PRAISE THE WEAR

EuroBasket 2022: Lwy poskromione

EuroBasket 2022: Lwy poskromione

Nieważne jak, ważne, że do przodu. Po ogromnych męczarniach Polska wygrała z Holandią 75:69 i z bilansem 3-1 jest już pewna awansu do fazy pucharowej EuroBasketu w Berlinie -pisze z Pragi nasz korespondent Radosław Spiak.
Polska pokonała Holandię / fot. FIBA
Radość Polaków po zwycięstwie nad Holandią / Fot. FIBA

W zapowiedzi meczu napisaliśmy, że Holandia to teoretycznie najłatwiejszy przeciwnik w grupie i kluczowe okazało się słowo „teoretycznie”. Dla podopiecznych Maurizio Buscaglii wygrana w tym spotkaniu była ostatnią możliwością na zachowanie szans awansu do 1/8 finału, więc walka była na całego.

Od samego początku spotkania Holendrzy poszli drogą Finów i postanowili jak najbardziej uprzykrzać nam życie na obwodzie. To powodowało dwie rzeczy. Po pierwsze – mieliśmy niewiele dobrych pozycji do rzutów za 3 punkty (do przerwy 1/11, w całym meczu 25 %). Po drugie – nasze akcje trwały bardzo długo. Było dużo kozłowania, mało wymiany podań i w konsekwencji rzuty oddawaliśmy pod presją czasu bądź nie oddawaliśmy ich w ogóle – błąd 24 sekund popełniliśmy trzykrotnie już do przerwy.

Przez długi czas nie było w grze Polaków żadnego elementu, który działałby przynajmniej z jako-taką regularnością, na którym mogliby się oprzeć w trudnych momentach. A było ich naprawdę sporo. Do tego dość niespodziewanie nie najlepszym pomysłem okazało się zostawianie miejsca Charlonowi Kloofowi.

Urodzony w Surinamie doświadczony rozgrywający, który nigdy nie był znany z dobrze ułożonej ręki (w ostatnich dwóch sezonach skuteczność 29% zza łuku), w piewszej połowie dwa razy trafił za 3 i już do przerwy uzbierał 20 punktów. Do tego równo z syreną kończącą pierwszą połowę trójką z koła środkowego dobił nas Leon Williams. Holendrzy wykorzystywali to, co dawaliśmy im na obwodzie; my z kolei nie potrafiliśmy w pełni wykorzystać naszej siły podkoszowej.

A.J. Slaughter wyglądał na o krok wolniejszego niż dzień wcześniej w meczu przeciwko Izraelowi, skuteczność miał kiepską, a co gorsza momentami za bardzo odstawał w obronie, licząc po prostu na pomoc kolegów. Z pewnością jednak można pochwalić go za jedną rzecz, i to całościowo – do tej pory na tegorocznym EuroBaskecie zagrał 105 minut i zaliczył zaledwie JEDNĄ stratę. Był jednak wyraźnie zmęczony, podobnie jak większość polskich graczy. Był to bowiem czwarty mecz w ciągu pięciu dni.

Niewątpliwie dla A.J.’a czy Aarona to był ogromny wysiłek. Cieszę się, że znaleźliśmy energię, bo jako zespół chcemy udowodnić, że możemy zrobić więcej. Wielkie słowa uznania dla „Sokoła”, bo w pewnym momencie, gdy był już potwornie zmęczony, powiedział: „gram do końca” i to jest właśnie siła tego zespołu – podkreślał po meczu trener Igor Miličić.

I to właśnie Michała Sokołowskiego z pewnością można określić jako tego, bez którego tego zwycięstwa by nie było. Zagrał 36 minut i był dosłownie wszędzie. A kiedy ze względu na kombinację faulu niesportowego i technicznego do szatni musiał udać się Mateusz Ponitka, przejął jego rolę boiskowego lidera i skończył mecz z 24 punktami, 5 zbiórkami i 3 asystami, przy rewelacyjnej 80-procentowej skuteczności. Nie wspominając o standardowo bardzo dobrej obronie.

Bardzo istotna była też rola Jakuba Garbacza. Taki strzelec, żeby być efektywnym, musi oddawać swoją porcję rzutów. Tymczasem przez pierwsze 6 minut spędzone na parkiecie nie oddał ani jednego. Za to jak już zaczął rzucać w drugiej połowie, to niemal się nie mylił (3/4 za 3 punkty). Od stanu 48:55 na starcie czwartej kwarty w niecałe trzy minuty objęliśmy prowadzenie i nie oddaliśmy go już do końca.

Duże znaczenie miała zmiana obrony na switch przy zasłonach. Zrobiliśmy to między innymi po to, żeby Holendrzy nie byli w stanie grać akcji typu drive’n’kick. A że dobrze zbieraliśmy [Holendrzy mieli tylko 4 zbiórki w ataku przez cały mecz – przyp. red.], mogliśmy przyspieszyć, nie graliśmy tak statycznie jak w pierwszej połowie – analizował Igor Miličić.

Holenderska kadra ma przydomek „Orange Lions”. W przeciwieństwie do fińskiej watahy wilków Pomarańczowe Lwy udało się nam poskromić. Nie było to zwycięstwo piękne, ale nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Jesteśmy w najlepszej szesnastce turnieju i w niedzielę zagramy w Berlinie z którąś z drużyn z grupy C – na razie awans zapewniły sobie z niej Grecja i Ukraina.

Sprawdziło się: problemy fizyczne przy grze dzień po dniu. Na szczęście więcej już takiej sytuacji nie będzie. Po meczu z Serbią będą dwa dni odpoczynku (w tym oczywiście podróż do Berlina), a w fazie pucharowej żadna drużyna, która awansuje dalej, nie gra dzień po dniu.

Zaskoczenie: Keye van der Vuurst de Vries. Młody talent, MVP ostatniego sezonu ligi belgijskiej, był w tym meczu bardzo mało widoczny. Miał wprawdzie 4 asysty, ale zagrał tylko 11 minut i trener Maurizio Buscaglia wolał korzystać więcej z doświadczonych Charlona Kloofa i Leona Williamsa.

Kluczowy moment: 8:25 do końca czwartej kwarty. Wtedy trener Holandii poprosił o ostatnią przerwę na żądanie w drugiej połowie. Wyjątkowo wcześnie, biorąc pod uwagę, że różnica wynosiła wtedy zaledwie jeden punkt. Później, gdy Polska budowała swoją przewagę, nie miał już możliwości przerwania naszej dobrej serii. Wcześniejsze dwa timeouty wykorzystał po seriach 5:0 i 9:0 Polski w trzeciej kwarcie.

Cytat meczu:Trochę się zmęczyłem (śmiech). Ale po porażce byłbym bardziej zmęczony – Michał Sokołowski.

Co dalej: w środę mamy dzień przerwy, w czwartek o 21:00 gramy z Serbią i może się okazać, że to będzie mecz o pierwsze miejsce w grupie. Najważniejsze jest jednak to, że mamy już pewny awans do 1/8 finału i na pewno 11 września zagramy w Berlinie. W momencie, gdy piszę te słowa, jest jeszcze mnóstwo kombinacji – w zależności od wyników pozostałych meczów możemy zająć każde miejsce dające awans – od 1. do 4.

Z Pragi

Radosław Spiak

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Przed rozpoczęciem sezonu Milwaukee Bucks byli rozpatrywani jako jedni z głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa NBA. W połowie lutego drużyna ma jednak ogromne problemy i za chwilę może stracić przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-offów. Dlaczego mistrzowie NBA z 2021 przechodzą taki kryzys?
16 / 02 / 2024 14:12
Los Angeles Clippers przerwali fantastyczną serię Golden State Warriors, wygrywając w Chase Center 130:125. Drużynie Steve’a Kerra nie pomógł nawet fantastyczny występ Brandina Podziemskiego, który zaliczył 25 punktów, 7 zbiórek oraz 8 asyst. Kolejnej porażki doznali natomiast San Antonio Spurs, którzy ulegli Dallas Mavericks 93:116, a Jeremy Sochan zapisał 10pkt/4zb/3prz.
15 / 02 / 2024 10:19
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
W meczach kończących fazę grupową europejskich rozgrywek regionalnych, w środę zagrają MKS Dąbrowa Górnicza i Start Lublin. W ramach rozgrywek Alpe Adria Cup rywalem MKS-u będzie czeski zespół Sluneta Usti nad Labem (początek o 18:00), a ostatnim rywalem Startu w rundzie grupowej rozgrywek ENBL będzie holenderski zespół Landstede Hammers Zwolle (mecz o 19:00). Transmisje na kanałach YouTube rozgrywek.