Gorzki powrót Gortata do Waszyngtonu – Clippers przegrywają

Share on facebook
Share on twitter

Pierwszy występ Marcina Gortata w Waszyngtonie od czasu transferu z Wizards do Clippers to solidny występ indywidualny, ale też brak sukcesu drużynowego. Czyli trochę jak pięć lat Polaka w stolicy. Clippers przegrali 118:125.

Marcin Gortat / fot. wikimedia commons

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>

Jedyny polski zawodnik występujący w NBA spędził w Waszyngtonie pięć dobrych sezonów, ale odchodził niejako w roli kozła ofiarnego, gdy drużyna nie potrafiła osiągnąć żadnych znaczących sukcesów. Sam Gortat nie ukrywał zresztą zadowolenia, że przenosi się do Los Angeles, gdy latem Clippers dogadali się z Wizards w sprawie wymiany.

We wtorek Marcin Gortat po raz pierwszy od zmiany klubowych barw zagrał w Waszyngtonie i przypomniał się kibicom Wizards. W ledwie 15 minut gry (problemy z faulami) zapisał na konto dziewięć punktów (4/7 z gry), siedem zbiórek, blok oraz asystę. Wygrał więc pojedynek ze środkowym gospodarzy – Thomasem Bryantem – który w tej roli zastępował kontuzjowanego Dwighta Howarda.

Clippers świetnie zresztą mecz zaczęli i zdawało się, że pewnie idą po szóste kolejne zwycięstwo, gdy w drugiej kwarcie prowadzili nawet 24 punktami. Ale jak się okazało, rozbity zespół Wizards zdołał się podnieść i odrobił straty, pokonując drużynę z Miasta Aniołów wynikiem 125:118. Mimo wygranej, nastroje w Waszyngtonie wciąż są grobowe po ostatnich doniesieniach mediów.

Fatalny start sezonu spowodował bowiem, że Wizards zastanawiają się nad transferem swoich dwóch największych gwiazd – Johna Walla oraz Bradleya Beala. Oczywiście zwycięstwa i lepsza forma mogą tylko pomóc, natomiast tak czy siak nastały ciężkie czasy dla kibiców z D.C. Warto dodać, że Wall świetnie odpowiedział na plotki transferowe, zdobywając najwięcej w meczu 30 punktów.

Rozgrywający gospodarzy był także tym, który oficjalnie „przywitał” Gortata z powrotem w Waszyngtonie, kiedy to już w pierwszej minucie spotkania popisał się efektownym blokiem na polskim podkoszowym. Od czasu odejścia Gortata ze stolicy wiele mówiło się o rzekomym konflikcie między 34-latkiem a liderem zespołu Wizards, co tylko dodało smaczku tej akcji.

Przed meczem wśród fanów ekipy z D.C. rozgorzała dyskusja, czy Polak zasłużył na specjalne wideo za pięć lat gry w Waszyngtonie. Niezależnie od zdania fanów, Wizards uznali, że nie, a zamiast tego uhonorowali… byłego DJ-a oraz konferansjerów obiektu. „Było dziwnie, było dużo emocji” – mówił po spotkaniu Gortat, który w stolicy Stanów Zjednoczonych spędził 5 z 13 lat gry w NBA.

Tomek Kordylewski

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>




POLECANE