Gliwice z drugą wygraną – świetny Kacper Radwański

Share on facebook
Share on twitter

Perfekcyjnie zaczęła się europejska przygoda GTK. Zespół z Gliwic w drugim występie pokonał czeskie Sluneti 78:76, a Kacper Radwański zanotował 18 punktów i 5 przechwytów.

fot. GTK Gliwice

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Po zeszłotygodniowej wygranej 98:80 z KK Sencur GGD i zwycięstwie na inaugurację PLK z MK Dąbrowa, przyszedł czas na pierwszy wyjazdowy mecz w Alpe Adria Cup 2018. Drużyna z Gliwic udała się do czeskiego Uścia nad Łabą, gdzie wygrała 78:76 z tamtejszym Sluneti.

Początek meczu należał do jednak do czeskiej drużyny, która wygrała pierwszą kwartę 23:17. Bardzo dobrze w szeregach rywali radził sobie Ladislav Pecka, który w całym meczu zdobył 17 punktów i zanotował 3 zbiórki.

Dopiero w drugiej kwarcie, m.in. za sprawą rzutów osobistych Szymona Kiwiliszy, drużynie z Gliwic udało się objąć minimalne prowadzenie, ale mecz pozostał bardzo wyrównany. Do przerwy było 41:40 dla GTK.

Trzecia i czwarta kwarta to walka o każdą piłkę. Wynik ciągle oscylował w granicach remisu aż do końcowych sekund spotkania. Wtedy po kolejnym przechwycie Radwańskiego piłka trafiła do Briana Dawkinsa, który popisał się akcją 2+1, dającą dwupunktowe prowadzenie GTK na 20 sekund do końca meczu. Rzut na wygraną mieli gospodarze, jednak w ostatniej akcji nie zdołali nawet oddać rzutu.

Ze świetnej strony w drużynie z Gliwic pokazali się Kacper Radwański, zdobywca 18 punktów (7/10 z gry) oraz 5 przechwytów oraz lider GTK – Myles Mack, który na swoim koncie zapisał 17 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst.

Następny mecz w rozgrywkach Alpe Adria Cup, GTK Gliwice rozegrają 30 października. Rywalami Gliwiczan będzie BC Hallmann Wiedeń.

Statystyki z meczu TUTAJ >>

Jakub Jaworski, @Ja_Jaworski14

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.