Genialny powrót Trefla – frajerska porażka Anwilu!

Share on facebook
Share on twitter
Anwil miał już 20 punktów przewagi w 4. kwarcie i w kompromitującym stylu przegrał mecz! Wielkie brawa dla Trefla Sopot za ambicję i sensacyjną wygraną 86:84!

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Mecz zaczął się od atomowego uderzenie Trefla – Nana Fuolland zapakował piłkę do kosza ponad Milanem Milanoviciem z ogromną siłą. Anwil trafiał za 3 punkty, ale słabo wracał do obrony i w połowie 1. kwarty to goście z Sopotu prowadzili 18:14. m.in. dzięki pewnym wykonczeniem Foullanda pod samym koszem.

Wśród gospodarzy brakowało Ricky’ego Ledo (uraz mięśniowy), ale na parkiet powrócił wreszcie Szymon Szewczyk. Zaczął od kilku mocno niecelnych rzutów, ale to on zakończył tę część gry trafieniem za 3 punkty. Coraz lepiej broniący Anwil prowadził 24:18.

W drugiej kwarcie włocławianie w końcu rozkręcili się w ataku. Dobrze grali Michał Sokołowski i Chris Dowe, ogromną różnicę indywidualnymi umiejętnościami robił Tony Wroten (14 pkt. w I połowie). Trefl z kolei przestał wykorzystywać swoje szanse, nawet w prostych sytuacjach. Do przerwy było już wyraźne 53:37 dla mistrzów Polski.

Po przerwie obie drużyny grały zauważalnie słabiej – było dużo błędów i fauli. Przewagi Anwil pilnował Chris Dowe, z drugiej strony kilka razy trafił Cameron Ayers, ale cały Trefl za słabo rzucał z dystansu, aby nawiązać walkę.

Skuteczności bardzo brakowało m.in. Łukaszowi Kolendzie, który tuż przed końcówką zanotował zaledwie 1/8 z gry. Kilka całkiem udanych akcji zaliczył za to 21-letni Mikołaj Kurpisz.

Wyrównany mecz oznaczał utrzymanie przewagi gospodarzy, który po 30 minutach prowadzili 73:59. Początek czwartej kwarty to kontrola włocławian, którzy mogli sobie poćwiczyć grę w różnych ustawieniach. Spowodowało to taki „luz”, że nieco ponad minutę, z 20 punktów zrobiły się tylko 2 oczka różnicy, po przechwytach Trefla i kontrach Kolendy na pusty kosz.

W najważniejszych akcjach meczu najpierw Wroten zgubił piłkę, a potem sfaulował umyślnie Łukasza Kolendę. Rozgrywający Trefla trafił dwa wolne i został bohaterem końcówki i całego Trefla! 86:84 dla sopocian, czyli sensacja stała się faktem. Ostatnie minuty zespół Marcina Stefańskiego wygrał 23:2!

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

RW

.

POLECANE