• Home
  • NBA
  • Głupia kontuzja Enesa Kantera – krzesło było twardsze

Głupia kontuzja Enesa Kantera – krzesło było twardsze

Share on facebook
Share on twitter

Oklahoma City Thunder mają duży problem – ich środkowy złamał rękę. Turek podczas meczu z Dallas Mavericks w przypływie złości uderzył jedno z krzeseł dla rezerwowych. Źle trafił i wypadł z gry nawet na dwa miesiące.

Niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >>

Enes Kanter miał pecha, bo waląc w krzesło niefortunnie trafił w metalowy element jego konstrukcji, co spowodowało złamanie kości przedramienia w lewej ręce. 99 proc. takich uderzeń przeszłoby pewnie niezauważonych, ale to słabe usprawiedliwienie dla zawodnika. Nie opanował emocji i doznał kontuzji najgłupszej z możliwych.

Dokładna diagnoza i wstępna data powrotu na parkiet mają zostać poznane w piątek. Według źródeł ESPN spekuluję się, że przerwa tureckiego podkoszowego może wynieść nawet do dwóch miesięcy.

https://www.youtube.com/watch?v=T1rmPodmymU

To spory cios dla Thunder, bo choć aktualnie zajmują 6. miejsce w konferencji, to brak trzeciego strzelca oraz kluczowego rezerwowego może poważnie utrudnić im rywalizację w drugiej części sezonu. Jeśli jego absencja rzeczywiście wyniesie dwa miesiące, może ominąć go nawet 26 meczów. W przypadku 6 tygodni przerwy, które jako dolny próg podał Adrian Wojnarowski z The Vertical, będzie to około 19 spotkań.

To trudne, zwłaszcza biorąc pod uwagę sposób, w jaki doznał urazu. To bardzo niefortunne – komentował całą sytuację Russell Westbrook. – To silny facet i wróci jeszcze lepszy. Takie rzeczy się zdarzają. Jeśli byłby w stanie to cofnąć, na pewno by to zrobił. Ale myślę, że musimy teraz patrzeć wprzód, spróbować wyciągnąć z tego jakieś pozytywy i sprowadzić go z powrotem najszybciej jak to możliwe.

Nad dziewiątymi na Zachodzie Blazers OKC mają obecnie osiem meczów przewagi. To spory margines błędu, ale wystarczy chwilowy przestój, seria kilku kolejnych porażek i sytuacja może zrobić się nerwowa. W końcu, czego by o nim nie mówić, Kanter co mecz dostarczał drużynie średnio 14,4 punktu przy ponad 56-procentowej skuteczności z gry, a także 6,7 zbiórki.

Historia zna sporo podobnych kontuzji odniesionych w nie mniej kuriozalnych okolicznościach. Kevin Love doznał kiedyś urazu barku w trakcie snu, Rajon Rondo złamał rękę pod prysznicem, a Amar’e Stoudemire w podobny sposób do Kantera osłabiał New York Knicks w play-offowej serii z Miami Heat w 2012 roku, wyładowując frustrację na… obudowie gaśnicy.

Mateusz Orlicki

Niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >>