Dwyane Wade – żegna NBA z dużą klasą

Share on facebook
Share on twitter

Nie ma mowy o taryfie ulgowej, on wciąż potrafi grać! Miami Heat w tym sezonie grają średnio, ale ich legenda – Dwyane Wade w pożegnalnym sezonie spisuje się zaskakująco dobrze, schodząc ze sceny w dobrym stylu.

Dwyane Wade / fot. wikimedia commons

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>

Dwyane Wade przed startem rozgrywek ogłosił, że będzie to jego ostatni sezon w NBA, ale 37-latek pokazuje wszystkim, że ma jeszcze w baku sporo paliwa. Obrońca ma za sobą jeden z lepszych tygodni gry w tym sezonie: w ubiegłą sobotę zdobył 21 punktów w starciu z Pacers, we wtorek dołożył 22 oczka w meczu z Trail Blazers, a w piątek kolejne 15 punktów w Sacramento.

„Chcę zakończyć karierę z podniesioną głową” – mówi trzykrotny mistrz NBA i te trwające rozgrywki zbliżają go do tego celu. Wade twierdzi bowiem, że nie chce, aby ktokolwiek myślał sobie, że za długo czekał z przejściem na emeryturę. Wszak nie każda starzejąca się gwiazda jest w stanie zejść ze sceny w dobrym stylu, a tak się właśnie dzieje w przypadku legendy Miami Heat.

W piątek w Sacramento mieliśmy więc kolejną miłą odsłonę tego pożegnalnego tournee. Wade jak zwykle docenił fanów Kings i dodał, że mają się czym ekscytować, bo ich zespół jawi się jako naprawdę ekscytująca młoda drużyna. Kings potwierdzili to w starciu z Heat, odrabiając aż 17 punktów straty, by wygrać ostatecznie wynikiem 102-96 i zbliżyć się do czołowej ósemki Zachodu.

Mało brakowało, a nie byłoby to jednak wcale tak miłe pożegnanie – Wade pod koniec pierwszej kwarty zaliczył bowiem nieciekawie wyglądający upadek, kiedy przy próbie zbiórki uderzył głową w parkiet. Na całe szczęście okazało się, że nie doszło do wstrząśnienia mózgu i 37-latek mógł wrócić do gry jeszcze w pierwszej połowie. Koniec końców zdobył 15 punktów, cztery zbiórki i cztery asysty.

Wade to jeden z najlepszych rzucających w historii ligi. Ma na koncie trzy tytuły mistrza NBA (wszystkie z Heat) oraz 12 występów w Meczu Gwiazd. W niedzielę 17 lutego wystąpi po raz kolejny, gdyż liga dodała jego oraz Dirka Nowitzkiego do składów. Wade po raz ostatni w karierze będzie miał więc okazję zagrać u boku LeBrona Jamesa, który w czwartek wybrał go do swojej drużyny.

Tomek Kordylewski

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>




POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.