EuroBasket jednym słowem? Rozczarowanie

Share on facebook
Share on twitter

Były walka i zaangażowanie, zabrakło umiejętności i wyniku. Nie liczyliśmy na medale, ale i tak po EuroBaskecie jesteśmy rozczarowani.

Damian Kulig (fot. FIBA.com)

Kyrie Irving podbije Boston w takich butach – zobacz >>

Zajęliśmy „swoje” miejsce – jesteśmy drużyną ze środka drugiej europejskiej dziesiątki. Świadczą o tym wyniki z ostatnich pięciu ME: miejsca 13., 9., 17., 21., 11. Raz bliżej nam 10. miejsca, raz dryfujemy ku 20. pozycji.

Nie mamy obecnie w zespole ani jednego koszykarza, który grałby w NBA, ani jednego, który występowałby ostatnio w Eurolidze. A na dodatek wylosowaliśmy ciężką grupę – w Tel Awiwie z Ukrainą i Gruzją lub w Kluż-Napoce z Rumunią i Węgrami pewnie grałoby nam się trochę łatwiej.

Ale i tak czujemy rozczarowanie. Bo mieliśmy argumenty za tym, że może być lepiej.

– nasi kluczowi gracze zrobili postępy – Mateusz Ponitka, Adam Waczyński, Damian Kulig, ale też Tomasz Gielo, Przemysław Karnowski czy Michał Sokołowski są lepszymi koszykarzami niż rok czy dwa lata temu.

– mamy zespół, którego trzon ma już za sobą grę na EuroBaskecie – niektórzy przed Helsinkami wystąpili na dwóch czy trzech turniejach, ponad połowa drużyny grała lub gra w ligach zagranicznych. Nie mamy ani młodego, ani niedoświadczonego zespołu.

– mamy wreszcie kontynuację, na którą tak czekaliśmy. W XXI wieku mieliśmy 8 trenerów w 13 lat, Mike Taylor jest pierwszym, który miał okazję drużynę zbudować, przejść z nią dwa cykle EuroBasketu, wprowadzać poprawki, dopieszczać szczegóły.

To są fakty, które uprawniały do tego, by myśleć – nie marzyć! – o dwóch, może trzech wygranych w grupie. Nawet w trudnej grupie.

A zamiast tego jest bilans 1-4 i przekonanie, którego nie da się odeprzeć – że to „obsrywanie się”, o którym mówił Łukasz Koszarek, to stały element reprezentacji Polski.

Mamy emocje, fajne momenty, walkę, zaangażowanie, pracę wykonaną na 100 proc. Nie mamy natomiast efektu synergii – 1+1+1+1 to wciąż tylko 4, osławiona atmosfera nie daje choćby pół dodatkowego punktu.

Liczyliśmy na te brzydkie zwycięstwa, o których też mówił Koszarek, a dostaliśmy ładne porażki, których po prostu mamy już dosyć.

Mało tego, EuroBasket było przeżywać jeszcze trudniej ze względu na ten fatalny mecz z Finlandią. Byli gospodarzem, mieli wsparcie 12 tys. kibiców, grali ładnie, mieli gwiazdę – a my mieliśmy ich na widelcu! I pozwoliliśmy się ograć.

To nie jest niedosyt, to jest rozczarowanie. Przy świadomości wszystkich naszych braków spodziewaliśmy się więcej, bo mieliśmy prawo się spodziewać.

ŁC, TS

Kyrie Irving podbije Boston w takich butach – zobacz >>