Ekspedycja się udała – Andrej Urlep dobrym trenerem jest

Share on facebook
Share on twitter

Awans Stemetu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów to potwierdzenie, że Andrej Urlep wciąż potrafi robić znaczącą różnicę. Zatrudnienie Słoweńca okazuje się bardzo dobrym ruchem klubu z Zielonej Góry.

Andrej Urlep / fot. Basketball Champions League

Doskonałe buty Nike Zoom KD 10 Black/White – już dostępne! >>

W połowie grudnia wydawało się to nierealne – Stelmet zajmował ostatnie miejsce w grupie, a wygranie np. meczu wyjazdowego wydawało się niemal niedoścignionym marzeniem. Doskonałym finiszem i bilansem 4-1 Andrej Urlep z zawodnikami dokonali jednak tego „prawie niemożliwego”, awansując do grona najlepszych drużyn Champions League.

Przyznajemy się – także i my, gdy Słoweńca zatrudniano w Zielonej Górze, wyrażaliśmy na PolskiKosz.pl trochę wątpliwości. Średnio udane epizody w Koszalinach czy Kwidzynach, nawet praca w mniej znanym klubie z ligi litewskiej nie brzmiały już tak okazale, jak gra kiedyś o mistrzostwa ze Śląskiem czy Anwilem. Tym bardziej, że od ostatnich sukcesów minęło z grubsza 20 lat, a koszykówka się zmieniła.

Byliśmy w błędzie. Andrej Urlep świetnie uporał się z pierwszym zadaniem (uratowanie pucharów) i wszystko wskazuje, że także z drugim (obrona tytułu w PLK) powinien sobie pewnie poradzić. Owszem, zaliczył dwie wpadki – po jednej w lidze i pucharach – ale pamiętajmy, że pracuje dopiero od 1.5 miesiąca, terminarz był napięty i nie wszystko dało się jednocześnie naprawić.

Plus dla Urlepa także za styl gry. Nie tylko w Zielonej Górze poprawił wyniki drużyny jako takiej, ale sprawił też, że zawodnicy indywidualnie zaczęli grać lepiej – weźmy przykłady Thomasa Kelatiego, Przemysława Zamojskiego czy nawet, pogodzonego już ze wszystkimi, Vladimira Dragicevicia. Koszykarze na boisku i obok znów wyglądają na takich, którzy lubią ze sobą grać i ze sobą być. To też świadczy o dobrej robocie trenera.

Stelmet zaczął grać przyjemniejszą dla oka, ofensywną koszykówkę. Dobre wyniki to jedno, ale to właśnie także efektowny, zespołowy styl gry ponownie przyciągnął do klubu sporą część kibiców. I to także zasługa Urlepa, też w sumie nieoczekiwana. Przecież wcześniej utożsamiany był przede wszystkim z wolnym i defensywnym basketem, w każdym ruchu kontrolowanym z ławki. Koszykówka się zmieniła, ale zmienił się też trener.

Trudno być specjalnie zadowolonym z całości dotychczasowego udziału Stelmetu w Lidze Mistrzów. Operacja ratunkowa się udała, ale bilans 6-8 i czwarte miejsce w jednej ze słabszych grup, trzeciego w hierarchii, europejskiego pucharu szału nie robią. Wyraźnie przegrany dwumecz z mistrzem Czech dla obserwatorów polskiej koszykówki jest bolesnym doświadczeniem.

Trenerzy i koszykarze Stelmetu idę jednak w górę i wciąż mają wszystkie karty w ręku, aby pozytywnie zaskoczyć. Rywale w następnej rundzie będą silni, ale nie są to przecież żadne potęgi ze ścisłego europejskiego topu, z którymi nie dałoby się powalczyć o wygraną. Pucharowy sukces w tym sezonie wciąż jest możliwy. Zwłaszcza z takim trenerem, jak Urlep.

Tomasz Sobiech

Doskonałe buty Nike Zoom KD 10 Black/White – już dostępne! >>




POLECANE