Horror dla Legii – wielkie rzuty Johnsona!

Horror dla Legii – wielkie rzuty Johnsona!

Anwil przetrwał wielką niemoc i świetną obroną Legii, uratował mecz i doprowadził do dogrywki. Ale to Legia, po niesamowitych trafianiach Roberta Johnsona, wygrała ten mecz 83:79 i prowadzi 1:0 w półfinale PLK.
Raymond Cowels i Luke Petrasek / fot. M. Bodziachowski, legiakosz.com

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Legia zaczęła od bardzo dobrej obrony – dla Anwilu w pierwszych minutach punktował tylko Szymon Szewczyk, a przecież to rezerwowy. Włocławianie mieli problemy ze skutecznością, głównie mylili się Amerykanie, którzy naprawdę źle weszli w mecz.

Niesamowicie w obronie wyglądał Robert Johnson, od którego nie mógł się uwolnić Jonah Mathews. Ten pojedynek po pierwszej kwarcie był zdecydowanie na korzyść gracza Legii, a cała pierwsza cześć gry wygrana była przez gości 22:14. Warszawiacy dobrze czytali obronę Anwilu i spokojnie szukali najlepszego rozwiązania.

Trenerowi Kamińskiemu zależało na wolnym tempie – jak tylko Johnson się pospieszył, dostał szybką reprymendę z ławki. Ta dobra obrona była dalej kontynuowana – nad defensywą Legii na zasłonach można by było się rozpływać. Anwil siłował, starał się uruchomić Bella i Petraska, ale wynik wciąż był niekorzystny.

Po stronie gości sporą cegiełkę do prowadzenia dołożył Abdur-Rahkman, który dość szybko zdobył 8 punktów. Gospodarze schodząc na przerwę tracili 5 punktów do rywali. Anwil po przerwie także nacisnął w obronie, co pozwoliło trochę się włocławianom napędzić. Gospodarze mieli nawet szanse przełamać wynik, ale nie wpadły do kosza cztery kolejne trójki oddawane z czystych pozycji.

Legia opanowała sytuację, ale po kontuzji Kamila Łączyńskiego wstąpiła w graczy Anwilu dodatkowa energia i sportowa złość, przez co goście nie zdołali ponownie zbudować przewagi. Mecz był bardzo ciasny, choć wydawało się, że to Anwil ma trochę więcej pozycji. Legia jednak była dużo dokładniejsza i chyba też spokojniejsza – to opanowanie pozwoliło chociażby Jure Skificiowi zdobyć kilka punktów bliżej kosza.

Czwarta kwarta za to rozpoczęła się od gry pod kosz Anwilu, który próbował wykorzystać tam swojego słoweńskiego giganta. Włocławianie znów mieli okazje na choćby remis, znów jednak złe akcje i pudła. Anwil bardzo długo nie mógł zbliżyć się do gości bliżej niż na 2-3 punkty.

Sprawę przełamał w końcu wejściem na kosz Mathews, który ograł 1 na 1 Łukasza Koszarka – 2 minuty do końca i 62:63. Lider Anwilu miał potem także trójkę na prowadzenie, ale nie trafił. W odpowiedzi za to trafił Johnson i to z ósmego metra. Na 20 sekund do końca Bell miał rzuty wolne na remis, ale trafił tylko raz. Anwil musiał już faulować i na linii postawiony został Grzegorz Kulka.

Reprezentant Polski trafił dwukrotnie, więc Anwil miał 9 sekund by doprowadzić trójką do dogrywki. Do rzuty wyprowadzony został Bell – Amerykanin zrehabilitował się po pudle z linii rzutów wolnych. Legia miała jednak jeszcze swoją akcję – Johnsona zablokował jednak Petrasek.

Dogrywka zaczęła się od trójki Kulki, ale to Anwil wydawał się być bardziej w gazie – włocławianie wyszli na swoje pierwsze prowadzenie w meczu po punktach z wolnych Petraska. Ekipę gospodarzy na barkach zaczął nieść Bell, który trafił niesamowitą trójkę na +6. Legia była pod ścianą, więc piłka trafiła do Johnsona, który przymierzył w kontrze za 3. Koszarek potem zabrał piłkę Mathewsowi, a ten faulował niesportowo i cała przewag prysła.

Bilans niesamowitych rzutów był nierówny, więc z 10 metrów, o tablice, trafił Johnson, który potem ustanowił wynik spotkania na linii rzutów wolnych – Legia wygrała bardzo emocjonujący mecz numer jeden 83:79.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

Grzegorz Szybieniecki, Włocławek

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

NBA

Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
– Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert PolskiKosz.pl Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio.
24 / 06 / 2022 20:26
Gregg Popovich, cień Tima Duncana, mistrzowskie banery i takież aspiracje – oto obraz San Antonio Spurs wyłaniający się z naszej wyobraźni, która chciałaby, aby Jeremy Sochan miał w NBA jak najlepiej. Niestety, prawda o tym klubie może się okazać nieco mniej kolorowa.
24 / 06 / 2022 15:51
Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
Był gwiazdą NBA, zarobił gigantyczne pieniądze, ale nigdy nie zapomniał gdzie zaczął zrzucać zbędne kilogramy. Wczoraj po latach młodszy z braci Gasol ostatecznie spłacił dług wdzięczności. Jego – dosłownie i w przenośni – klub z Girony wrócił do hiszpańskiej ekstraklasy. Miasto długo nie mogło zasnąć.