Gonzaga uderzyła, ale dopiero po przerwie

Share on facebook
Share on twitter

Jeśli Bulldogs chcą w tym turnieju powalczyć o coś więcej, muszą szybciej otrząsać się z niemocy niż przeciwko South Dakocie. Po dwóch różnych połowach Gonzaga wygrała 66:46, ale to nie był mecz dla Przemysława Karnowskiego.

Przemysław Karnowski (fot. YouTube)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Osaczany, nieskuteczny, wypychany, mało produktywny. Przeciwko specyficznie grającym rywalom w pierwszej połowie „Big Mamba” w niczym nie przypominał jednego z najlepszych środkowych sezonu. Po przerwie, gdy jego zespół wyszedł na wyższe prowadzenie, było już lepiej – w sumie Karnowski zdobył 10 punktów (5/9 z gry, 0/2 z wolnych), miał 3 zbiórki.

Mecz w Salt Lake City niżej notowana South Dakota zaczęła z wielką determinacją, koncentracją i jasnym pomysłem – w obronie to my się wszyscy ustawimy w polu trzech sekund, a wy sobie rzucajcie za trzy. I był to pomysł bardzo dobry, bo Karnowski w tłoku sobie nie radził, a jego koledzy pudłowali rzut za rzutem z dystansu – do przerwy Gonzaga miała tylko 2/14 za trzy.

Bulldogs wyglądali na zaskoczonych takich początkiem, oddali inicjatywę, dostosowali się do stylu gry rywali i długo przegrywali. Niewysoko, ale jednak. Ich obrona była dobra, atak – fatalny. Ciężko się oglądało mecz, w którym lepszy zespół wali głową w mur, a słabszy nie umie tej niemocy wykorzystać.

W końcówce pierwszej połowy Gonzaga jeszcze wzmocniła obronę, przez kilka minut nie straciła punktu, zakończyła tę część zrywem 7:0 i prowadzeniem 26:22. W ataku lepiej od Karnowskiego radził sobie jego zmiennik Zach Collins – raz, że rywale poświęcali mu mniej uwagi niż Polakowi, a dwa, że Amerykanin jest po prostu zwinniejszy.

Drugą połowę Gonzaga zaczęła od trójki Josha Perkinsa, ofensywnej zbiórki i wsadu Johnathana Williamsa oraz dwóch szybszych akcji zakończonych punktami – czyli dokładnie tego, czego brakowało w pierwszej połowie. Gonzaga wyszła na prowadzenie 35:26.

I od tego momentu Bulldogs już do końca kontrolowali mecz i powiększali przewagę. Zaczęli grać swobodniej, wykorzystywali swoje atuty, zakończyli spotkanie wynikiem 66:46. Najwięcej punktów zdobyli dla nich Matthews (16) oraz  Perkins, Collins i Karnowski (po 10). Mike Daum, drugi strzelec w kraju ze średnią 25,3 punktu, rzucił dla South Dakoty 17 punktów, mając 7/16 z gry. Cały jego zespół miał tylko 31 proc. skuteczności, co tylko potwierdza dobrą obronę Bulldogs.

W sobotę Gonzaga zagra z Northwestern, które pokonało 68:66 Vanderbilt.

ŁC

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi