PRAISE THE WEAR

Fortson, Rowland, Bost, Rogić i Leslie. Co ich łączy?

Fortson, Rowland, Bost, Rogić i Leslie. Co ich łączy?

Odpowiadamy - przeszłość w PLK! Ostatnio opublikowaliśmy listę pięciu najciekawszych zawodników z tamtego sezonu Energa Basket Ligi, którzy wciąż pozostawali bez klubu. Od tego dnia dwóch z nich znalazło zatrudnienie. Ale i inni, równie ciekawi zawodnicy - m.in. Dee Bost, czy Roko Rogić.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Courtney Fortson (Spójnia Stargard; Karhu Basket)

Dołączył do Spójni w trakcie trwania poprzedniego sezonu, odmienił ich grę i poprowadził do fazy play-off z 5. miejsca po sezonie zasadniczym. Długo pozostawał bez klubu, jednak w ostatnich dniach podpisał kontrakt z fińskim Karhu Basket. Ostatnio grali w finale, lecz przegrali z Helsinkami Seagulls w serii do czterech zwycięstw (2:4). Przed rozpoczęciem ligi wicemistrzowie Finlandii grali w kwalifikacjach do BCL, jednak wysoko ulegli izraelskiemu Ness Ziona. Dzięki temu zagrają ponownie w FIBA Europe Cup. Po dwóch meczach sezonu nowy zespół Fortsona nadal pozostaje bez wygranej, a więc czeka go ciężkie wyzwanie.

Earl Rowland (GTK Gliwice; JL Bourg)

40-letni rozgrywający na zasadzie krótkoterminowego kontraktu (do 21 listopada) wzmocnił ekipę, która w ostatni czwartek pokonała Śląska Wrocław w EuroCupie – JL Bourg. Nowym klubowym kolegą Rowlanda został MVP finałów poprzedniego sezonu PLK, Bryce Brown. W komunikacie klubowym czytamy, że dwóch zawodników doznało kontuzji, dlatego kontrakt został podpisany na około 6 tygodni. Przez ten czas były rozgrywający GTK rozegra 13 spotkań. Dowiadujemy się również, że Rowland ma jedynie wspierać młodszych kolegów z drużyny na rozegraniu – mówiąc kolokwialnie – być trzecim PG drużyny.

Travis Leslie (Legia Warszawa; Kazma)

Rzadko spotykany kierunek po PLK obrał jeden z gwiazdorów Legii z poprzedniego sezonu, Travis Leslie. Nowym klubem Amerykanina została Kazma, która jest stolicą Kuwejtu. Ostatnio zagrali w ćwierćfinale West Asia Super League, w meczu o awans przegrali trzema punktami. Były gracz Legii nie zdołał jeszcze zadebiutować, mecz inauguracyjny jego nowego zespołu jest planowany na 23 października.

Dee Bost (Zastal Zielona Góra; Metropolitans 92)

Naturalizowany Bułgar po udanej drugiej części sezonu w barwach LDLC Asvelu aż do końcówki września był zawodnikiem do wzięcia. Kolejnym klubem w karierze Bosta zostali wicemistrzowie Francji, którzy rok temu w swoim składzie mieli “jedynkę” Draftu 2023 – Victora Wembanyamę. Aktualnie po sześciu meczach nowy zespół byłego rozgrywającego Zastalu nie wygrał ani jednego meczu i zamyka tabelę francuskiej ekstraklasy. Amerykanin zagrał w trzech meczach. Statystyki? Średnio: 15,3 punktu, 3 zbiórki oraz 4,3 asysty.

Roko Rogić (Twarde Pierniki Toruń; Real Betis)

Chorwat także przyszedł do Polski w trakcie trwania sezonu, w jego przypadku w zastępstwie za Maurice’a Watsona, który wówczas został wykupiony przez izraelski Maccabi Rishon. Grając dla toruńskiego klubu Rogić wypadał bardzo dobrze i jego transfer do 2. ligi włoskiej był sporym zdziwieniem. Zaliczył kolejny udany sezon ze średnimi na poziomie 12 punktów i 5 asyst i długo pozostawał bez klubu. Ponad tydzień temu z jego usług postanowił skorzystać Real Betis, spadkowicz z ACB. Spotkał tam innego byłego rozgrywającego z polskich parkietów, Caio Pacheco (ex MKS). Były rozgrywający Twardych Pierników w piątek zadebiutował na poziomie 2. ligi hiszpańskiej, gdzie zanotował 9 punktów, 4 zbiórki i 6 asyst, a jego nowa drużyna przegrała z Coruną 77:81.

Autor tekstu: Błażej Pańczyk

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami