Genialny Trae Young – 48 punktów i wygrana! (WIDEO)

Genialny Trae Young – 48 punktów i wygrana! (WIDEO)

Atlanta Hawks znów zaskakują, a Tray Young szaleje. Lider Jastrzębi w środę zaaplikował Milwaukee Bucks aż 48 punktów i poprowadził Hawks do zwycięstwa 116:113 w pierwszym meczu finałów Wschodu.
Trae Young / fot. wikimedia commons

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Momentami mogło się mieć wrażenie, że Trae Young bawi się z obrońcami Milwaukee Bucks. Od początku tegorocznej fazy play-off rozgrywający Hawks znakomicie czuje się w meczach wyjazdowych i w środę udowodnił to po raz kolejny. Na konto zapisał nie tylko 48 oczek, ale również 11 asyst oraz siedem zbiórek  i świetnie poradził sobie z defensywnymi schematami Bucks.

Ci jak zwykle grali tzw. drop, co otwierało Youngowi mnóstwo przestrzeni, a on znakomicie to wykorzystywał – albo samemu zdobywając punkty po rzutach wysokim lobem, albo obsługując swoich kolegów podaniami nad obręcz. Cztery razy trafił też zza łuku (na 13 prób), choć tu akurat fani Hawks muszą liczyć na poprawę skuteczności swojego zawodnika.

Bucks dopiero pod koniec spotkania zmienili sposób obrony i zdecydowali się na niskie ustawienia, dzięki którym byli w stanie częściej zmieniać krycie. To przyniosło całkiem niezłe efekty, bo w ciągu ostatnich 14 minut spotkania Young trafił już tylko jeden rzut. Takie niskie ustawienia niosą jednak za sobą ryzyko, że przeciwnik zdominuje ofensywną deskę, co zresztą Hawks się w środę udało.

W ostatnich minutach meczu Jastrzębie zebrały bowiem cztery zbiórki w ataku, co przełożyło się na siedem punktów dla Atlanty, w tym niezwykle istotne dwa oczka Clinta Capeli na 30 sekund przed końcem spotkania. Trafienie środkowego dało Hawks prowadzenie, którego nie oddali już do ostatniej syreny – pomógł niecelny rzut Khris Middletona na dogrywkę.

Ekipa z Milwaukee źle zaczyna więc serię, a teraz najważniejsze będzie dobre przygotowanie zespołu pod kolejne pojedynki z uwzględnieniem prób powstrzymania Younga. Ten jednak był w tegorocznych playoffs atakowany z każdej strony i różnymi rozwiązaniami, co sprawiło, że rozgrywający zdaje się być w pełni gotowy na to, co rzucą w jego stronę Bucks.

Za środowy mecz warto jednak chwalić nie tylko Younga, ale także podkoszowych Hawks. John Collins oraz Clint Capela zdobyli wspólnie 35 punktów oraz aż 34 zbiórki, będąc znakomitym wsparciem dla Younga. Na nic zdały się natomiast dobre występy Giannisa Antetokounmpo czy Jrue Holidaya, a kibice Bucks najwięcej pretensji mogą mieć do Middletona (6/23 z gry, 0/9 za trzy).

Tomek Kordylewski

NBA

Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
– Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert PolskiKosz.pl Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio.
24 / 06 / 2022 20:26
Gregg Popovich, cień Tima Duncana, mistrzowskie banery i takież aspiracje – oto obraz San Antonio Spurs wyłaniający się z naszej wyobraźni, która chciałaby, aby Jeremy Sochan miał w NBA jak najlepiej. Niestety, prawda o tym klubie może się okazać nieco mniej kolorowa.
24 / 06 / 2022 15:51
Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
Był gwiazdą NBA, zarobił gigantyczne pieniądze, ale nigdy nie zapomniał gdzie zaczął zrzucać zbędne kilogramy. Wczoraj po latach młodszy z braci Gasol ostatecznie spłacił dług wdzięczności. Jego – dosłownie i w przenośni – klub z Girony wrócił do hiszpańskiej ekstraklasy. Miasto długo nie mogło zasnąć.