Golden State Warriors i emocje z nudów

Share on facebook
Share on twitter

W pierwszej kwarcie mieli zryw 29:1, ale potem stracili koncentrację i pozwolili zdziesiątkowanym Utah Jazz sobie zagrozić. Sytuację wyjaśnił Kevin Durant.

(Fot. Wikipedia)
(Fot. Wikipedia)

To są buty Stephena Curry’ego >>

Ostatecznie Golden State Warriors wygrali w Salt Lake City 106:99, ale był to bardzo dziwny mecz z dwiema skrajnymi połowami.

Jazz grali bez czterech graczy z pierwszej piątki i trzech najlepszych strzelców – brakowało Gordona Haywarda, George’a Hilla, Derricka Favorsa, Rodneya Hooda oraz Aleca Burksa. Prowadzili 4:2, potem dostali potężny strzał.

Warriors zaliczyli zryw 29:1. Stephen Curry zdobył w nim 14 ze swoich 26 punktów, wychodziło mu wszystko, pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 35:17. Do przerwy było 65:46, goście poczuli zwycięstwo. W drugiej części zupełnie się rozluźnili. Pół żartem: może trochę z nudów? Przecież to był kolejny mecz, w którym prowadzili wysoko i spotkanie trzeba po prostu było rozegrać do końca.

Tak czy inaczej – Warriors zagrali jedną z najgorszych połów w sezonie: mieli w niej tylko 7 asyst, popełnili aż 9 strat, pozwolili walecznemu Joe Inglesowi na odrabianie strat. Australijczyk zdobył swoje rekordowe w karierze 21 punktów, Rudy Gobert dodał 20 i 17 zbiórek, Jazz zmniejszali straty.

W czwartej kwarcie gospodarze zbliżyli się na pięć punktów, wśród Warriors zrobiło się trochę nerwowo, gdy Draymond Green zszedł na chwilę do szatni z podejrzeniem urazu. Ale sytuację wyjaśnił Kevin Durant, który w ostatniej kwarcie zdobył 11 punktów – w sumie rzucił 21.

Też możesz mieć buty, w których gra Kevin Durant >>

Dla Warriors była to 20. wygrana w sezonie, przy trzech porażkach zespół Steve’a Kerra jest oczywiście na czele całej NBA. Jazz mają bilans 14-10 i zajmują siódme miejsce na zachodzie.

ŁC

https://www.youtube.com/watch?v=NKCx7IUgTMM