• Home
  • NBA
  • Finał NBA – 5 powodów, dlaczego wygrają Cavaliers

Finał NBA – 5 powodów, dlaczego wygrają Cavaliers

Share on facebook
Share on twitter

To Warriors są faworytem, ale czy ktoś normalny skreśli w tej rywalizacji Cavaliers? Obrońcy tytułu mają sporo atutów, oto 5 głównych argumentów za ich zwycięstwem.

LeBron James (fot. Wikimedia Commons)

To są buty LeBrona Jamesa – możesz je mieć! >>

1. LeBron jest LeBronem do kwadratu
Możemy sobie wymieniać nazwiska Stephena Curry’ego czy Kevina Duranta, ale to LeBron James jest największą gwiazdą play-off, to on jest najlepszym graczem w finale. Do tego jest w wyśmienitej formie, tylko w meczu nr 3 z Celtics przydarzył mu się mały dołek. Poza tym w 11 z 12 spotkań zdobywał ponad 30 punktów. W play-off ma średnio 32,5 punktu, 8,0 zbiórki, 7,0 asysty, 2,2 przechwytu oraz 1,4 bloku. Trafia 56 proc. rzutów z gry i aż 42 proc. za trzy.

LeBron, choć już 32-letni, dominuje nad grą jak za swoich najlepszych czasów, a być może to właśnie są te najlepsze zważywszy na regularną grę w finałach i ostatni tytuł. Warriors niby mają Andre Iguodalę i Draymonda Greena, którzy mogą ustać „Królowi” w obronie, ale to chyba tylko teoria. W praktyce LeBron pewnie ich pobije.

2. Kyrie Irving to problem dla Curry’ego
Rok temu grał w finale na poziomie MVP, choć oczywiście przy LeBronie zostać nim nie mógł. Ale i tak przyćmił w pojedynku rozgrywających Stephena Curry’ego, rzucał po 27,1 punktu na mecz. W pięciu ostatnich spotkaniach jego średnia punktów wyniosła 30,8 przy 51 proc. skuteczności z gry.

Teraz znów jest w świetnej formie. Przebojowy strzelec, który – tak jak Curry – potrafi zdobywać punkty seriami, zdobyć 20 lub więcej w kwarcie, jest od swojego rywala silniejszy fizycznie i będzie zmorą po obu stronach boiska. Curry, harujący w obronie przeciw Irvingowi, nie będzie miał tylu sił, by błyszczeć w ataku.

3. Cavs mają szerszą rotację
Deron Williams, Iman Shumpert, Kyle Korver, Richard Jefferson i Channing Frye to bardzo wyspecjalizowany i świetnie dobrany zestaw zmienników dla LeBrona. Nawet jeśli rezerwowa piątka Warriors nie wygląda gorzej (Shaun Livingston, Matt Barnes, Andre Iguodala, David West i JaVale McGee), to szerszą rotację, taką „do gry”, mają Cavs. A w długiej serii, której wszyscy się spodziewamy, będzie to miało rosnące znaczenie.

Szczególnie ważni w układance Cavaliers są Korver i Frye. Pierwszego nie można odpuścić na krok, on jest w stanie zabić 2-3 trójkami z rzędu, LeBron zawsze kątem oka kontroluje jego miejsce na boisku. Z kolei Frye to gra o podobnym stylu do Kevina Love’a, który tak samo rozciąga grę robiąc miejsce pod koszem dla Jamesa.

4. Cavs mają trenera i hierarchię
Steve Kerr świetnie poukładał Warriors, bilans zespołu podczas jego nieobecności wskazuje, że maszyna działa. Ale nikt nie przekona nas, że Mike Brown na ławce podczas krytycznego momentu w np. meczu nr 5, da zespołowi tyle samo, co Kerr. To trener z niższej półki.

Ok, Tyronn Lue, mimo zeszłorocznego mistrzostwa, też jest jeszcze na dorobku, ale w jego drużynie wszystko jest na swoim miejscu, nie ma żadnego „ale”. Tymczasem w Warriors może dojść do sytuacji, w której Durant i Curry – czując, że definiują się ich kariery – mogą patrzeć jeden na drugiego zastanawiając się, kto ma wziąć odpowiedzialność. Ułamki sekund i zawahanie mogą być decydujące, w Cavs tego problemu nie ma.

5. Przewaga psychologiczna
My tam byliśmy, wyszliśmy z tarapatów, zdobyliśmy tytuł choć nie mieliśmy szans i wiemy jak to powtórzyć. Przewaga boiska będzie po stronie Warriors, ale Cavs – po historycznym wyjściu z 1-3 rok temu – naprawdę nic sobie z tego nie będą robić. Pewność i opanowanie będzie po ich stronie.

Na dodatek LeBron i Cavaliers w są wygodnej dla nich sytuacji, bo w opinii większości to Warriors są faworytami. Curry i Durant będą czuć wielką presję, nie wiadomo, który większą. Drużyna gwiazd spotka się z bandą „Króla” i nie może czuć się pewnie.

To są buty LeBrona Jamesa – możesz je mieć! >>

ŁC