Fatalni Umeh i Lowery – kolejne ofiary obrony Anwilu

Share on facebook
Share on twitter

Rob Lowery i Michel Umeh w sezonie zdobywali razem średnio po 24.6 punktu, a w finale jest to tylko 10.5. Zaliczają katastrofę w rzutach z dystansu – nie trafili dotąd żadnej z 15 trójek!

Rob Lowery / fot. Basketball Champions League

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

Czarodziej bez magii

Rob Lowery to niekwestionowany lider zespołu z Torunia,  był jednym z kandydatów do nagrody MVP za obecny sezon i gracz, na którym można było polegać w końcówkach. Jednak w serii z Anwilem Włocławek Amerykanin jest cieniem samego siebie.

Lowery póki co pudłuje na potęgę, choć pozycje były czasem naprawdę czyste. W dwóch pierwszych meczach, z 9 prób za 3 nie trafił żadnej. Do tego dochodzą straty, po 4 w każdym ze spotkań, który czasem mocno wybijają z rytmu cały zespół.

No właśnie, rytm. Rob bazuje w swojej grze na lekkości i luzie z piłką. Anwil zmusza go jednak do podejmowania trudnych decyzji, zabiera możliwość gry 1 na 1 i mijania, przez co Amerykanin zmuszony jest do rzutów z dystansu lub podań, często bardzo ryzykownych.

Świetną robotę w obronie na rozgrywającym Polskiego Cukru, jak na razie, wykonuje Chase Simon. Amerykanin nie daje się mijać, jest od Lowery’ego większy, ale równie zwinny. Do tego w obronie Anwilu cały czas gdzieś czyha pomoc, co skutecznie zabiera Robowi możliwość penetracji.

Słabsza forma Lowery’ego i jego problemu w ataku wynikają z dobrej obrony, ale także na pewno po części z faktu, że Amerykanin nie jest do końca zdrowy. Mimo to musi zacząć grać lepiej i skuteczniej. Bez jego dobrej gry ciężko jest sobie wyobrazić zwycięstwo Polskiego Cukru w serii finałowej.




Pusty magazynek strzelca

Michael Umeh to jak na warunki PLK naprawdę zawodnik z wysokiej półki. Znany jest przede wszystkim ze znakomitych umiejętności strzeleckich, choć jeśli ktoś oglądał tylko dwa pierwsze mecze finału, to raczej w to nie uwierzy.

Reprezentant Nigerii miał być czołową postacią Polskiego Cukru, jednak od jakiegoś czasu mocno rozczarowuje. Być może jest to pokłosie konfliktu z trenerem, po którym Umeh został zawieszony i był już praktycznie spakowany do wyjazdu.

Gra mało, często nawet nie 15 minut i w sumie nie ma co się trenerowi Dejanowi Mihevcowi dziwić. Umeh nie trafia, to i jego przydatność na parkiecie automatycznie maleje. W dwóch pierwszych meczach trafił 1 rzut (z szybkiego ataku) z 10 prób.

Mimo szerokiej rotacji, brak trójek ze strony m.in. Umeha jest kłopotem. Torunianie w dwóch pierwszych meczach trafili 12 trójek z 44 prób, czyli 27%, i to we własnej hali. Duet Lowery – Umeh przestrzelił już 15 trójek, celnych brak.

Przy podwojeniach, jakie Anwil stosuje na podkoszowych Polskiego Cukru, trafienia z dystansu są kluczowe do tego, by rozbić obronę włocławian. No i do tego wszystkiego dochodzi najprostsze stwierdzenie – 3 jest więcej niż 2. Anwil dla porównania trafił 20 trójek z 53 prób, czyli 38%.

Przewaga pod koszem, jaką miał mieć Polski Cukier nie jest zbytnio widoczna. Torunianie potrzebują lepszej gry obwodowych, a co za tym idzie większego wkładu w grę Roba Lowery’ego i Michaela Umeha.

Stan finału to 1:1. Trzeci mecz we wtorek, 4 czerwca, o 18:00. Transmisja w Polsacie Sport Extra.

GS

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>