Falstart Anwilu w Lidze Mistrzów – zimny prysznic w Niemczech

Share on facebook
Share on twitter
Katastrofalna skuteczność przez cały mecz i brak pomysłu na presję rywala. Anwil Włocławek w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów wyraźnie przegrał z niemieckim Rasta Vechta 76:89.
Tony Wroten / fot. BCL

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Tak słabej 1. połowy Anwil w tym sezonie jeszcze nie zagrał. Rasta narzuciła swój styl – bardzo szybkie, momentami chaotyczne tempo. Włocławianie kiepsko radzili sobie z wysokimi podwojeniami i pułapkami – amerykańscy obwodowi zbyt długo przetrzymywali piłkę.

Po pierwszej kwarcie Rasta prowadziła 23:17, jej lider Trevis Simpson miał już 11 punktów, a Anwil zupełnie nie mógł się wstrzelić (0/9 do przerwy) z dystansu.

Dobrą zmianę dał Michał Sokołowski, który w swoim stylu wyrwał kilka piłek i biegał do kontrataków. Niestety, Anwil – choć dominował na tablicach – nie potrafił wybronić, często bardzo efektownych, akcji gospodarzy. Ricky Ledo w ataku grał irytująco indywidualnie, a Chase Simon, choć ostatnio w świetnej formie, bardzo mocno pudłował.

Po 1. połowie Anwil przegrywał zasłużenie 33:40 sprawiając zaskakująco bezradne wrażenie.

 

Trzecia kwarta to już wyraźnie poprawiona obrona. W ataku różnicę zaczął robić Tony Wroten, ogrywający rywali i wymuszający faule. Simon w końcu trafił pierwszą trójkę dla Anwilu, kolejną dołożył (dobrze grający) Rolans Freimanis.

Mimo kłopotów z obroną rzutów z dystansu, polski zespół w końcu dogonił rywala – po 30 minutach było 62:62.

Bardzo trudno było przejąć mecz przy wręcz katastrofalnej dyspozycji rzutowej Anwilu – Ledo (1/13 z gry) i Simon (3/14) wciąż pudłowali na potęgę, szokująco zawodziły nawet rzuty wolne. Rasta nie błyszczała, ale ciułała punkty, m.in. dzięki fruwającemu nad koszami, bardzo silnemu Kamariemu Murphy’emu. Na 3 minuty przed końcem było już niepokojące 69:81. Chwilę potem trójkami o losach spotkania przesądził, grający doskonały mecz, Trevis Simons (30 pkt., 6×3).

Rasta Vechta, uznawana za teoretycznie najsłabszy zespół całej grupy, wygrała pewnie i zasłużenie. Miała pomysł na mecz i potrafiła go wyegzekwować.

Anwil nie tylko zaliczył porażkę na otwarcie sezonu, ale stracił również Ricky’ego Ledo, który z kontuzją kolana musiał opuścić parkiet w końcówce, a chwilę później także Tony’ego Wrotena. Oby urazy gwiazd nie były poważne.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

POLECANE

tagi