Hassan Whiteside – jedyny gorący „Żar” w Heat

Share on facebook
Share on twitter

W ostatnią noc dosłownie zdemolował podkoszowych Denver Nuggets – miał 25 punktów, 16 zbiórek i 4 bloki. Bez takich jego wyczynów, Heat nie istnieliby zupełnie.

(fot. Wikipedia)
(fot. Wikipedia)

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>

W dwa lata Hassan Whiteside awansował z banity grającego w Libanie oraz Chinach na najlepiej zbierającego gracza w NBA i lidera Miami Heat. Niemal z dnia na dzień stał się twarzą organizacji, w tym sezonie notuje rewelacyjne średnie na poziomie ponad 17 punktów i 15 zbiórek. Pytanie tylko, czy aby na pewno w tej roli widzi go u siebie przebiegły Pat Riley.

Wszystko zaczęło się w drafcie 2010 roku, kiedy z 33. numerem 27-letniego dziś środkowego wybrali Sacramento Kings, którzy podobnie jak w przypadku Isaiaha Thomasa (60. numer rok później) w ogóle się na nim nie poznali. Pierwsze trzy lata niemal w całości spędził na zsyłce do D-League. Potem wyjechał do Chin i grał dla Sichuan Blue Whales. Pół roku spędził w Libanie, a jeszcze w czerwcu 2014 roku swoją chińską przygodą kończył w barwach zespołu Jiangsu Tongxi.

Na szczęście w porę wyłowił go „Brylantynowy Pat”, który szukał wzmocnień po odejściu LeBrona Jamesa. Trafił w dziesiątkę. Z początku Whiteside grał bardzo mało albo wcale. Wszystko ruszyło na początku 2015 roku. 3 stycznia w 19 minut zdobył 14 punktów. Dzień później zanotował pierwsze double double w postaci 11 „oczek” i 10 zbiórek, dokładając 5 bloków. Tydzień później wykręcił 23+16 i machina ruszyła.

W pierwszym sezonie w barwach Heat notował średnio 11,8 pkt., 10 zb. oraz 2,6 bl. W drugim poprawił się do 14,2 pkt., 11,8 zb. i aż 3,7 bl., a po 17 spotkaniach trzeciego może się już pochwalić statystykami na poziomie 17,3 pkt. oraz 15,1 zb. Jest obecnie najlepiej zbierającym zawodnikiem w lidze. Średnia bloków spadła mu do 2,5 na mecz, ale co ciekawe, poprawił się przy tym pod względem obrony obręczy. Przed rokiem pozwalał rywalom na 46,5 proc. skuteczności, w tym jest to już tylko 41,5 proc.

Podpisując latem 4-letni kontrakt wart 98 milionów dolarów, został pierwszym zawodnikiem, który z roku na rok zaliczył przeskok z minimalnych na maksymalne zarobki. Z aktualnymi statystykami jest liderem Heat w punktach, zbiórkach, blokach, a także jest drugi pod względem skuteczności z gry. Nie musząc liczyć gotówki, zatrudnił nawet prywatnego kucharza. Nie stracił głowy, dba o siebie i do swoich obowiązków podchodzi bardzo ambicjonalnie.

Jest oczywiście druga strona medalu, bo do jego statusu w drużynie znacznie przyczyniła się nieobecność Dwyane’a Wade’a oraz Chrisa Bosha. Pierwszy nie dogadał się z kierownictwem w kwestii wynagrodzenia. Drugi z kolei ma problemy ze zdrowiem, które Riley ostatecznie wykorzysta, aby pozbyć się z salary cap jego prawie 75-milionowej umowy. Ze składu, który Whiteside zastał w listopadzie 2014 roku, pozostało już tylko czterech koszykarzy.

Indywidualnie Whiteside robi stały progres, ale nękani problemami Heat z bilansem 5-12 utknęli na 13. miejscu w konferencji. Naturalnie pojawiają się więc plotki, że generalny menedżer Heat może pójść w kierunku totalnej przebudowy i mimo że przed chwilą dał mu tłusty kontrakt, ostatecznie pozbędzie się ze składu również jego.

Ostatnie teorie sugerują, że jeszcze przed zamknięciem okna transferowego środkowy mógłby wylądować w Portland Trail Blazers, którzy szukają trzeciej gwiazdy pod kosz i mieliby w drugą stronę wysłać Meyersa Leonarda, Moe Harklessa oraz Masona Plumleego.

Tak czy inaczej Hassan Whiteside osiągnął rzecz niebywałą. W nieco ponad dwa lata z totalnego marginesu wybił się na jedną z czołowych postaci w lidze. I niezależnie od tego, czy będzie jednym z filarów, na których działacze Heat będą chcieli budować nową potęgę, czy posłuży do sprowadzenia właściwych w ich mniemaniu do tego narzędzi, może spać spokojnie. Po dwóch sezonach na niepewnej „śmieciówce” zapracował na status pełnoetatowej gwiazdy.

Mateusz Orlicki

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.