Gdzie Anwil lepszy od Cukru? Przewagi i problemy

Share on facebook
Share on twitter

Anwil w serii z Polskim Cukrem ma sporą przewagę atletyzmu na obwodzie, ale z drugiej strony może odczuwać zmęczenie po ciężkiej serii z Arką Gdynia. Przedstawiamy atuty i słabości zespołu z Włocławka przed finałem PLK.

Jarosław Zyskowski / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

„Gdzie Polski Cukier lepszy od Anwilu?” – czytaj TUTAJ >>

Atuty Anwilu Włocławek

1. Zmienne style

Anwil przeszedł metamorfozę po kontuzji Josipa Sobina, a rzucający za 3 punkty podkoszowi stali się znakiem rozpoznawczym tego zespołu. Jednak nie oznacza to, że zespół Igora Milicicia przestał grać pod kosz.

Robią to teraz po prostu inni zawodnicy, a konkretnie obwodowi. Trener Milicić ma tak skonstruowany skład, że jego zespół może przybrać w zależności od rywala różną postać, co jest jego wielkim atutem.

W tych playoffach Anwil miał już mecz na 19 trójek, ale i spotkanie, w którym konsekwentnie piłka pchana była pod kosz. Zmienność stylów i mnogość wariantów, jakie ma przygotowane Igor Milicić pozwala sądzić, że włocławianie prędzej czy później znajdą sposób na obronę Polskiego Cukru.

2. Przewaga fizyczna na obwodzie

Aaron Broussard, Chase Simon i Ivan Almeida to obwodowy tercet, na który żadna drużyna w lidze odpowiedzi nie ma. Każdy z nich mierzy w okolicach 195 cm, jest świetnym atletą i bardzo dobrze gra 1 na 1, o czym przekonała się Arka Gdynia w półfinale.

Wydaje się, że to właśnie zespół Przemysława Frasunkiewicza ma lepszy zestaw obrońców, a mimo to nie potrafili skutecznie zatrzymać zawodników Anwilu.

Teraz koszykarze z Włocławka będą mieli jeszcze większą przewagę fizyczności. Na pozycji numer 2 w zespole Twardych Pierników grają wymiennie Łukasz Wiśniewski i Michael Umeh, którym może brakować centymetrów.

Do tego ciężko jest znaleźć tak dobrego obrońcę na Ivana Almeidę, jakim był chociażby Josh Bostic. Anwil ma przewagę na obwodzie, którą z pewnością będzie chciał wykorzystać, szczególnie, że pod koszem to rywale dysponują lepszym zestawem graczy.

3. X factor – Jarosław Zyskowski

W serii z Arką Gdynia Jarosław Zyskowski, przez większość czasu grający na czwórce, nie miał przewagi szybkości i sprytu nad rywali, ponieważ oni także byli fałszywymi silnymi skrzydłowymi.

Teraz jednak jego atuty jako niskiej czwórki będą mogły mocno dać o sobie znać. Zyskowski powinien w akcjach 1 na 1 mijać mniej zwrotnych podkoszowych Polskiego Cukru, a dodatkowo rozciągać parkiet przy penetracjach rywali.

To właśnie Zyskowski był jednym z najlepszych graczy Anwilu w ostatnim pojedynku tych drużyn. „Zyzio” zdobył 14 punktów i trafił wszystkie swoje rzuty – 6/6 z gry i 2/2 z linii.




Kłopoty Anwilu

1. Brak Josipa Sobina

W dwóch pierwszych seriach brak Josipa Sobina paradoksalnie spowodował, że Anwil dla rywali stał się groźniejszy i bardziej nieprzewidywalny. Włocławianie znakomicie poradzili sobie na zbiórkach i w obronie, choć przecież to Chorwat był kluczowym graczem w tych dwóch aspektach gry.

Teraz jednak Anwilowi przyjdzie się zmierzyć z zespołem, który ma chyba najbogatszy zestaw podkoszowy w lidze, a brak Josipa Sobina może być bardzo widoczny. Dejan Mihevc już pokazał w tym sezonie, że nie ma zamiaru dostosowywać się do rywali i obniżać skład. Wręcz przeciwnie, często decyduje się na piątkę z Damianem Kuligiem i Cheikhiem Mbodjem, co będzie z pewnością sporym kłopotem dla włocławian.

2. Zmęczenie

Anwil w nogach ma dwa spotkania więcej niż Polski Cukier Toruń, a i można odnieść wrażenie, że seria z Arką była rozgrywana na nieporównywalnie większej intensywności. Zaledwie 3 dni odpoczynku przed finałami to z pewnością nie jest idealna sytuacja, co pokazały też zeszłoroczne finały, w które dość wolno i ospale wszedł Anwil.

Igor Milicić w półfinale korzystał z 9 zawodników, z kolei Dejan Mihevc rotuje 10 graczami. Warto też pamiętać, że Anwil pod koszem ma wiekowych graczy, którzy mają prawo być zmęczeni.

Jeśli chodzi o zmęczenie, to także nie można zapominać o zmęczeniu psychicznym. Anwil w każdym spotkaniu musiał być w 100% skoncentrowany i zmotywowany. Seria z Arką i huśtawka nastrojów na pewno kosztowała włocławian wiele, co może się odbić na pierwszych meczach w Toruniu.

Grzegorz Szybieniecki

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 




POLECANE

W Stargardzie szybko znaleziono zastępstwo dla Kamila Piechuckiego. Nowym trenerem PGE Spójni ma zostać Jacek Winnicki, który po 3. kolejce został zwolniony z BM Slam Stali Ostrów. To właśnie przeciwko swojemu byłem klubowi będzie debiutował.

tagi