Grzegorz Skiba: Astoria będzie gotowa

Share on facebook
Share on twitter

– Awans miał nastąpić w perspektywie 2-3 sezonów. Jeśli jednak nastąpi już teraz, klub będzie przygotowany organizacyjnie i sportowo na występy w ekstraklasie – mówi Grzegorz Skiba, trener Enea Astorii Bydgoszcz, która w finale 1. ligi prowadzi 2:0 z FutureNet Śląskiem Wrocław.

Trener Grzegorz Skiba / fot. Enea Astoria Bydgoszcz

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

Pamela Wrona: „Nie ukrywam, że byłoby fajnie wywalczyć awans do ekstraklasy. W roli trenera byłoby to coś naprawdę pięknego. To jest coś o czym każdy marzy i będę dążył do tego, aby kiedyś się spełniło”- powiedział Pan, gdy rozmawialiśmy w październiku. Przypuszczał Pan wtedy, że dziś, w maju, może być to na wyciągnięcie ręki?

Grzegorz Skiba: Nie myślałem, że taka szansa nadarzy się tak szybko. Awans miał nastąpić w perspektywie 2-3 sezonów.
To jest jednak sport, może się wszystko wydarzyć. Okazja jest już w tym roku i nasze marzenia mogą się ziścić już w tym roku. Musimy tylko zrobić wszystko, aby ten trzeci mecz wygrać i postawić kropkę nad „i”. Jestem pewien, że będzie to najtrudniejsze zadanie tego sezonu. Od awansu dzieli nas jedno zwycięstwo, ale tak naprawdę to jeszcze daleka droga.

Mówił Pan również, że w niedalekiej przyszłości na pewno ambicją klubu jest awans, aczkolwiek w tym sezonie raczej ma być to przetarcie i pewne wejście do play-offów. Jest 2:0 dla Astorii w finale. Co dalej?

Zarząd ma świadomość, że jesteśmy o jeden mecz od awansu. Jest przygotowany plan, który uwzględnia awans Enea Astorii do ekstraklasy. Na pewno, jeśli uda się już teraz, pewne procesy nabiorą sporego przyspieszenia i klub będzie przygotowany organizacyjnie i sportowo do rywalizacji w PLK.

Nas wszystkich czeka jeszcze ciężka praca i zrobimy wszystko, aby koszykówka na najwyższym poziomie wróciła do Bydgoszczy, gdzie mamy wspaniałych kibiców spragnionych koszykarskich emocji.

Co zadecydowało o takich wynikach? Co jest Waszym największym atutem w tej serii?

Głębia składu i doświadczenie. To jest to, co nam bardzo pomaga. Mając takiego rozgrywającego jak Marcin Nowakowski, zawodników jak Grzegorz Kukiełka, Jakub Dłuski czy Michał Aleksandrowicz, którzy mają doświadczenie w meczach o taką stawkę – to jest duży atut.

Co więcej, mamy bardzo dobrą atmosferę w drużynie – zawodnicy czerpią radość z gry w koszykówkę. Jest to bardzo ważne i przynosi oczekiwane rezultaty. Miejsce, w którym dziś jesteśmy to nie tylko ciężka i owocna praca zawodników, także mojego asystenta Huberta Mazura, fizjoterapeuty Łukasza Kulikowca, prezesa i zarządu. Wszyscy wykonują świetną robotę – tworzymy fajny kolektyw. Bardzo cieszę się z tego, co udało nam się zbudować w tym sezonie.

Co teraz może okazać się kluczowe w rewanżu w Bydgoszczy?

Myślę, że odporność psychiczna. Presja jest bardzo duża. Śląsk nie ma nic do stracenia, rzuci wszystko na jedną szalę. Według mnie wrocławianie są faworytem, którego „postawiliśmy pod ścianą” i zrobią wszystko by wrócić na piąty mecz do siebie. Naszym zadaniem jest utrzymanie obecnego poziomu gry i koncentracji. Tę drużynę stać na dokonanie wielkich rzeczy!




Skąd, według Pana, bierze się słabsza gra Śląska? Na co trzeba zwracać szczególną uwagę?

Możliwe, że to presja. Cały sezon otwarcie mówiono, że Śląsk jest murowanym kandydatem do awansu. Nikt nie wygrał na parkiecie lidera w sezonie zasadniczym, a w play off STK Czarni pokazali, że można faworytów pokonać we Wrocławiu. Do tego ich niższa skuteczność rzutów za 3 punkty daje rywalom szansę na wygraną.

Na pewno plany trenera Radosława Hyżego mogły pokrzyżować kontuzje, ponieważ wypadli Aleksander Leńczuk oraz Bartłomiej Pietras.

My, na koniec sezonu mamy kompletny skład, wszyscy są zdrowi, a to ma znaczenie.

Śląsk wciąż ma dużo atutów i znanych nazwisk – zatrzymanie którego gracza jest najważniejsze?

Ostatni mecz pokazał, jak niebezpiecznych i nieobliczalnych zawodników ma Śląsk. Jakub Musiał miał swój wielki dzień – zdobył 32 punkty, trafiał też w nieprawdopodobnych sytuacjach. W poprzednich meczach Robert Skibniewski, Krzysztof Jakóbczyk, Norbert Kulon czy Aleksander Dziewa też potrafili nas „skaleczyć”. Musimy być czujni i przygotowani na zagrożenie z każdej strony.

Nie mogłabym nie wspomnieć o sytuacji, która miała miejsce podczas ostatniego meczu na początku trzeciej kwarty. Jakie jest Pana stanowisko w tej sprawie?

Była to kuriozalna sytuacja. Błąd sędziów, który nie wypaczył wyniku meczu.

Idealnym zwieńczeniem tego sezonu byłoby zakończenie go we własnej hali…

Jak najbardziej! Mieliśmy już przedsmak wspaniałej atmosfery podczas piątego meczu z Sokołem Łańcut. Artego Arena będzie wypełniona po brzegi. Aż ciarki przechodzą na myśl, co będzie działo się w ten weekend. Na pewno finał ligi w Bydgoszczy będzie prawdziwym, koszykarskim świętem.

Pamela Wrona, @Pamela_Wrona

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>