PRAISE THE WEAR

Duży krok Dzików w stronę play-offów. MKS zatrzymany na 76 punktach

Duży krok Dzików w stronę play-offów. MKS zatrzymany na 76 punktach

Dziki z ważną wygraną z drużyną także walczącą o czołową "ósemkę". Choć niemal w końcówce straciły cały dorobek z meczu udało im się dowieźć wygraną do końca. Zatrzymali MKS na zaledwie 76 punktach, sami zdobywając 82 "oczka"!

fot. Paweł Pietranik/Dziki

Kolejne spotkanie w tej kolejce z cyklu “walka o awans do fazy play-off”. Obie drużyny przystępowały do meczu z identycznym bilansem, 11 wygranymi i 9 porażkami – w pierwszym starciu pomiędzy tymi zespołami MKS rozgromił beniaminka na własnym parkiecie różnicą 33 “oczek” (116:83). Co ciekawe, jedni jak i drudzy wygrali tydzień temu na wyjazdach z drużynami walczącymi o utrzymanie – Dziki w Łańcucie, ekipa Borisa Balibrei w Zielonej Górze. 

MKS słynący ze świetnego ataku bardzo dobrze od samego początku realizował swoje założenia taktyczne. Co też ważne, ekipa Krzysztofa Szablowskiego, której znakiem rozpoznawczym jest jednak defensywa, wdała się w ofensywny pojedynek i w wymianę ciosów. Taki zbieg wydarzeń z pewnością był bardziej korzystny dla gości, którzy od pierwszej syreny przejęli inicjatywę i ruszali na obrońców rywali niczym wataha dzików. Sporo przewag tworzyło się dzięki akcjom dwójkowym Taylera Personsa z Nico Carvacho, obaj zdobyli 18 z 31 punktów zespołu w samej pierwszej kwarcie – w całym meczu 36 z 76 drużyny, niemal połowę. 

Beniaminek, pomimo nieprzyjaznego stylu meczu, nie pozostawał bez szans. Grali spokojną, wyważoną koszykówkę, dzięki której utrzymywali krótki dystans do gości. Poza tym nie opierali gry na indywidualnościach – dowodem na to może być aż ośmiu zawodników, którzy wpisali się na listę strzelców w pierwszych 10 minutach meczu. Goście się zacięli w drugiej kwarcie, przez ponad 6 minut rzucili zaledwie 4 punkty – w tym czasie Dziki nieco się rozpędziły, wyprowadziły kilka kontr i objęły pierwsze prowadzenie w meczu. 

Dobra defensywa gospodarzy, którzy zatrzymali rywali na zaledwie 12 punktach w drugiej części gry – tuż przed zejściem do szatni obroną MKS-u zakręcił Ajare Sanni, dając jedno “oczko” zaliczki przed nadchodzącą drugą połową. Ekipa Borisa Balibrei nieco się pogubiła, przez długie momenty nie potrafiła wrócić do swojej optymalnej gry – to efekt twardej obrony postawionej przez zawodników z Warszawy. 

Trzecia kwarta, z początku remisowa, powoli była przejmowana przez gospodarzy – po sześciu minutach po kilku skutecznych akcjach obcokrajowców wyprowadzili wówczas najwyższe prowadzenie w meczu opiewające już 11 “oczek” (62:51) – to była druga część gry z rzędu, w której MKS nie potrafił znaleźć odpowiedzi na przeciwnika. Oni z każdą minutą jedynie powiększali swoją przewagę, wyglądali przede wszystkim na pewniejszych siebie i bardziej zdecydowanych. Lecz w dalszym ciągu, mimo fatalnej skuteczności zza łuku, goście nie składali broni. 

Decydujące 10 minut beniaminek otwierał z 12 punktami na plusie, jednak w takim meczu z tak groźnym rywalem musieli mieć się na baczności do ostatnich sekund. Mądrą, poukładaną grą w dalszym ciągu przeważali, choć goście mieli swoje okazje, nieraz wykorzystywane – zgubiła ich zła selekcja rzutowa, w efekcie niski procent skuteczności (37% z gry, 25% za 3) oraz jak to zbyt często w ich przypadku bywa, słaby powrót do obrony. Dziki kompletnie nie słyną z przyspieszania ataku, tak w tym spotkaniu zdobyły aż 17 punktów z szybkiego ataku. 

Żadne straty niestraszne ekipie z Dąbrowy Górniczej! Przegrywając różnicą 14 “oczek” na ponad 6 minut do końcowej syreny zdołali jednak wrócić do meczu – od tego momentu zanotowali serię 11:0, a gospodarze przez długie minuty nie byli w stanie trafić do kosza. Zakasali rękawy w obronie i to była podstawa do pogoni za ekipą Krzysztofa Szablowskiego. Dopiero w końcowej fazie spotkania niemoc trwającą aż 6 minut przełamał Matt Coleman, który w akcji izolacyjnej trafił arcyważną “trójkę”. Ten rzut dał 6 punktów przewagi na 13 sekund przed końcem, w kolejnej akcji Dominik Wilczek został zablokowany przez Nicka McGlynna. 

Tym samym mimo dużej dramaturgii końcówki Dziki nie oddały tego, co sobie wyprowadzały przez większość meczu. Dzięki temu przeskoczyli w tabeli MKS i coraz bardziej liczą się w walce o czołową “ósemkę”. Czy to im się uda? Wszystko w ich rękach! Zanotowali dwunastą wygraną i wskoczyli na 5. miejsce w tabeli. 

Liderem punktowym wygranych był Dominic Green (19 punktów), ważne cegiełki do końcowego sukcesu dołożył także m.in. Matt Coleman (16 punktów i 7 zbiórek) oraz Nick McGlynn (8 punktów i 14 zbiórek). Dla MKS-u najwięcej punktów zdobył Tayler Persons (21 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst), a kolejne double-double w tym sezonie zanotował środkowy Nico Carvacho (15 punktów i 12 zbiórek). 

George Clooney

Błażej Pańczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Błażej Pańczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

Przed rozpoczęciem sezonu Milwaukee Bucks byli rozpatrywani jako jedni z głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa NBA. W połowie lutego drużyna ma jednak ogromne problemy i za chwilę może stracić przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-offów. Dlaczego mistrzowie NBA z 2021 przechodzą taki kryzys?
16 / 02 / 2024 14:12
Los Angeles Clippers przerwali fantastyczną serię Golden State Warriors, wygrywając w Chase Center 130:125. Drużynie Steve’a Kerra nie pomógł nawet fantastyczny występ Brandina Podziemskiego, który zaliczył 25 punktów, 7 zbiórek oraz 8 asyst. Kolejnej porażki doznali natomiast San Antonio Spurs, którzy ulegli Dallas Mavericks 93:116, a Jeremy Sochan zapisał 10pkt/4zb/3prz.
15 / 02 / 2024 10:19
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
W meczach kończących fazę grupową europejskich rozgrywek regionalnych, w środę zagrają MKS Dąbrowa Górnicza i Start Lublin. W ramach rozgrywek Alpe Adria Cup rywalem MKS-u będzie czeski zespół Sluneta Usti nad Labem (początek o 18:00), a ostatnim rywalem Startu w rundzie grupowej rozgrywek ENBL będzie holenderski zespół Landstede Hammers Zwolle (mecz o 19:00). Transmisje na kanałach YouTube rozgrywek.