• Home
  • NBA
  • Heat na kolanach – największe baty w historii NBA

Heat na kolanach – największe baty w historii NBA

Share on facebook
Share on twitter

– Nie wiem, w co graliśmy, ale to nie była koszykówka – powiedział schodząc z boiska Glen Rice po meczu, w którym jego Miami Heat przegrali w Cleveland 80:148.

Glen Rice
Glen Rice

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Niedawno pisaliśmy o meczu Denver Nuggets – Detroit Pistons, w którym padła rekordowa w historii NBA liczba punktów (184:186 po trzech dogrywkach), teraz mamy inną rocznicę – 17 grudnia 1991 roku odbył się największy pogrom w historii NBA.

To miał być zwykły mecz wyrównanych drużyn wschodu – niecały tydzień wcześniej w meczu tych drużyn w Miami było 105:103 dla gospodarzy. Na rewanż Heat przyjechali do Cleveland z bilansem 11-12, gospodarze mieli wówczas 13-8. Drużyna z Miami przed tym spotkaniem wysoko, 121:101, pokonała innego średniaka z Atlanty, natomiast Cavaliers przegrali u siebie 97:99 z Dallas Mavericks.

Po pierwszej kwarcie było 34:24 dla gospodarzy, do przerwy Cavs prowadzili 73:53. Wysoko, ale bez tragedii, prawda? Natomiast druga połowa okazała się już kompletną demolką.

Trzecia kwarta zaczęła się od zrywu 17:2 dla gospodarzy, na co trener Heat Kevin Loughery odpowiedział posadzeniem na ławce podstawowych graczy. Całe 12 minut zakończyło się wynikiem 33:14, a w czwartej części było aż 42:13 dla gospodarzy.

I po drugiej połowie zakończonej wynikiem 75:27, Cavaliers zwyciężyli 148:80 i wymazali z ksiąg rekordów poprzedni największy pogrom, czyli 162:99 Los Angeles Lakers z Golden State Warriors z 17 marca 1972 roku.

Nie wiem, w co graliśmy, ale to nie była koszykówka – powiedział Glen Rice, czołowy strzelec Heat, który w tamtym meczu zdobył 9 punktów (3/8 z gry). Najwięcej dla gości rzucił Steve Smith – 15 punktów.

Heat mieli 33/93 z gry, czyli 35 proc. Popełnili aż 23 straty, z czego 7 było autorstwa Bimbo Colesa (miał też 0/8 z gry).

Steve Kerr i Mark Price
Steve Kerr i Mark Price

Warto utrzymywać presję, kiedy się prowadzi. Po chwili okazało się, że już nie możemy przestać. A Miami w ogóle nie trafiało. Pudłowali wszystkie rzuty, nie mogli nic zrobić – mówił John Battle z Cavaliers.

Gospodarze trafili 59 ze 103 prób z gry, co dało 57 proc. skuteczności. Aż ośmiu graczy zdobyło ponad 10 punktów, ale żaden nie dobił do 20.

Najlepiej punktowali Mark Price (18, 8/10 z gry, a także 11 asyst), John Battle (18), Brad Daughtery (17), Henry James (17) oraz John Williams (16). A 5 punktów zdobył wówczas Steve Kerr.

Sezon zasadniczy Cavaliers skończyli bardzo dobrze, z bilansem 57-25 zajęli trzecie miejsce na wschodzie, natomiast Heat z wynikiem 38-44 doczłapali się na ósmą pozycję i awansowali do play-off. Obie drużyny ograli w drodze po drugi tytuł Chicago Bulls – w pierwszej rundzie było 3-0 z Miami, a w finale konferencji 4-2 z Cleveland.

NBA, Euroliga, PLK – typuj wyniki i wygrywaj >>

ŁC