• Home
  • PLK
  • Druga bitwa dla Arki – kluczowe trójki Wołoszyna

Druga bitwa dla Arki – kluczowe trójki Wołoszyna

Share on facebook
Share on twitter

Ważne trójki w czwartej kwarcie i dominujący pod koszami Robert Upshaw. Arka Gdynia miała więcej talentu w ataku i przełamała Anwil w decydujących momentach drugiego meczu. Po wygranej 78:65 prowadzi 2:0 w półfinale PLK.

Marcus Ginyard / fot. A. Romański, plk.pl

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Od pierwszych minut sobotniego pojedynku widać było, że przełomowe zwycięstwo odniesie raczej ten zespół, który skuteczniej przeszkodzi rywalowi, niż ten, który błyśnie czymś szczególnym w ataku. Obie drużyny do przerwy zdobyły 62 punkty (32:30), po tym, gdy 2 dni wcześniej Arka już do przerwy miała ich na koncie 61.

Dobra obrona Arki to jedno, ale Anwil przede wszystkim po prostu nie trafiał otwartych rzutów za 3 punkty (3/16 do przerwy) – sam Szymon Szewczyk do przerwy miał 0/4. Dwa trafienia jego zmiennika, Michał Ignerskiego, wystarczyły jednak, by to goście po 1. kwarcie prowadzili 20:16.

Kolejne minuty przynosiły olbrzymie problemy z atakiem z obu stron, Anwil nie był w stanie zdobyć punktu przez ponad połowę drugiej kwarty, przez 10 minut uciułał ich łącznie 10. Arka była niewiele lepsza, ale to ona do przerwy minimalnie prowadziła 32:30, dzięki temu, że kilka razy udało się dostarczyć piłkę pod sam kosz do Roberta Upshawa i Dariusza Wyki.

Po przerwie, dla odmiany, to Anwil potrafił spowodować olbrzymie problemy Arki ze zdobywaniem punktów. Świetnie podającemu Kamilowi Łączyńskiemu kilka razy udało się otworzyć na niezłych pozycjach Walerija Lichodieja i przewaga gości pod koniec 3. kwarty sięgnęła 7 punktów. To był jednak moment – chwila nonszalancji w ataku, baaaardzo daleka trójka Jamesa Florence’a i po 30 minutach mieliśmy remis 50:50.

Czwarta kwarta zaczęła się od świetnych akcji Marcusa Ginyarda (8 punktów z rzędu), a Anwil nie potrafił odpowiedzieć, nie mogąc przedrzeć się bliżej kosza, którego bronił dominujący fizycznie nad resztą graczy Robert Upshaw. Arka prowadziła 60:50, a kibice z Włocławka umilkli.

Był jeszcze moment, gdy wydawało się, że Anwil trójkami powalczy o odrobienie straty, ale bardzo ważne trafienia z dystansu zaliczyli wówczas Bartłomiej Wołoszyn i Florence. Po jeszcze jednym trafieniu Wołoszyna – w stylu Damiana Lillarda z reklamy przyklejonej 9 metrów od kosza – było 15 punktów różnicy na niecałe 3 minuty przed końcem.

Było po meczu, tym bardziej, że włocławianie nadal nie trafiali z dystansu i wciąż zbytnio ufali – kiepsko dysponowanemu (2/13 z gry)  i dobrze bronionemu – Ivanowi Almeidzie.

Pe pełnym emocji widowisku, w atmosferze godnej finałów (zasługa kibiców obu stron), Arka wygrała także drugi mecz półfinału i obroniła przewagę parkietu. Teraz seria przenosi się na dwa spotkania do Włocławka.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>