Grecja rozczarowuje – można ją dobić i awansować

Share on facebook
Share on twitter

Przycisnąć na początku, grać do kosza, uważać na trójki Sloukasa i wyskoki Antetokounmpo. A przede wszystkim wierzyć, bo Grecja 2017 to nie jest zespół, który znamy.

Adam Waczyński (fot. Andrzej Romański/PZKosz.pl)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

Mecz o nasze „być albo nie być” na EuroBaskecie rozpocznie się o 16.30, transmisja w TVP Sport. Jeśli wygramy, zajmiemy czwarte miejsce w grupie A i w 1/8 finału spotkamy się ze zwycięzcą środowego meczu Litwa – Niemcy. Jeśli przegramy – lecimy do domu.

Rywalem jest Grecja, czyli – póki co – największe rozczarowanie fazy grupowej obok Izraela, który nie wyjdzie z grupy w Tel Awiwie. Wrażenie robi nazwa – Grecja to przecież dość regularny ćwierćfinalista EuroBasketu, regularny uczestnik MŚ. Ale poziom gry w Helsinkach jest mizerny.

Oni się sypią dość wcześnie

W przegranych meczach ze Francją, Słowenią i Finlandią Grecy mieli fatalne początki. Pierwsze kwarty: 15:27, 13:23, 14:23. To właśnie wtedy tej drużynie najbardziej brakuje rytmu – Kostas Sloukas, Georgios Printezis czy Nick Calathes to klasowi, euroligowi koszykarze, który w Helsinkach nie grają jednak ze sobą, nie grają płynnie. W każdym meczu gonią, ale nigdy nie doganiają.

I wygląda na to, że Grecja posypała się przed turniejem – najpierw okazało się, że na EuroBaskecie nie zagra Giannis Antetokounmpo, potem w hotelu doszło do awantury między Giannisem Bourousisem and Nikosem Pappasem. I na boisku widać, że w greckim zespole coś nie gra. Po meczu z Finlandią Thannasis Antetokounmpo rzucił nawet przed kamerą, że w kadrze powinni grać ci, którym na tym zależy.

Defensywa do bani, trener z niższej półki

Grecja przede wszystkim nie broni. Drużyna znana zawsze ze świetnej organizacji i twardej defensywy, teraz traci mnóstwo punktów. 95 z Francją, 78 ze Słowenią, 89 z Finlandią. Średnio 87,3 punktu to dużo, bardzo dużo. Grecy potrafią bronić nieźle przez kilkanaście sekund, ale w końcu popełniają pomyłki.

Wątpliwości budzi też osoba trenera – Kostas Missas został trenerem reprezentacji, bo federacja nie potrafiła dogadać się z topowymi greckimi szkoleniowcami: Dimitriosem Itoudisem, Georgiosem Bartzokasem czy Dimitriosem Prifitisem. Może stąd niezadowolenie i nerwy greckich gwiazd?

Wciąż mają gwiazdy

W pojedynczym meczu o dużą stawkę wciąż jednak jest się kogo obawiać. Printezis na EuroBaskecie zdobywa po 14,0 punktu oraz 4,3 zbiórki, Sloukas dodaje 12,5 punktu i 4,8 asysty, trafia też bardzo dobre 46 proc. z dystansu. Pappas za trzy pudłuje (tylko 20 proc.), ale zdobywa po 11,5 „oczka” na mecz.

Przy słabszej grze naszych środkowych nie można też lekceważyć doświadczonego Bourosisa (dotychczas 6,0 punktu oraz 4,5 zbiórki), a upilnowanie dynamicznego i efektownego pod tablicami Antetokounmpo będzie dla nas dużym wyzwaniem.

Polacy potrzebują skuteczności

Wskazówki dla Polaków? Pójść za ciosem i znów zacząć dobrze – jak z Francją. Nie pozwolić Grecji złapać rytmu, niech się denerwuje. Najważniejsza będzie mocna obrona, odebranie rywalom dobrych pozycji do rzutu. Biało-Czerwoni mieli w poprzednich meczach fragmenty dobrej defensywy, nią też można skruszyć Greków.

W ataku potrzebujemy skuteczniejszej gry w polu trzech sekund – rzuty Mateusza Ponitki, Adama Waczyńskiego, ale przede wszystkim Damiana Kuliga zbyt rzadko wpadają do kosza. Pozycje często wypracowujemy sobie wejściami lub kombinacyjną grą, ale punktów czasem brakuje.

Znaleźć minuty dla zmienników

Biorąc pod uwagę dziurawą momentami obronę Greków dobrze grać z nimi tak, jak z Francją w pierwszej połowie – agresywnie i mocno do kosza. Wymuszać faule, stawać na linii, skąd mamy 78 proc. skuteczności (solidnie, ale może być lepiej). Łatwe punkty Polaków mogą już sfrustrowanych Greków frustrować jeszcze bardziej.

A poza tym, tradycyjnie – liczymy na wypoczętego, odpoczywającego z Francją A.J. Slaughtera, wspomnianych Ponitkę i Waczyńskiego, dobrą motywację i walkę, a także trenerski nos Mike’a Taylora – np. odnośnie rotacji. Tomasz Gielo czy Michał Sokołowski pokazali, że potrafią sporo wnieść do gry. Dla nich trzeba znaleźć minuty w odpowiednich momentach.

I może być dobrze, naprawdę. Dawaj Polska!

ŁC

POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi