Enes Kanter – turecki dyktator chce uwięzić gracza Oklahomy

Share on facebook
Share on twitter

Publiczny konflikt pomiędzy środkowym Thunder a prezydentem Erdoganem wszedł na kolejny poziom. Władze Turcji wystawiły nakaz aresztowania koszykarza.

Enes Kanter / fot. wikimedia

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Wymyślony powód? „Kontakty z grupą terrorystyczną”, powiązaną z tzw. Ruchem Gülena. Kanter od dawna otwarcie popiera jego lidera Fethullaha Gülena, któremu władze Turcji zarzucają m.in. doprowadzenie do próby zamachu stanu z ubiegłego roku. Głównym dowodem w sprawie, według prorządowej gazety „The Daily Sabah”, ma być rzekome korzystanie przez koszykarza z zaszyfrowanej aplikacji o nazwie Bylock, która służy owej grupie do komunikacji.

Dodatkowo nazwisko środkowego miało trafić na listę osób poszukiwanych przez Interpol. Oznacza to, że gdy pojawi się on na terytorium jednego ze 190 krajów członkowskich, będzie mógł zostać zatrzymany i deportowany do Turcji.

Choć sprawa robi się coraz poważniejsza, sam Kanter robi dobrą minę do złej gry i bagatelizuje wysłany za nim list gończy. Mało tego, za pośrednictwem swojego oficjalnego konta na Twitterze, które notabene jest w Turcji zablokowane, wręcz wyśmiał postępowanie tureckich władz.

„Nie złapiecie mnie. Hahaha. Nie marnujcie energii. Zamierzam wybrać się do Turcji, aby napluć wam w te wszystkie brzydkie, pełne nienawiści twarze.”

Wszystko to dzieje się tydzień po tym, jak władze anulowały paszport 25-latka, wskutek czego został on zatrzymany przez rumuńską policję. To właśnie wtedy opublikował w sieci nagranie, na którym nazywa prezydenta Recepa Erdogana dyktatorem i „Hitlerem naszego stulecia”.

W jednym z wywiadów przyznał również, że musiał wręcz uciekać z Indonezji, gdzie w środku nocy jego agent obudził go z informacją, iż przez miejscowe wojsko oraz służby specjalne został uznany za osobę niebezpieczną i jest przez nie poszukiwany.

https://www.youtube.com/watch?v=oUg-Z2mtHCE

To nie pierwsze represje jakie Enes Kanter napotyka na swojej drodze za sprawą niewygodnych poglądów politycznych. Zaczęło się od braku powołania do kadry narodowej, ale z czasem robiło się coraz nieprzyjemniej. Minionego lata np. w lokalnych mediach gruchnęła informacja o tym, że koszykarz został wydziedziczony przez swoją rodzinę, z którą, jak sam przyznaje, nie utrzymuje kontaktu od prawie dwóch lat.

Do USA wrócił dzięki zielonej karcie, przez Londyn. Aktualnie pozostaje bez paszportu i już zadeklarował, że będzie ubiegał się o amerykańskie obywatelstwo. Chyba nie ma wyboru.

Mateusz Orlicki

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi