Drugie mistrzostwo Anwil wygrał atakiem

Share on facebook
Share on twitter

Kluczowe czynniki do wygrania złota przez zespół Włocławka? Brak podstawowego centra udało się zamienić w zaletę, a ofensywa zespołu Igora Milicicia była na doskonałym poziomie.

Szymon Szewczyk i Ivan Almeida / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK – dołącz do gry i odbierz darmowy zakład 50 złotych! >>

Minął dokładnie miesiąc od zakończenia rozgrywek, można na chłodno ocenić kluczowe fakty.

Przed zamknięciem okienka transferowego mówiło się, że trener Anwilu znów dużo ryzykuje nie wzmacniający się na pozycji centra, tylko dodając do składu – zaraz 39-letniego – Michała Ignerskiego. Jak się później okazało, spełnił się najczarniejszy scenariusz. W jednym z ostatnich meczów sezonu regularnego Josip Sobin doznał poważnej kontuzji, która wykluczyła go z gry do końca sezonu.

W tej sytuacji Milicić miał do dyspozycji tylko „fałszywych centrów”. I ta – teoretycznie – fatalna wiadomość została przez sztab szkoleniowy Anwilu zamieniona w zaletę. Zaraz po kontuzji Sobina pisałem, że są tu małe próby optymistycznych dla włocławian danych, ale to jak dobrze wyglądały ustawienia 5-0, zaskoczyło chyba wszystkich.

Anwil 2019 w playoffach miał lepszą różnicę między efektywnością ofensywną a defensywną niż ten z 2018 roku. To różnica tylko 0.4 punktu na 100 posiadań, ale bez zdrowego Josipa Sobina, a do tego Anwil grał więcej meczów, w tym z „superligą”. Bez Sobina, który rok temu w rozgrywkach posezonowych był podporą drużyny z Włocławka i to z nim na parkiecie byli lepsi o prawie 10 punktów na 100 posiadań.

To, że Sobin był plusowym graczem to jedno, ale znaczniej ważniejsza jest tu wartość defensywna. W całym 2017/18 z chorwackim środkowym na parkiecie Anwil tracił niecałe 98 punktów na 100 posiadań i 103 w playoffach.

W 2018/19 do momentu kontuzji Chorwata defensywny rating z nim na parkiecie wynosił 102.5, a z Szewczykiem na pozycji centra 109.1. A teraz tę – przede wszystkim – defensywną lukę po nim mieli wypełnić właśnie Szewczyk, Czyż, którego rola do tej pory była zmarginalizowana, 39-letni Ignerski i Walerij Lichodiej.




Szewczyk zaskoczył wszystkich

Ostatecznie ratunkiem okazał się, już 36-letni, Szymon Szewczyk. Wiemy, że Szewczyk jest dobrym graczem z dużym doświadczeniem playoffowym, ale raczej mało kto spodziewał się, że może odegrać tak wielką rolę w playoffach i to na centrze. Tym bardziej, że rok temu w maju i czerwcu praktycznie nie grał na tej pozycji.

Wcześniej w Stali Szymon był minusowym graczem jako środkowy. To rzeczy, które niekoniecznie mogły nastrajać pozytywnie, gdy myślało się tej koncepcji. Koniec końców Anwil w playoffach z Szymonem na parkiecie był lepszy od rywali o 8 punktów uśredniając wynik do 40 minut. Ogólnie można odnieść wrażenie, że Anwil 2018/19 był bardziej gotowy na to, że może znaleźć się w sytuacji, w której granie Sobinem nie będzie najlepszym rozwiązaniem.

Swoje zrobili także pozostali podkoszowi. W małych minutach na piątce w playoffach, „odkurzony” z powodu kontuzji Ignerskiego, Aleksander Czyż był „+6”, a Walerij Lichodiej, po którym również nie spodziewaliśmy się tego, że może grać jeszcze bliżej kosza był „+4”. To małe, ważne rzeczy, które pomogły Anwilowi.




Zespołowe granie

Koszykarze we Włocławku w 2019 roku byli lepsi niż ci w 2018 indywidualnie oraz jako kolektyw. Zbiór talentów tych graczy z czerwca bieżącego roku był większy. Jako zespół Anwil notował więcej asyst na mecz niż rok wcześniej, ale co ważniejsze – notował więcej asyst niż jakakolwiek drużyna od 2003 roku w PLK!

Pokazują to również statystyki zaawansowane. AST% wzrósł z 60.4 proc. do ponad 70 proc. w 2018/19. A ilość strat na posiadanie spadła z 15.9 proc. do 15.1 proc. Ta pozytywna zmiana pozwoliła lepiej funkcjonować ofensywie.

Zespołowość i talent to jedno, ale tak naprawdę to działający bez zarzutu atak pomógł zdobyć Anwilowi mistrzostwo. Przełożenie 1 do 1 efektywności ofensywnej z sezonu regularnego na playoffy i maksymalne ograniczenie katastrofy w obronie Szewczykiem oraz minutami reszty zmienników pozwoliło im wygrać ostatni mecz w sezonie.

Atak włocławian był jednym z czołowych playoffowych ofensyw w ostatnich 15 latach. Ta sztuka tej wiosny nie udała się Stelmetowi i Polskiemu Cukrowi, których ofensywa mocno stracił na efektywności w playoffach oraz Stali, Legii i Asseco, gdzie szwankowała obrona.

Śmiało można powiedzieć, że to właśnie atak zapewnił włocławianom mistrzostwo Polski. Prawie 90 punktów na mecz i 29 wykonywanych średnio rzutów za 3 punkty były nieodłącznym elementem tej drużyny i kto wie, czy te playoffy nie zmieniły nieco percepcję sztabu odnośnie budowy kolejnego składu. Być może wówczas zobaczyliśmy podwaliny pod nowy Anwil w wersji 4.0, który może być jeszcze bardziej zabójczy.

Jacek Mazurek




POLECANE

tagi

NBA

Świetny mecz Francji, ale i fatalna końcówka Amerykanów. Drużyna z Europy postawiła się w pojedynku z USA, wygrywając 83-76 po znakomitym meczu m.in. Evana Fourniera. Nieudanie zaczyna się więc próba zdobycia czwartego z rzędu olimpijskiego złota przez Amerykanów.
25 / 07 / 2021 16:15
Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Kamil Chanas rozmawia z Michałem Gabińskim ze Śląska Wrocław o karierze, koszykówce i mediach. Później Radosław Hyży oraz łączenie na żywo z Tokio – z trenerem reprezentacji Polski 3×3 Piotrem Renkielem przed rozpoczęciem Igrzysk.
23 / 07 / 2021 20:59
To było przesądzone, a dziś pojawił się oficjalny komunikat. Zastal Enea BC Zielona Góra w kolejnym sezonie ponownie zagra w rosyjskiej lidze VTB. W porównaniu do poprzednich rozgrywek, stawka zmniejszyła się o 1 drużynę – tym razem łącznie będzie ich 12.
Wracający po pięciu latach przerwy do europejskich pucharów Śląsk Wrocław poznał rywali w nadchodzącym sezonie EuroCup. Wojskowi trafili do grupy z takimi klubami jak Partizan Belgrad, Joventut Badalona (Hiszpania) czy Lokomotiw Kubań (Rosja). Oznacza to, że do stolicy Dolnego Śląska przyjedzie m.in. legendarny Zeljko Obradovic, nowy trener drużyny ze stolicy Serbii.
Wreszcie forma kadry 3×3, na jakąś czekaliśmy w Tokio! Reprezentacja Polski w świetnym stylu pokonała Rosję 21:16 i po dwóch dniach turnieju ma bilans 2-2. Doskonały mecz zagrał Paweł Pawłowski, ale trzeba pochwalić cały zespół.
25 / 07 / 2021 12:17