Russell Westbrook, Paul George czy Carmelo Anthony na pokładzie.

Sezon skończył się dla 21-letniego obrońcy w rundzie numer dwa, gdzie Jazz zdołali urwać tylko jedno spotkanie drużynie numer jeden sezonu regularnego – Houston Rockets. „To dopiero początek. Stać nas na znacznie więcej. Jeszcze tutaj wrócimy” – mówił po meczu Mitchell, który serię zakończył z urazem nogi, przez co nie był w stanie pomóc swojej drużynie w drugiej połowie G5.

Zanim jednak zszedł z parkietu, dał jeszcze jeden popis, zdobywając w trzeciej kwarcie więcej punktów (22) niż cały zespół Rockets (21). Koniec końców, nie dał rady wprowadzić Jazz do finałów konferencji, ale tak czy siak stał się w tym sezonie zbawcą drużyny z Salt Lake City. Mało kto ma również wątpliwości, co do tego, że Donovan Mitchell staje się (albo nawet już jest) kolejną gwiazdą w NBA.

Tomek Kordylewski

Buty adidas D Rose 8 – w rewelacyjnej cenie!! >>




POLECANE