Enes Kanter – świetnie odnajduje się w Portland

Share on facebook
Share on twitter

Blazers kiedyś uczynili go bogatym, ale trafił do nich  dopiero teraz. Dwa mecze, dwa zwycięstwa – Enes Kanter udanie rozpoczął swoją przygodę z Portland, przypominając sobie co to znaczy wygrać mecz NBA.

Enes Kanter / fot. wikimedia commons

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>

Cztery lata temu Enes Kanter był już jedną nogą w Portland, gdy latem 2015 roku podpisał z Trail Blazers kontrakt o wartości $70 milionów dolarów za cztery lata gry. Wtedy jednak Turek był zastrzeżonym wolnym agentem i koniec końców Oklahoma City Thunder zdecydowali się ofertę Blazers wyrównać. Kanter został w Oklahomie do 2017 roku, a potem trafił do Nowego Jorku.

Ostatnie miesiące nie były jednak dla podkoszowego zbyt udane – przede wszystkim Knicks są w tym sezonie jedną z najgorszych drużyn w lidze. Dość powiedzieć, że od 8 stycznia do 14 lutego przegrali wszystkie 14 meczów. Dodatkowo, 26-latek nie mógł liczyć na dużą rolę w planach Davida Fizdale’a i grał po prostu mało, dlatego obie strony zdecydowały, że czas zakończyć współpracę.

Umowa tureckiego zawodnika została wykupiona i Kanter trafił na rynek, stawiając na ofertę Trail Blazers. Jak się później okazało, odrzucił ofertę m.in. Los Angeles Lakers. Dlaczego postawił na Portland? „Myślę, że to kwestia kultury” – mówił, przypominając o tym, że już przed laty podobało mu się to, co prezentują Blazers i jaką są organizacją.

Jednocześnie po pierwszej wygranej wbił szpileczkę swojemu byłemu klubowi. Kanter zadebiutował na Brooklynie i choć zagrał tylko 19 minut to otarł się o double-double, zapisując na konto 18 punktów i dziewięć zbiórek. „Wow, a więc tak smakuje wygrywanie!” – napisał po spotkaniu na swoim twitterze, choć wcześniej podziękował nowojorskim kibicom za wsparcie.

Kanter znany jest jednak ze swoich często kontrowersyjnych wpisów, dlatego ta szpileczka w kierunku Knicks nie dziwi. Pytanie, czy Turek będzie rzeczywiście w stanie pomóc Trail Blazers – po drugim jego meczu (16 oczek, 8 zbiórek i 4 asysty w wygranej 130-115 w Filadelfii) kibice ze stanu Oregon mogą być dobrej myśli.

Wygrana z Sixers była bowiem trzecim kolejnym zwycięstwem Blazers, którzy z bilansem 36-23 zajmują 4. miejsce w Konferencji Zachodniej i wciąż mogą się włączyć do walki o topowe pozycje. Solidna gra Kantera, w nowym duecie z Jusufem Nurkiciem, z pewnością może w tym pomóc – tymczasem przed Blazers jeszcze pięć kolejnych meczów na wyjeździe, w tym wizyty w Bostonie i Toronto.

Tomek Kordylewski

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>




POLECANE