Faul techniczny? Nic nadzwyczajnego! (okiem sędziego)

Share on facebook
Share on twitter

– Sędziowie, nie bójcie się orzekać takich przewinień. Trenerzy i zawodnicy, nie obrażajcie się po takim gwizdku – swoje spojrzenie na faule techniczne przedstawia Jan Delmanowski, sędzia koszykarski.

Janusz Calik i Rob Lowery / fot. A. Romański, plk.pl

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Pamiętam jak dziś – już na kursie sędziowskim mówiono nam, że faul techniczny jest takim samym „zwykłym” faulem, jak wszystkie inne i nie powinniśmy się bać po niego sięgać w sytuacjach, kiedy jest to konieczne. Otóż dziś doskonale wiem, że to bzdura. I choć wiem, że nie do końca uda mi się z nim rozprawić w tym wpisie, to spróbuję obalić kilka mitów

Ale wróćmy najpierw do tego, że to zwykły faul, jak każdy inny. Czysto teoretycznie faktycznie tak jest. Z punktu widzenia przepisów, to po prostu faul niezwiązany z zetknięciem osobistym. Szkoda jednak, że żaden z uczestników gry, tak go nie traktuje. Od samego początku mojej kariery, wokół przewinienia technicznego unosi się jakaś taka „aura tajemniczości” i przeświadczenie, że jak już dało się popularnego „dacha”, to musiało być grubo. Spójrzmy:

trenerzy – z reguły ich reakcją jest zdziwienie, dociekanie „za co”, sugerowanie że „pewnie, najłatwiej jest dać techniczny”, oburzenie, że „przecież nie było ostrzeżenia”
zawodnicy – przeważnie twierdzą, że oni przecież tylko zwracają uwagę na to, co się dzieje na boisku, a poza tym – to byli faulowani (o!)
kibice – po każdym technicznym z trybun niesie się gromkie „drukarze”, „pajace”, itd

No właśnie … dlaczego faul techniczny = coś grubego? Już nawet FIBA doszła do wniosku, że trzeba pomóc sędziom w tej kwestii i ułatwić nieco korzystanie z tego narzędzia. Na przestrzeni ostatnich lat kara za faul techniczny została zredukowana do jedynie 1 rzutu osobistego. Przy jednoczesnym wprowadzeniu zasady 2 x T – dyskwalifikacja, co miało stanowić konkretny hamulec dla tzw. pieniaczy i boiskowych zadymiarzy.

Ale do rzeczy – mam wrażenie, że w środowisku koszykarskim faul techniczny to jakaś niewyobrażalnie wysoka kara, która jest orzekana za skandaliczne zachowania. I tak i nie. Czasami faul techniczny to rzecz czysto administracyjna, a czasami reakcja sędziego na jakże sympatyczne pozdrowienia od nastolatka w postaci „kurwa jesteś żenujący”, czy coś w tym stylu ?

Co do mitów, które narosły przez lata wokół „dacha”, chciałbym rozwiać kilka z nich:

Nie można orzec przewinienia technicznego bez ostrzeżenia – bzdura. Argument podnoszony regularnie przez ukaranego – „ale przecież nie było ostrzeżenia”. A ja zapytam – i co z tego? Jeśli ktoś nas obraża, to powinniśmy uprzejmie porozmawiać z delikwentem i poprosić go o to, żeby już tak więcej nie robił bo to nieładnie, bo inaczej będziemy musieli (za co z góry przepraszamy) dać faul techniczny? Come on! W sytuacji, w której ktoś wyraźnie przekracza określone granice, nie ma już miejsca na pobłażanie i gadki wychowawcze.




Nie można orzec przewinienia technicznego po własnym błędzie – bzdura. Każdy z nas popełnia błędy. Każdy. Zawodnicy, trenerzy i sędziowie też. Nawet jeśli jako sędziowie popełniamy błędy, to to z automatu nie daje przyzwolenia na obraźliwe zachowania pozostałych uczestników gry.

Podam przykład – w grudniu sędziowałem mecz ligi żeńskiej. W ostatniej akcji I połowy zawodniczka będąca w kontrze została sfaulowana, po czym zrobiła kroki. W pierwsze tempo dałem gwizdek na faul, ale od razu zmieniłem decyzję na kroki. Dlaczego? Nie wiem, nie potrafię tego wyjaśnić. Impuls. W tym momencie trener owej drużyny będącej w ataku wrzeszcząc w moim kierunku wszedł na parkiet = faul techniczny. W przerwie obgadałem sprawę z pozostałymi sędziami. Przed rozpoczęciem II połowy podszedłem do wspomnianego już trenera, a nasz dialog wyglądał w sposób następujący:

– Panie Trenerze, co do tej sytuacji z końcówki I połowy, to miał Pan rację. Faktycznie Pańska zawodniczka była faulowana. Także mój błąd, przepraszam najmocniej.

– Tak? I co z tego skoro skończyłem z „dachem”

– Zgadza się, ale został Pan ukarany nie za to, że ja popełniłem błąd – tylko, za Pańskie zachowanie. Chyba zgodzi się Pan ze mną, że wrzeszczenie na całą halę i wchodzenie na boisko nie było w porządku?

– Aha

Nie twierdzę, że sędziowie to święte krowy, którym nie można zwrócić uwagi. Natomiast wszystko i każdemu można powiedzieć w różny sposób. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że potrafię porozmawiać z każdym zawodnikiem i trenerem i potrafię przyznać się do błędu. Niestety nie z każdym jak widać, można porozmawiać.

Nie można orzec przewinienia technicznego w IV kwarcie, jeśli przez 3 kwarty się go nie dało – bzdura. Zgadzam się z tym, że jeśli przez 3 kwarty pozwalamy na jakieś powtarzające się zachowania, a dopiero w ostatniej części meczu coś z tym robimy, no to faktycznie coś jest nie tak. Ale czy to zabrania nam zareagowania w sytuacji, w której miarka się przebrała? Absolutnie nie. I nie ma znaczenia czy to jest pierwsza, czy ostatnia minuta spotkania.

Reasumując – tak, powtarzajmy cały czas, że faul techniczny to po prostu zwykły faul. Ale jednocześnie zachowujmy się tak, jakby faktycznie tak było. Sędziowie – nie bójcie się orzekać takich przewinień. Trenerzy/zawodnicy – nie obrażajcie się po orzeczeniu takiego przewinienia, jakby nie wiadomo co się stało. Przecież to zwykły faul, prawda?

Jan Delmanowski

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

W Stargardzie szybko znaleziono zastępstwo dla Kamila Piechuckiego. Nowym trenerem PGE Spójni ma zostać Jacek Winnicki, który po 3. kolejce został zwolniony z BM Slam Stali Ostrów. To właśnie przeciwko swojemu byłem klubowi będzie debiutował.

tagi