Horror i 3 dogrywki – co za start Rosy w Lidze Mistrzów!

Share on facebook
Share on twitter

Nie można było sobie wymarzyć lepszej reklamy europejskich pucharów – Rosa Radom po 3 niezwykle dramatycznych dogrywkach pokonała PAOK Saloniki 93:85.

(Fot. Tomasz Fijałkowski)
(Fot. Tomasz Fijałkowski)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Rosie taki zespół, jak PAOK Saloniki powinien bardzo odpowiadać. zaawansowany wiekowo, preferujący wolną, poustawianą koszykówkę. Od początku była to woda na młyn Tyrone’a Brazeltona, który nie miał rywala, będącego w stanie go zatrzymać. Amerykanin do przerwy był najlepszy na boisku z 11 punktami i 3 asystami.

O ile Rosa świetnie wystartowała (od 13:6), to po wejściu na parkiet zmienników, zupełnie zatrzymała się w ataku. Rozpędzający się goście z Salonik zanotowali serię 17:2 i prowadzili już nawet różnicą 8 oczek. W „pomalowanym” trudny do zatrzymania był zwłaszcza Keith Clanton, były gracz Anwilu Włocławek.

Gospodarze zdołali się jednak obudzić przed przerwą – solidnie prezentował się Darnell Jackson (aż 7 zbiórek w ataku), kilka razy do kontry pobiegł Michał Sokołowski, przydał się Damian Jeszke. Do przerwy było 33:30 dla radomian.

Przez całą drugą połowę problemem gospodarzy była dziurawa obrona na obwodzie. Grecy co chwilę mieli otwarte pozycje do rzutu z dystansu i skwapliwie korzystali z okazji. Sam Jordan Sibert trafił 3 trójki z rzędu. Rosę w grze utrzymywał niemal w pojedynkę Brazelton (36 punktów, 9 asyst w meczu). Bez niego gra w ataku po prostu nie wyglądała wcale.

W wyrównanej końcówce Rosa miała swoje szanse, m.in. dzięki przydatnemu na deskach Jacksonowi. Jednak przy remisie 65:65, w ostatnim posiadaniu czystego rzutu z dystansu nie wykorzystał Michał Sokołowski. Trener Kamiński przed tą akcją nie wziął czasu na żądanie, zapewne po to, by nie umożliwiać rywalom ustawienia obrony.

Kolejne dogrywki to już wojna nerwów, czas walki z niezwykłym zmęczeniem i… dramatycznych pościgów Rosy. W pierwszym doliczonym czasie w grze pozostać pozwolił niezwykły, desperacki rzut z dystansu Brazeltona. Gdy 5 minut później znów się wydawało, że PAOK wyjedzie z Radomia z wygraną, kluczowa dla odrobienia strat w drugiej dogrywce była zaś trójka Macieja Bojanowskiego.

W trzeciej części – podarowanej przez oba zespoły kibicom w Radomiu – nieoczekiwanym bohaterem okazał się Damian Jeszke. Skrzydłowy, który do tego momentu grał fatalnie (0/8 z gry), zadał Grekom decydujący cios, trafiając dwie trójki z rzędu. Trzecią dołożył Gary Bell i zespołowi z Salonik zabrakło już czasu oraz argumentów, aby odebrać Rosie zwycięstwo. Niezwykły finał niezwykłego wieczoru w Radomiu.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ >>

ts

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.