• Home
  • PLK
  • Emocje i dogrywka w ciężkim hicie – Stelmet lepszy od Rosy!

Emocje i dogrywka w ciężkim hicie – Stelmet lepszy od Rosy!

Share on facebook
Share on twitter

Była walka do końca, było dodatkowe pięć minut, ale nie było niespodzianki – Rosa zdołała dogonić zacinający się zespół z Zielonej Góry, ale nie dała rady wygrać. Mistrzowie Polski zwyciężyli 66:65.

armani_moore3

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >> 

Można było mieć w tym hicie zastrzeżenia do poziomu gry oraz skuteczności wicemistrza i mistrza Polski, ale nie można było narzekać na emocje i walkę! Obie drużyny zagrały wciągający horror, który rozstrzygnął – tak, zgadliście – Łukasz Koszarek.

Koszarek chory, ale Koszarek zwycięski. To on trafił za dwa punkty na 7,9 sekundy przed końcem i dał gościom wygraną 66:65. Ostatni rzut Roberta Witki był niecelny.

Dzięki temu Stelmet, który grał bez Nemanji Djurisicia i z Koszarkiem na pół gwizdka, pierwszą rundę rozgrywek zakończył ósmym kolejnym zwycięstwem – pokonał w tej serii wszystkie silne zespoły ligi. I choć w Radomiu się męczył, to w tej chwili wygląda na ekipę, którą w play-off będzie bardzo trudno pokonać.

Rosa w niedzielę walczyła do końca, w czwartej kwarcie nawet prowadziła 58:57, ale nie dała rady wygrać, choć miała akcję na zwycięstwo. Gary Bell wyrównał na 60:60 z wolnych, a podanie Vladimira Dragicevicia po raz kolejny nie trafiło w tłoku do Adama Hrycaniuka i Jordan Callahan rzucał z wejścia na wygraną. Za lekko.

W dogrywce w Rosie nie grał już waleczny i bardzo pożyteczny Michał Sokołowski (12 punktów, 12 zbiórek, 3 asysty), który opuścił boisko po pięciu przewinieniach. Obie drużyny męczyły się okrutnie, problemy z trafianiem były ogromne, aż wreszcie trójkę na 64:61 dla gości rzucił Przemysław Zamojski.

Callahan dał jeszcze prowadzenie 65:64, ale ostatnia akcja należała do Łukasza Koszarka. To jest zwycięzca!

Hit był słaby, w pierwszej połowie momentami nawet bardzo. Mnożyły się w niej błędy i niecelne rzuty z obu stron, tylko pojedyncze akcje mogły się podobać – potężną dobitkę wsadem Armaniego Moore’a czy celną trójkę z biodra po obrocie Damiana Jeszke w ostatniej sekundzie. Po tym szczęśliwym trafieniu Rosa przegrywała po 20 minutach tylko 28:33 i mogła być z tego wyniku zadowolona.

Bo mecz, od początku, kontrolował Stelmet. Najpierw goście prowadzili już 10:2, bo Vladimir Dragicević ogrywał wysokich Rosy, a potem 33:25 po świetnym fragmencie Moore’a (wspomniana dobitka i celna trójka).

Ale mistrz prowadził głównie dzięki obronie, a szczególnie udanym pułapkom przy linii środkowej. Goście podwajali graczy z piłką, kradli sekundy, wybijali Rosę z rytmu. Skutecznie, radomianie grali chaotycznie, popełniali straty – czasami bardzo proste, ich podania lądowały na aucie.

Rosa miała jednak szczęście, że Stelmet, który niby mecz kontrolował, tez popełniał błędy i momentami grał słabo. Wydawało się, że goście mogą spokojnie uciec na kilkanaście punktów, gdy Rosa pudłowała z dystansu (początek od 0/8), a jednak dali się dogonić.

W połowie drugiej kwarty gospodarze wreszcie zaczęli trafiać z dystansu – i to od razu seryjnie. Jordan Callahan, Michał Sokołowski i Robert Witka zmniejszyli straty nawet do punktu, wicemistrzowie złapali kontakt.

Chwilowo, jak się okazało, bo trzecią kwartę Stelmet zaczął od dominacji pod koszem – kilka dobrych dwójkowych akcji zagrali Dragicević z Adamem Hrycaniukiem i gdy Rosa się opanowała, a dwie trójki trafił Gary Bell, wciąż było 47:40 dla gości.

Rosa naprawdę zbliżyła się w 34. minucie, gdy za trzy na 52:54 znów trafił Jeszke. Chwilę później Sokołowski zmniejszył straty do punktu. Stelmet w trudniejszym momencie skierował się ku doświadczonym graczom – Thomasowi Kelatiemu i podkoszowym, ale ci pudłowali wolne. I w 37. minucie, po trójce Callahana, Rosa wygrywała 58:57!

Tylko że Stelmet doprowadził do dogrywki, a w niej był minimalnie lepszy.

Pełne statystyki TUTAJ >>

Łukasz Cegliński, Radom

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>