Dream Team z Oakland – to dopiero początek!

Share on facebook
Share on twitter

Kevin Durant zgodzi się na niższą pensję, Stephen Curry podpisze kontrakt na ponad 200 mln dol., ważne umowy mają Draymond Green i Klay Thompson. Ile tytułów zdobędą Warriors?

(fot. Wikimedia)

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

Mocnym uderzeniem i 4-1 w finale wygrali zakończony właśnie sezon, a razem z tytułem z 2015 roku oraz rekordowym 73-9 z poprzednich rozgrywek bez wątpienia zdominowali NBA w ostatnich trzech latach. Bardzo możliwe jednak, że prawdziwa dominacja Golden State Warriors dopiero się zaczyna.

I niewielką przeszkodą jest fakt, że w tym momencie ważne kontrakty na przyszły sezon mają tylko Draymond Green, Klay Thompson, Patrick McCaw, Damian Jones i Kevon Looney. Pewne jest, że w zespole zostaną też Stephen Curry i Kevin Durant, choć ci gracze będą podpisywać nowe umowy.

Pęknie dwusetka

Curry jest w tym momencie najbardziej niedocenionym finansowo graczem w lidze – przez cztery ostatnie sezony zarobił 44 mln dol., bo kończący się właśnie kontrakt podpisywał jeszcze jako gracz po kontuzjach kostek, którego możliwości stoją pod znakiem zapytania.

Teraz, korzystając z różnych opcji, które pozwalają Warriors zaoferować wyjątkowe pieniądze wybitnemu graczowi, który jest u nich od początku kariery, Curry podpisze tzw. super-max, czyli najwyższą z możliwych umów – za pięć lat dostanie ok. 207 mln dolarów.

Gdyby Curry zdecydował się na odejście z Oakland, mógłby zarobić „tylko” 132 mln za cztery lata. A to byłoby bez sensu, nie tylko pod względem finansowym.

KD poświęci 3 mln

Durant, przychodząc rok temu z Oklahoma City Thunder, podpisał dwuletni kontrakt, ale jego drugi rok był opcjonalny i zależał od decyzji koszykarza. W tym sezonie KD zarobił 26,5 mln dol., z drugiego roku zrezygnuje – to też wiemy.

Z ostatnich doniesień medialnych wynika też, że Durant zgodzi się pensję niższą niż przysługujące mu w ligowej skali 35,4 mln – podpisze kontrakt, który da mu w przyszłym sezonie 32 mln, dzięki czemu Warriors będą mogli przeznaczyć więcej pieniędzy na nowe umowy kluczowych zmienników – Andre Iguodali i Shauna Livingstona.

Durant? Co się odwlecze, to nie uciecze. KD teraz znów podpisze dwuletni kontrakt, a po sezonie 2018/19 sam dostanie od Warriors tzw. super-max.

Co z Iguodalą i Livingstonem?

Trzon Curry – Durant – Green – Thompson w Warriors zatem na pewno, ale w Oakland chcą też walczyć o dwóch rezerwowych – świetnego w tej roli Iguodalę (MVP finału z 2015 roku, który w tegorocznym starciu z Cavs miał najlepsze w zespole +60) oraz mniej przebojowego, ale przydatnego Livingstona.

Iguodala zarabiał w tym sezonie 11,1 mln, Livingston otrzymał tylko 5,7 – obaj na pewno będą liczyć na wyższe kontrakty. Pierwszy może spodziewać się ofert od Suns, Hawks czy Timberwolves i zapewne liczyłby na ponad 15 mln rocznie. Warriors są ponoć skłonni zapłacić mu do 18 mln, a w przypadku Livingstona ta kwota wynosi 10 mln.

Ale umówmy się – przy Durancie, Currym, Greenie i Thompsonie obecność Iguodali czy Livingstona jest jednak drugorzędna. To świetnie wkomponowani do zespołu gracze, ale Warriors bez problemu znajdą na rynku weteranów, który – jak np. David West – przyjdą do Oakland by za relatywnie niewielkie pieniądze zdobyć mistrzostwo.

Bo tych dla Golden State Warriors można się w najbliższych latach spodziewać. I to wielu.

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

ŁC

https://www.youtube.com/watch?v=1yJ_KL5vz6Y

POLECANE