Finał NBA: Niedoszły LeBron 2.0 w starciu z demonami

Finał NBA: Niedoszły LeBron 2.0 w starciu z demonami

Czy gracz pozbawiony serca do gry w basket może zdecydować o tym, kto zdobędzie mistrzostwo NBA? Andrew Wiggins to interesujący przypadek. Nawet po być może najbardziej imponującym występie w karierze – tym w 4. meczu finału – koledzy z Warriors potrafili drzeć z niego łacha.
Andrew Wiggins / fot. wikimedia commons

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Draymond Green rozpala wyobraźnię podczas tegorocznych finałów. Nie tyle swoją grą – do niej kibice klubu z San Francisco wciąż mogą mieć sporo zastrzeżeń. Bardziej podcastami, nagrywanymi chwilę po meczach, w których odkrywa kulisy szatni. 

To prawdziwa perełka, wisienka na torcie finału, który – jak można mniemać po wydarzeniach z meczu nr 4 – sportowo tak naprawdę dopiero się rozkręca. W najbliższym tygodniu może nam przynieść trzy spektakle, które będą pamiętane latami. 

Cichym bohaterem piątkowego meczu był skrzydłowy Warriors Andrew Wiggins. Zdobył 17 punktów i zaliczył aż 16 zbiórek, czym – uwaga, wyświechtane słowo nie oddające w pełni wkładu Kanadyjczyka – walnie przyczynił się do wygranej drużyny Steve’a Kerra. 43 punkty Stephena Curry’ego na nic by się zdały, gdyby tak jak w poprzednim meczu goście przegrali z kretesem walkę pod tablicami. 

Andrew, świetna robota. 16 zbiórek, wow! – pochwalił Draymond w szatni Wigginsa. – Słyszałem, że to twój rekord w całej karierze. 

– Dzięki – odparł skromnie Kanadyjczyk. 

– A jaki był poprzedni? – zapytał Curry. 

– 11. 

– Serio? Po tylu latach gry, z takimi warunkami fizycznymi nigdy nie zaliczyłeś więcej niż 11 zbiórek? – drwił z Wigginsa Curry. 

Oto cała ośmioletnia kariera Wigginsa w NBA w pigułce.

Ciekawe, jak zniesie kolejną szpilę. LeBron James doskonale znosi zainteresowanie mediów od momentu, gdy w wieku mniej więcej 16 lat  został namaszczony na następcę Michaela Jordana. Wiggins niezbyt dobrze zniósł zainteresowanie mediów, od momentu, gdy w wieku 13 lat został namaszczony na następcę LeBrona Jamesa 

Tak, głośno było o nim już w 2010 roku. Gwoli przypomnienia:

Fakt, że cztery lata później został wybrany z pierwszym numerem draftu przez Cleveland Cavaliers, do których akurat wracał LeBron, był rechotem historii. Błyskawiczne pozbycie się go lekką ręką przez Cavs, by pozyskać z Minnesoty Kevina Love’a, też było znaczące. 

LeBron tak naprawdę zawsze był obruszony tym, że to w Wigginsie widziano jego następcę.

Do Kanadyjczyka szybko przylgnęła łatka lenia. To opinia, na którą zasłużył sobie podczas kilku pierwszych lat gry w NBA. Na dobre ugruntował ją podczas krótkiego epizodu w Timberwolves Jimmy’ego Butlera. 

– NIgdy nie widziałem tak utalentowanego koszykarza, który aż tak bardzo byłby pozbawiony serca do gry – oceniał obecny lider Miami Heat. 

Dziennikarze z Minneapolis załamywali ręce, gdy w 2017 roku właściciel ich klubu postanowił podpisać z Wigginsem maksymalny kontrakt o wartości 146 mln dol. Ironizowali, że decydujące okazała się obietnica zawodnika, że „będzie się bardziej starał”. 

Kilka lat później kontrakt Kanadyjczyka wyglądał już tak źle, że Timberwolves, aby go zamienić na równie złą umowę D’Angelo Russella byli skłonni Warriors dołożyć jeszcze wybór w pierwszej rundzie draftu, który został przekuty na Jonathana Kumingę. Mieli Wigginsa naprawdę dość. 

Dwa lata później ten sam Wiggins:

  • zadebiutował w meczu Gwiazd NBA na dodatek w pierwszej piątce 
  • jest obok Curry’ego najrówniej grającym koszykarzem Warriors,
  • debiutuje w finale NBA i w kluczowym meczu robi to, czego nikt się po nim nie spodziewał – bije się o każdą piłkę i zalicza 16 zbiórek,
  • ma dopiero 27 lat.

Ale łatka „leń, który nie ma serca do gry w kosza” nie jest łatwa do zdarcia. 

Przed rozpoczęciem finału Steven A. Smith chciał w programie „First take” błysnąć opinią, że Wiggins to obrońca, który może decydować o wyniku serii. 

— W poprzedniej rundzie świetnie stawiał się w obronie, grając przeciwko Donciciowi. Nawet jeśli ten zdobywał wiele punktów – argumentował. 

Dyskutowało z nim dwóch byłych koszykarzy NBA. 

– Jakie świetnie? Doncić w akcjach, w których krył go Wiggins trafiał 51 procent rzutów. To jest daleko od świetnie. Tacy obrońcy są sadzani przez trenerów na ławce – ironizował JJ Redick. 

Trzecim uczestnikiem programu był Kendrick Perkins. Jego niemalże rubaszny śmiech po uwadze wygłoszonej przed Reddicka mówił wszystko. 

Podobnie jak ta szpila Curry’ego wbita w Wigginsa po jego 16 zbiórkach w meczu nr 4. Nawet, jeśli w zamyśle Stepha miała na celu dodatkowe zmotywowanie Kanadyjczyka, a w zespole wzajemne darcie z siebie łacha jest na porządku dziennym. Prawda jest taka, że chyba wciąż nikt w NBA nie wierzy w to, że Andrew Wiggins może zadecydować o losach finałowej serii. 

Chyba musi zrobić coś podobnego w decydującym momencie meczu finału, by cokolwiek się w tej kwestii na dobre zmieniło.

Dzisiaj będzie miał kolejną okazję – mecz nr 5 rusza o 3 w nocy w San Francisco.

Michał Tomasik

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

POLECANE

Początek września przejdzie do historii polskiej koszykówki. Mamy nadzieję, że również ze względu na zwycięstwa biało-czerwonych w mistrzostwach Europy. Jesteśmy pewni, że ze względu na najlepszy wyjazd koszykarski, jaki fani polskiego basketu kiedykolwiek widzieli – „EuroBasket Trip 2022”.

tagi

NBA

Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
– Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert PolskiKosz.pl Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio.
24 / 06 / 2022 20:26
Początek września przejdzie do historii polskiej koszykówki. Mamy nadzieję, że również ze względu na zwycięstwa biało-czerwonych w mistrzostwach Europy. Jesteśmy pewni, że ze względu na najlepszy wyjazd koszykarski, jaki fani polskiego basketu kiedykolwiek widzieli – „EuroBasket Trip 2022”.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Gościem Kamila w najnowszym odcinku podcastu jest Michał Baran, były zawodnik wielu klubów 1. ligi, głównie na Podkarpaciu. Kopalnia anegdot o niższych ligach koszykarskich oraz m.in. informacje o rosnącym w siłę klubie Wilki Rzeszów.
1 / 08 / 2022 23:22
W lutym dał się we znaki reprezentacji Polski w meczach eliminacyjnych, a wcześniej dobrze pokazał się chociażby na tle Legii Warszawa – Janari Joesaar, bo oni mowa, został nowym zawodnikiem Anwilu Włocławek. Reprezentant Estonii ma za sobą grę w lidze VTB, lidze hiszpańskiej, a ostatni sezon spędził w niemieckim Medi Bayreuth.
22 / 07 / 2022 10:16