Dwie dogrywki i emocje! Stelmet obronił twierdzę

Share on facebook
Share on twitter

Wszyscy już chyba zwątpili w Rosę, ale nie zrobili tego koszykarze z Radomia. Świetna pogoń w drugiej połowie napędziła stracha Stelmetowi, ale po dwóch dogrywkach mistrzowie Polski zdołali obronić twierdzę CRS. Wygrali 86:80, w finale jest 1:0.

Dee Bost (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)
Dee Bost (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

Ale to były emocje! Najpierw w czwartej kwarcie, w której mieliśmy popisy gwiazd (Michała Sokołowskiego i Dee Bosta), zmieniające się prowadzenie i nerwy liderów. Stelmet prowadził 68:66 na 22 sekundy przed końcem, Rosa miała czas. Faulowany C.J. Harris trafił dwa wolne – Saso Filipovski poprosił o przerwę, jego zespół miał 17 sekund. Bost jednak spudłował po indywidualnym wejściu, trudna dobitka Mateusza Ponitki też była niecelna.

W dogrywce było wiele chaosu, który po stronie Rosy objawiał się stratami i faulami (te dwa Igora Zajcewa były bardzo dyskusyjne…), czego Stelmet jednak nie wykorzystał. 3 sekundy przed końcem, przy remisie, sędziowie znów podjęli kontrowersyjną decyzję nie gwiżdżąc w sytuacji, w której Torey Thomas powiesił w powietrzu Łukasza Koszarka i doszło do kontaktu przy próbie rzutu. Zamiast wolnych dla rozgrywającego Rosy, szansę na wygraną dostał Stelmet, ale Bost, a potem Ponitka, nie wykorzystali okazji.

W drugiej dogrywce, przy coraz większym zmęczeniu, decydowały już pojedyncze rzuty, a tych więcej trafili gospodarze. Adama Hrycaniuka dobrze obsługiwali podaniami po pick and rollach Koszarek i Bost (26 punktów, 6 zbiórek, 6 asyst), a środkowy Stelmetu trafiał. 1.29 minuty przed końcem, po jego wolnym, było 82:78 dla mistrzów Polski. Tej straty, mimo wysiłków świetnego Sokołowskiego (23 punkty, 7 zbiórek, 3 asysty), Rosa już nie odrobiła.

Radomianie mecz zaczęli bardzo dobrze – bohater półfinału Sokołowski szybko zdobył 7 punktów, po jego trójce goście prowadzili 13:8. Ale mniej więcej wtedy wszedł na boisko Bost, którego akcje szybko odmieniły wynik. Amerykanin świetnie podawał, ale też trafiał i po pierwszej kwarcie Stelmet wygrywał 21:19, m.in. właśnie dzięki punktom i asystom Bosta. Na dodatek kilka mądrych, skutecznych akcji pokazał też Łukasz Koszarek.

Do przerwy było tylko 35:30 dla mistrza Polski, bo Stelmet, choć gołym okiem widać było, że przeważa nad Rosą, popełniał straty. Do przerwy miał ich 9 i dlatego na nic nie zdawała się przewaga w skuteczności rzutów i w zbiórkach. Rosa mogłaby wykorzystać niefrasobliwość gospodarzy, gdyby była skuteczniejsza (Sokołowski sam wybił piłkę z kosza przy swoim wsadzie) i popełniała mniej niepotrzebnych fauli (Sokołowski, Daniel Szymkiewicz).

Przewaga Stelmetu była niewielka, a emocje chwilowo opadły – po pierwszej, efektownej kwarcie, w dwóch kolejnych oglądaliśmy dość siermiężną grę ze sporą ilością nieudanych akcji, które nie zawsze wynikały z wyjątkowo dobrej obrony. W końcówce trzeciej kwarty gospodarze uciekli na kilkanaście punktów, znów dzięki akcjom Bosta. Trójka słabego przez 30 minut Torey’a Thomasa sprawiła, że po 30 minutach było „tylko” 52:43 dla Stelmetu.

Amerykanin z Rosy takim samym rzutem rozpoczął czwartą kwartę, radomianie zbliżyli się na odległość dwóch trafień. Thomas poszedł za ciosem, trójkę trafił Sokołowski i nagle bezpieczna, wydawałoby się, przewaga Stelmetu zmalała do 54:51 na 7 minut przed końcem. I, co ciekawe, obrońcy tytułu wyglądali na bezradnych w kilku kolejnych akcjach w ataku, obrona Rosy pracowała na wysokim poziomie.

Trafiać przestał Koszarek, bezsilny bywał Ponitka, Stelmet miał Bosta, ale Rosa – Sokołowskiego! 24-letni skrzydłowy miał świetne kilka minut i 4.36 minuty przed końcem wyprowadził Rosę na prowadzenie 57:56. Po chwili Zajcew podwyższył na 59:56 i Stelmet znalazł się w opałach. Do końca było 4 minuty i 8 sekund.

Po czasie dla Filipovskiego Stelmet rzucił 6 kolejnych punktów bez straty, odzyskał prowadzenie. Było 62:59, ale Rosa, m.in. po technicznym faulu zagotowanego Koszarka, znów miała przewagę. Po trzech wolnych Sokołowskiego prowadziła 64:62 i miała piłkę. Ale ją straciła, a potem doszło do emocjonującej wymiany koszy, w której skuteczni byli Bost i Harris, a ich wymiana koszy zakończyła się remisem po 40 minutach.

Drugie spotkanie odbędzie się w sobotę w Zielonej Górze o 20.

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.