• Home
  • NBA
  • Dwyane Wade – już najważniejszy w Chicago

Dwyane Wade – już najważniejszy w Chicago

Share on facebook
Share on twitter

Nowy obwód Bulls robił dokładnie to, co powinien – punktował i trafiał z dystansu po podaniach od rozgrywającego. Po wygranej 105:99 z Boston Celtics Jimmy Butler był zadowolony.

(Fot. YouTube)
(Fot. YouTube)

Nie był to debiut tak wyczekiwany, jak wtorkowy występ Kevina Duranta w Golden State Warriors, ale jednak Dwyane Wade po raz pierwszy od lat grał w Chicago jako gospodarz. I na koniec okazało się, że mógł się cieszyć, okazywać emocje, a nawet oddać kluczowy rzut w zwycięskim meczu.

Po 18 sekundach nowi Bulls zaczęli działać – Rajon Rondo podał do Wade’a, a ten trafił. Asysta rozgrywającego, punkty strzelca – czego chcieć więcej? Tym bardziej, że wszystko działało dalej i po trójce Wade’a oraz punktach Robina Lopeza gospodarze prowadzili z Celtics 22:8.

Goście byli jednak w grze, po trójce Isiaha Thomasa na chwilę wyszli nawet na prowadzenie w trzeciej kwarcie, ale Bulls szybko im je odebrali i uciekli, m.in. po trójce Jimmy’ego Butlera.

Mecz był zacięty do końca, lecz kontrolowali go koszykarze z Chicago. 26 sekund przed końcem, przy ich prowadzeniu 101:99, Wade trafił kolejną trójkę – trudną, pod presją obrońcy – i było po zawodach. Gwiazdor mógł sobie pozwolić na sugestywny gest podcięcia gardła.

W czym oni grają? Też możesz mieć buty jak goście z NBA >>

I to właśnie rzuty z dystansu były atutem Bulls. Po letnich transferach trochę się o nie obawiano, ale w pierwszym spotkaniu skuteczność była dobra – gospodarze trafili 11 z 25 trójek, z czego obaj Butler i Wade po 4/6.

Pierwszy zdobył 24, a drugi 22 punkty i byli najlepszymi strzelcami zwycięzców. Rondo rzucił 4, ale miał 9 asyst, a 15 punktów z ławki dodał Nikola Mirotić.

W Celtics też najskuteczniejszy był obwód – Thomas rzucił 25 punktów, a Avery Bradley dodał 16. Al Horford w debiucie na zielono miał 11 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst.

ŁC