Finał PLK w Warszawie i atak na operatora: słabo wyszło

Finał PLK w Warszawie i atak na operatora: słabo wyszło

Sportowo Legia przegrała oba mecze w swojej hali, ale tak naprawdę boleśniejszą porażkę poniosła na – jak się to ładnie zwykło określać – niwie organizacyjnej. Wraz z nią znów przegrała PLK i cała polska koszykówka jako taka. Zmowa milczenia (chyba) niemo zawarta pomiędzy władzami ligi, telewizji i klubu może nawet ograniczyć straty. Ale niesmak pozostanie.
fot. Andrzej Romański, plk.pl

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Na początek fakty:

Podczas meczu numer trzy doszło do awantury z udziałem kibiców Legii i operatora kamery Polsatu. 

Polsat, który miał z wielkim rozmachem pokazywać wszystkie mecze finału PLK, kluczowe starcie nr 4 transmitował zasobami godnymi spotkania drużyn z końcówki tabeli we wtorek w środku stycznia – tłumacząc się obawami o bezpieczeństwo swoich pracowników w hali Legii. 

Legia w żaden sposób oficjalnie tej sytuacji nie skomentowała . 

Polsat w żaden sposób oficjalnie tej sytuacji nie skomentował. 

Polska Liga Koszykówki w żaden sposób oficjalnie tej sytuacji nie skomentowała. 

Jak było naprawdę? Nie mnie oceniać, zapisu monitoringu nie widziałem. Nie wiem czy to prawda, że operator – wściekły faktem, że flagi, którymi wymachują kibice Legii utrudniają mu pracę i wcześniejszą utarczką słowną z nimi – faktycznie złapał jedną z nich i zniszczył. Nie wiem, jakie słowa wcześniej padły i kto je wykrzyczał. 

Nie wiem, w jakim stopniu pracownik Polsatu został poturbowany. Nie wiem nawet, w jakim stopniu jego ubranie zostało zniszczone, w więc i nietykalność cielesna naruszona. 

Wiem jedno: słabo wyszło.

Bez względu na okoliczności i ograniczenia wynikające z niedoskonałości obiektu, w którym rozgrywany był mecz: nie powinno być tak, że organizator nie potrafi zapewnić pełni bezpieczeństwa pracownikom telewizji. Wstyd: Legia. 

Bez względu na okoliczności: nie powinno być tak, że telewizja w kluczowym momencie sezonu, gdy niska zazwyczaj oglądalność meczów PLK akurat wdrapuje się na swój krótkotrwały szczyt, może ot tak po prostu się obrazić. I ani liga, ani tym bardziej klub nie może nic z tym zrobić. Wstyd: Polsat. 

Bez względu na okoliczności: nie powinno być tak, że szefowie ligi nie są w stanie ani załagodzić tego typu sytuacji, ani, w ostateczności – korzystając z zapisów umowy – wywrzeć odpowiedniej presji na stacji telewizyjnej, by zadbać o prestiż swojego najważniejszego produktu w kluczowym momencie sezonu. Wstyd: Radosław Piesiewicz. 

A jeśli zapisy umowy telewizyjnej z Polsatem nie pozwalały na stosowną reakcję, to tylko gorzej świadczy o tej umowie. I tym, kto ją podpisywał. 

Ponieważ każdy w tej sytuacji ma coś za uszami, nie dziwi, że każdy z osobna – lub w porozumieniu, mniejsza o to – postanowił milczeć. Możemy mieć tylko nadzieję, że w piątek we Wrocławiu wszystko jeśli chodzi o standard telewizyjnego przekazu wróci do całkiem wysokiej wcześniej normy. 

Żeby nie było – Śląsk ma w tym finale też niedociągnięcia organizacyjne na koncie. Usytuowanie miejsc prasowych w Hali Stulecia przy okazji meczu nr 1 za rządem widzów, którzy zrywając się co chwila z miejsc zasłaniali dziennikarzom jakąkolwiek widoczność, nie przynosi wrocławskiemu klubowi chwały. Ani podawane tej sytuacji wytłumaczenie: „to przecież najdroższe bilety, a my musimy zarabiać”. Na pewno natomiast nikt z dziennikarzy, ani wysłanników Polsatu nie czuł się w hali Śląska zagrożony. 

Legia ma problem dużo poważniejszy. Dopóki nie doczeka się wybudowania nowej hali, dopóty będzie skazana na bylejakość i nawet największe sukcesy sportowe jej nie przysłonią. Obiekt na Bemowie jest dobry dla drużyny środka tabeli, ale nie nadaje się do organizowania meczów na najwyższym poziomie. Piłkarskie nawyki części kibiców przejawiające się w przekleństwach lecących regularnie z trybun, czy trzęsieniu koszem rywali w trakcie trwania akcji – też prestiżu tego finału nie podnosiły.  

– Kibice Legii świetnie dopingowali swój zespół – chwalił ich po meczu nr 4 Andrej Urlep. 

– Atmosfera jest fantastyczna – reklamował ją wiceprezes PZKosz. Grzegorz Bachański. 

Faktycznie, z jednym zastrzeżeniem: przez większość czasu! Te bluzgi lecące w kierunku rywali czy prezydenta Warszawy na długo pozostaną w uszach co bardziej kulturalnych kibiców koszykówki. 

Zresztą, nikt z koszykarzy Legii nie powie tego głośno, ale byliby naprawdę zadowoleni, gdyby w czwartych kwartach meczu nr 3 i 4, gdy ważyły się losy złotego medalu, zamiast radosnego „ja kocham Legię” w trakcie akcji Śląska usłyszeli przeraźliwy gwizd wydobywający się z setek gardeł, pomieszany z motywującym okrzykiem „defence, defence!”. 

Ale nie wszystko naraz. Jeśli Legia mimo ograniczeń infrastrukturalnych zagości na stałe w ligowej czołówce, może i jej kibice z czasem przesiąkną bardziej koszykarskimi nawykami?

Obecnie warszawskiej wtopy z finału PLK nie ma co już dłużej rozpamiętywać. Ale na pewno, dbając o dobro polskiej koszykówki, nie można o niej zapominać. 

Ani przy okazji organizowania kolejnych meczów w halach, które mają swoje ograniczenia. Ani przy okazji negocjacji kolejnej umowy telewizyjnej. 

Ta wiążąca PLK z Polsatem wygasa za rok. 

Michał Tomasik

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

NBA

Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
– Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert PolskiKosz.pl Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio.
24 / 06 / 2022 20:26
Gregg Popovich, cień Tima Duncana, mistrzowskie banery i takież aspiracje – oto obraz San Antonio Spurs wyłaniający się z naszej wyobraźni, która chciałaby, aby Jeremy Sochan miał w NBA jak najlepiej. Niestety, prawda o tym klubie może się okazać nieco mniej kolorowa.
24 / 06 / 2022 15:51
Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
Był gwiazdą NBA, zarobił gigantyczne pieniądze, ale nigdy nie zapomniał gdzie zaczął zrzucać zbędne kilogramy. Wczoraj po latach młodszy z braci Gasol ostatecznie spłacił dług wdzięczności. Jego – dosłownie i w przenośni – klub z Girony wrócił do hiszpańskiej ekstraklasy. Miasto długo nie mogło zasnąć.