Dwayne Wade w Miami młodnieje o dobre 10 lat

Share on facebook
Share on twitter

Legenda Heat wcale nie zamierza być tylko atrakcją dla turystów na koniec kariery. D-Wade znów gra bardzo dobry basket i pomaga swojej drużynie wygrywać mecze.

Dwyane Wade / fot. wikimedia commons

adidas Dame D.O.L.L.A. – doskonałe buty Damiana Lillarda >>

Atmosfera powrotu 3-krotnego mistrza NBA z Heat do domu była trochę jak w przypadku zasłużonych weteranów dawnych wojen. Cavs znaleźli eleganckie rozwiązanie, Heat zgodzili się przyjąć gracza za symboliczny pick, wszyscy uznali, że wypada zachować się grzecznie w uznaniu dla historycznych zasług. Tymczasem Dwyane Wade pokazuje, że wcale nie ma jeszcze zamiaru być tylko ozdobą w klubowej gablocie.

Po powrocie do Heat w prawie dwuletniej tułaczki, weteran (36 lat) zagrał już 11 meczów i wygląda o niebo lepiej niż na początku sezonu w Cleveland. Ostatnie dwa tygodnie ma wręcz znakomite. Eksplodował 27 lutego w meczu z Sixers, gdy przejął mecz jak za najlepszych lat – zdobył 27 punktów i miał 3 przechwyty, trafił też najważniejszy rzut w meczu na 5 sekund przed końcem, dając Heat ważną wygraną z bezpośrednim rywalem w tabeli.

W następnym meczu potrafił (wciąż wchodzi z ławki) rzucić Lakers 25 punktów, trafiając 11 z 18 rzutów z gry. W meczu z Wizards zanotował 22 punkty, 6 asyst i kilka rewelacyjnych zagrań w końcówce, choć zaliczył także pudło w dość prostej sytuacji na koniec meczu.

Ostatniej znów, znów z Philadelphią, błyszczał raz jeszcze. Bronił, biegał do kontry, punktował, kończył alley-oopy, wszystko jak za dawnych lat. Tym razem zdobył 16 punktów i miał 6 zbiórek. Po powrocie do Heat notuje średnio 14 punktów na mecz. – Dwyane napełnia swój kubek w fontannie młodości – poetycko mówił po ostatnim meczu coach Eric Spoelstra.

adidas Dame D.O.L.L.A. – doskonałe buty Damiana Lillarda >>




POLECANE

Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.