• Home
  • PLK
  • Horror o przetrwanie – Siarka zdobyła Tarnobrzeg!

Horror o przetrwanie – Siarka zdobyła Tarnobrzeg!

Share on facebook
Share on twitter

Mecz ostatnich drużyn w tabeli był naprawdę fajnym widowiskiem, serio. Emocji było mnóstwo, podobnie jak bohaterów – Travis Releford zdobył 31 punktów i Siarka Tarnobrzeg pokonała Start Lublin 86:83.

Travis Releford (fot. Polfarmex Kutno)
Travis Releford (fot. Polfarmex Kutno)

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >> 

To był taki mecz, że nie wiadomo, od czego zacząć relację. No bo co było najważniejsze – szybka kontuzja Brandona Petersona, która osłabiła Start pod koszem? Ogień w rękach Travisa Releforda, który w trzeciej kwarcie straty zmienił w prowadzenie Siarki? Dobitka Grzegorza Małeckiego, byłego gracza Startu, która przesądziła o wygranej gospodarzy? A może niezły debiut Nicka Covingtona, który powinien bardzo pomóc zespołowi z Lublina?

W Tarnobrzegu działo się dużo, a mecz oglądało się świetnie – nawet jeśli obie drużyny czasem nie broniły, a podkoszowi prezentowali efektowne grzyby stojąc pod samym koszem. Siarka wygrała i zrównała się bilansem ze Startem – oba zespoły mają po 3-13, walka o utrzymanie trwa.

Siarka zaczęła od mocnego uderzenia – było 7:0, a potem 11:2 po kontrze Brandona Browna. Ale Start już wówczas grał bez Petersona, który zszedł z boiska z urazem po ledwie 99 sekundach. Od tego momentu gospodarze mieli dużą, a momentami olbrzymią przewagę w walce o zbiórki – w całym meczu było 44:33, ale Siarka zebrała aż 18 piłek w ataku.

Na nieobecności Petersona korzystali głównie Zane Knowles (17 punktów i 18 zbiórek) oraz Tomasz Wojdyła (11 i 11), którzy na dodatek wymuszali kolejne faule wysokich Startu – meczu ze względu na pięć przewinień nie skończył Jarosław Trojan, a przeciwko Bartoszowi Ciechocińskiemu lub Pawłowi Kowalskiemu gospodarzom grało się relatywnie łatwo.

Ale Siarce nie było łatwo z obwodowymi gości – Doug Wiggins (22 punkty i 10 asyst), Nick Kellogg (14 punktów) oraz debiutujący Covington (11 punktów, 3 asysty) momentami grali bardzo dobrze – zarówno indywidualnie, jak i z całym zespołem. Dzięki nim Start szybko odrobił straty i potem kontrolował mecz.

W drugiej kwarcie goście przewyższali Siarkę organizacją i kulturą gry, ale kilka rzutów im się wykręciło, do przerwy było tylko 44:41 dla Startu. Na początku drugiej połowy gracze Davida Dedka byli jednak skuteczniejsi i wyszli na prowadzenie 54:45.

I wtedy zapalił się Travis Releford. Do przerwy Amerykanin był trochę w cieniu Brandona Browna, ale potem stał się liderem. Trójki (4/6), trafienia z kontry i z wejść, rzuty wolne (9/12) – wpadało mu wiele, nierzadko seriami. Siarka odrobiła straty i zaczęła kontrolować wynik.

W czwartej kwarcie dwie kolejne trójki Releforda dały drużynie Zbigniewa Pyszniaka prowadzenie 74:69. Ale nie myślcie, że to był koniec meczu! Zerwał się Wiggins, Ciechociński zablokował Releforda, a potem skończył akcję wsadem, Siarka trochę straciła koncentrację i trzy minuty przed końcem było 77:76 dla Startu.

Wtedy jednak Siarka zagrała mądrze – do wysokich. Trafił Wojdyła, trafił z faulem Knowles, a potem dzięki ich walce na desce piłkę zebrał Grzegorz Małecki, do niedawna gracz Startu. Dobił z faulem, wykorzystał rzut wolny. Na 22 sekundy przed końcem było 84:81.

Start, po przerwie dla Dedka, szukał pozycji do rzutu za trzy, ale Kellogg został odcięty od podania i Wiggins zdobył szybkie punkty spod kosza. Wojdyła uciekł jednak spod pressingu, podał do Releforda, któremu wsad nie wyszedł, ale piłka do kosza wpadła. Rzut Kellogga na dogrywkę w ostatniej sekundzie był niecelny.

Jeśli nie oglądaliście, to żałujcie – serio.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC