Emil Rajković – co nie wypaliło w Macedonii?

Share on facebook
Share on twitter

Wracał do ojczyzny z uśmiechem na twarzy, ale po szybkim 0-4 w Lidze Adriatyckiej podał się do dymisji. Teraz wraca do Polski – przegrywający trener obejmie przegrywającą Stal.

(Fot. republika.fk)
(Fot. republika.fk)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Po zakończeniu poprzedniego sezonu Emil Rajković był zadowolony. Nie, nie z wyniku Śląska – bilans 0-10 po objęciu zespołu w PLK i końcowy wynik 8-24, nie był powodem do radości. Ale oferta z MZT Skopje – jak najbardziej.

Rodzinne miasto, drużyna z Eurocup, no i pieniądze – takie, których podobno nie był w stanie zapłacić mu żaden polski klub. Tymczasem sezon jeszcze się na dobre nie zaczął, a Rajković zrezygnował z pracy. Dlaczego?

Topór wisiał nad głową

Skopje, stolica Macedonii, to gorące bałkańskie miasto, które pod względem koszykarskim podzielone jest na pół – na KK Rabotnicki oraz MZT. To tak, jakby wziąć Śląsk Wrocław i Anwil Włocławek z przełomu wieków i umieścić oba kluby w jednym mieście.

Rajković zna te klimaty – on w Skopje się urodził, w Rabotnickim karierę zawodniczą zaczynał, a w MZT kończył. Na początku XXI wieku w macedońskiej lidze rządził Rabotnicki, od 2012 roku nieprzerwanie dominuje MZT.

Presja była więc duża, a cel na ten sezon jeszcze ją potęgował – zdobyć mistrzostwo i puchar, zająć miejsce w górnej części tabeli Ligi Adriatyckiej, godnie zaprezentować się w Eurocup.

Nie boję się silniejszych rywali, chcę, byśmy osiągnęli sukces – powiedział Rajković na pierwszej konferencji prasowej w nowym klubie. Oczekiwania w klubie i wśród kibiców były naprawdę duże.

Zaczęło się zgodnie z planem – MZT zdobyło krajowy Superpuchar, a ściągnięci przed sezonem gracze, m.in. Torey Thomas, Xavier Thames, Jeremiah Massey i Josh Scott w meczu o trofeum zagrali nieźle. Rywalem był jednak tylko Karpos Sokoli, a wygrana 87:84 nie powalała.

Jak zaczęła się poważniejsza gra w Lidze Adriatyckiej, MZT wpadło w kłopoty. Zanim się drużyna ze Skopje nie obejrzała, to już miała bilans 0-4. Kibice MZT, którzy gorączkę mają we krwi, rozgorączkowali się niemożliwie. Nad głową trenera wisiał topór, który lada chwila i tak pewnie by spadł. Rajković na egzekucję nie czekał, sam podał się do dymisji, zrezygnował.

Stal i marka trenera

I teraz pytanie – ile było w tym winy Rajkovicia, jak bardzo trener pokpił sprawę i nie wykorzystał szansy na wybicie się prowadząc zespół przez cały sezon w Eurocup i Lidze Adriatyckiej?

Okoliczności łagodzące są. Po pierwsze: trudny terminarz, bo Ligę Adriatycką MZT zaczęło tak: euroligowa Crvena Zvezda na wyjeździe (69:91), zawsze mocny Partizan u siebie (62;93), grająca w Eurocup Cedevita na wyjeździe (61:92) oraz Cibona u siebie (tu była walka, skończyło się 85:89 po dwóch dogrywkach).

Po drugie: kontuzje i braki w składzie. Na początku sezonu wypadali Djordje Drenovac oraz Jure Lalić, czyli podstawowi gracze z rotacji, a przecież do zespołu późno dołączył też Thomas i kadrowicze – Holender Charlon Kloof oraz Macedończycy Adem Mekić i Ljubomir Mladenovski, którzy do Skopje przyjechali w połowie września. Wcześniej, w sparingach skład uzupełniali młodsi gracze.

Ale też Rajković budując zespół nie trafił z transferami – Thomas w MZT okazał się niewypałem, podobnie jak Massey. Obu – tak jak trenera – w Skopje już nie ma.

Rajković jest teraz w Ostrowie, gdzie – w odróżnieniu od Macedonii – spotkał graczy, których w ogóle nie wybierał, którzy nie są najlepiej przygotowani pod względem fizycznym, którzy po trzech porażkach na inaugurację mają dość niskie morale.

Pierwszy mecz Stali z nowym trenerem to wyjazd do Tarnobrzega, gdzie wygrać mógłby zespół prowadzony przez Szymona Szewczyka. Potem Rajković zagra u siebie z Polpharmą – czy do tego czasu w Stali dojdzie do zmian w składzie?

Ostrowianie w tym sezonie chcą zagrać co najmniej play-off i taki cel będzie musiał zrealizować Rajković. Jeśli to mu się nie uda, to straci markę nawet w Polsce.

ŁC

PS. W MZT Rajkovicia zastąpił jego asystent Aleksandar Jonchevski. W Eurocup pierwszy mecz przegrał 89:90 z Lietkabelisem Poniewież, a w Lidze Adriatyckiej – 65:71 na wyjeździe z KK Zadar.

 

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

POLECANE