PRAISE THE WEAR

FIBA Europe Cup: Legia wygrywa z Oradeą

FIBA Europe Cup: Legia wygrywa z Oradeą

Trudne początki, ale z czasem rosnąca dominacja, a w drugiej połowie - nie bez problemów, ale jednak kontrola nad spotkaniem. Legia Warszawa doskonale zaczęła swoją przygodę w nowym sezonie FIBA Europe Cup, wygrywając na wyjeździe z CSM Oradeą 76:66!
Raymond Cowels / fot. Marcin Bodziachowski, legiakosz.com

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Gospodarze rozpoczęli z naprawdę wysokiego pułapu –  w pierwszych minutach mocno zaskoczyli zawodników trenera Kamińskiego, którzy potrzebowali chwili, by odnaleźć się na parkiecie. Warszawiacy przegrywali nawet 0:8 i popełniali dużo prostych błędów, jak chociażby nie mogący odnaleźć się pod koszem Adam Kemp. Rumuni od początku postawili jednak na dużą ilość prób za trzy, za co przypłacili po chwili, gdy gra stała się bardziej fizyczna.

Trójki przestały wpadać, a Legia uspokoiła nieco rozegranie i nie podejmowała pochopnych decyzji o rzutach. Ofensywę tradycyjnie ciągnął Muhammad Abdur-Rahkman, ale trójkę po ładnej akcji drużynowej trafił również i Grzegorz Kamiński – po 10 minutach to goście prowadzili 15:13.

Druga kwarta to cierpliwa gra drużyny ze stolicy, która doprowadziła do bardzo pozytywnie zaskakującego prowadzenia 37:28 po 20 minutach. Dużą rolę odegrali w niej Jure Skifić (kilka dobrych indywidualnych akcji) i Łukasz Koszarek (dwie trójki). 10 punktów w 9 minut miał już Dariusz Wyka.

Decydujące znaczenie miało jednak trzymanie gospodarzy z dala od kosza i dominacja Legii w pomalowanym. Póki co przyjezdni efektywnie ograniczali też skuteczność Oradei (5/20 za trzy) i w kilku trudnych sytuacjach byli w stanie wywalczyć faul i zdobyć punkty z linii. 

Pierwsze minuty trzeciej kwarty to nieco słabsza obrona Legii, która pozwoliła gospodarzom zmniejszyć straty do 6 punktów. Dwie kolejne akcje goście zagrali jednak perfekcyjnie – wyprowadzili na czystą pozycję na obwodzie Koszarka, z dystansu przez ręce trafił Grzegorz Kulka – w chwilę zrobiło się 45:33 i Cristian Achim musiał wziąć czas. 

Ten jednak na nic się nie zdał – z dystansu ponownie trafili Kulka i Koszarek, a po chwili także Raymond Cowels – to był koncertowy moment gry podopiecznych Wojciecha Kamińskiego. Zawodnicy Oradei momentami wyglądali wręcz na zrezygnowanych. Przed decydującą częścią warszawiacy prowadzili na wyjeździe 58:40!

Rumuni przycisnęli jeszcze w obronie, wymusili kilka przechwytów i zdołali zmniejszyć prowadzenie do 9 punktów. W trudnych momentach Legioniści znów byli jednak w stanie punktować z linii rzutów osobistych i utrzymywali około 10-punktową przewagę do samego końca kwarty – wygrali ostatecznie 76:66.

Warszawiacy zaczynają przygodę z FIBA Europe Cup od naprawdę przekonującego zwycięstwa z mocnym rywalem. Po profesorsku zagrał Łukasz Koszarek, a poza Cowelsem i Abdur-Rahkmanem, ważne wsparcie dali Kulka i Wyka. Cieszy duża rola Polaków w odniesieniu wygranej.

W drużynie Oradei zagrało czterech zawodników znanych z PLK. Kris Richard (ex-Zastal) zdobył w tym meczu 10 punktów, Garlon Green (rok temu Anwil) 8 punktów (ale i 3/14 z gry), a Nikola Marković (niegdyś Trefl, Zastal, Stal i Anwil) miał 7 oczek. Martynas Paliukenas (wcześniej Trefl) zdobył 1 punkt w trakcie 11 minut na parkiecie.

Statystyki z meczu znajdziesz TUTAJ >>

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami